Prezydent USA spotkał się z rodzinami ofiar
"Niezależnie od motywacji mordercy, niezależnie od tego co wpłynęło na to, że poszedł drogą przemocy i terroru, niezależnie od propagandy ISIS i Al-Kaidy, którą był karmiony, to był akt terroryzmu, ale także akt nienawiści. To był atak na społeczność LGBT" - mówił w czwartek w Orlando prezydent USA. Barack Obama spotkał się z rodzinami ofiar oraz z ocalonymi ze strzelaniny w klubie Pulse.
Po spotkaniu Barack Obama dał kilkunastominutowe wystąpienie, w trakcie którego stanowczo powiedział, że "Musimy pracować nad tym, aby powstrzymać zabójców, którzy starają się nad zastraszyć. Jeśli nic nie zrobimy w tym kierunku, dojdzie do kolejnych tragediami jak ta, w Orlando".
Prezydent USA wiele miejsca w wystąpieniu poświęcił społeczności LGBT - na lotnisku burmistrz Orlando, Buddy Dyer, ofiarował Obamie koszulkę z tęczowym sercem i napisem "Orlando zjednoczone".
"Dla wielu osób, które są lesbijkami, gejami, biseksualistami i osobami transpłciowymi klub Pulse był bezpiecznym niebem - miejscem, gdzie mogli śpiewać i tańczyć i co najważniejsze, być sobą. W niedzielę nad ranem miejsce to zostało naruszone w najgorszy możliwy sposób" - mówił Obama. "Od strzelaniny toczy się polityczna debata nad motywami tego 29-letniego, urodzonego w USA mordercy, który zadeklarował przynależność do terrorystycznej grupy "państwo islamskie". Niezależnie od motywacji mordercy, niezależnie od tego co wpłynęło na to, że poszedł drogą przemocy i terroru, niezależnie od propagandy ISIS i Al-Kaidy, którą był karmiony, to był akt terroryzmu, ale także akt nienawiści. To był atak na społeczność LGBT" - podkreślał prezydent USA.
"To dobry moment dla nas wszystkich, by zastanowić się nad tym, jak traktujemy się nawzajem i by nalegać na szacunek i równość dla wszystkich ludzkich istot. Musimy skończyć z dyskryminacją i przemocą przeciwko naszym braciom i siostrom, który są częścią społeczności LGBT tu, jak i na całym świecie" - dodawał Obama.
(red)
Ale za same słowa nakezy mu sie tez brawo. Wlasnie takich słów nie chce nikt wypowiedzieć z rzadu polskiego dlatego u nas milczenie. Wszyscy byliśmy Francuzami ale nikt nie jest Amerykaninem teraz poza homo.
Świetnie powiedziane, w punkt! Może nie do końca nikt nie był/jest Amerykaninem, ale w porównaniu do "szumu", który utrzymywał się po ataku na Charlie Hebdo, to rzeczywiście - Orlando zamieciono pod dywan, bo chodziło o homo. Cisza bo 'homo'. Nosz kur... :/
Ale za same słowa nakezy mu sie tez brawo. Wlasnie takich słów nie chce nikt wypowiedzieć z rzadu polskiego dlatego u nas milczenie. Wszyscy byliśmy Francuzami ale nikt nie jest Amerykaninem teraz poza homo.