Lea DeLaria, komiczka, jazzmenka i jedna z gwiazd serialu "Orange is the New Black", stwierdziła, że akronim LGBT "dzieli naszą społeczność". Co w zamian? DeLaria proponuje "queer", albowiem "queer to wszyscy". Premiera kolejnego, czwartego sezonu popularnego serialu już w przyszłym tygodniu.
DeLaria jest jazzmenką i pierwszą komiczką-lesbijką, która pojawiła się w USA w wieczornym talk-show (w latach 90.). W "Orange is the new black" gra Carrie "Big Boo" Black, więźniarkę i… lesbijkę butch. "Lesbijek butch w telewizji nie ma, no może oprócz tej we "Współczesnej rodzinie", która ma długie, różowe paznokcie. Lesbijki w amerykańskiej telewizji zwykle są portretowane jako ładne, kobiece albo bardzo seksowne dziewczyny. Pojawiają się, żeby zadowolić 16-24 letnią heteroseksualną, męską widownię, dla której są stworzone. "Orange is the New Black" jest jedyną produkcją, która pokazuje butche i my butche jesteśmy bardzo butch" – mówiła jakiś czas temu DeLaria.
W rozmowie z magazynem "Pride Source" DeLaria opowiedziała o nowym sezonie (będzie mroczniejszy), o popularności, który przyniósł jej serial, lesbijkach butch i społeczności LGBTQ. "Dla mnie największym problemem w naszej społeczności i co musimy przepracować i się nauczyć - to zaakceptować różnice. I część mnie wierzy, że inkluzywność nazywania nas LGBTQQTY-cokolwiek-LMNOP raczej te różnice uwidacznia. I dlatego odmawiam używania tego skrótu. Mówię queer. Queer to wszyscy" - podkreśla aktorka i komiczka.
"Orange is the New Black" to komediodramat oparty na bestsellerowych wspomnieniach autorstwa Piper Kerman pod tym samym tytułem. Premiera czwartego sezonu już za tydzień!
(red)