"Wiara chrześcijańska mówi dużo o ludziach odrzuconych, marginalizowanych, ułomnych, ślepych, prostytutkach, wdowach, maluczkich. Chcę być jednym z tych księży, który, mając na uwadze szacunek do nauczania kościoła, może powiedzieć: jestem istotą ludzką, jestem synem - jednym z sześciu, jestem gejem i jestem księdzem, kropka" - powiedział w rozmowie z "The Washington Post" katolicki ksiądz z Chicago, Michael Shanahan.
Długi artykuł o księdzu Shanahanie pojawił się
w "The Washington Post". Duchowny przyznaje w rozmowie z dziennikarką, że długo rozważał za i przeciw wyjściu z szafy, myślał przede wszystkim o swoich parafianach - wiedział, że niektórzy i niektóre z nich akceptują ludzi LGBT i równość małżeńską, ale wiedział też, że niektórzy mniej. Czy zostanie wydalony z Kościoła? Jak jego coming out przyjmą ludzie wiary? Z drugiej strony ks. Shanahan myślał o młodych ludziach, którzy rozważają samobójstwo i o rodzinach, które muszą wybierać pomiędzy swoimi nieheteroseksualnymi dziećmi, a religią. Początkowo ks. Shanahan chciał pozostać anonimowy, ale w trakcie powstawania artykułu - zmienił zdanie - co uważa za element swojego świadectwa.
"Chcę być jednym z tych księży, który, mając na uwadze szacunek do nauczania kościoła, może powiedzieć: jestem istotą ludzką, jestem synem - jednym z sześciu, jestem gejem i jestem księdzem, kropka" - mówi ks. Shanahan.
Przypomnijmy, że w październiku zeszłego roku szerokim echem odbił się coming out
KRZYSZTOFA CHARAMSY."Nazywam się Krzysztof Charamsa. Ksiądz prałat Krzysztof Charamsa. Jestem funkcjonariuszem Kongregacji Nauki Wiary, drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej, teologiem, filozofem, bioetykiem, wykładam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Jestem gejem" - mówił ksiądz w wywiadzie do filmu "Artykuł osiemnasty"
Szacuje się, że w USA jest ponad 40 tys. księży-gejów. "Katolickie kapłaństwo może być jedną z ostatnich szaf - i do tego bardzo zatłoczoną" - reasumuje autorka artykułu w "The Washington Post".
(red)
Ciężko jej nie czuć, skoro czuje się ją w stosunku do siebie samego.
Podziwiam cierpiętników i cierpiętnice, takie jak Ty! ;)
Sugerujesz, że mam kochać tych którzy sami mnie nie tolerują? jakie to katolickie! Uderzą raz, mam nadstawić drugi policzek...co? Nie jestem masochistą.
Nie, niczego nie sugeruję. To Ty sugerujesz mi teraz prokatolickie zachowanie, pod katolickim postem z drwiącym wydźwiękiem. I o tym mówię - że czuć w tym, co piszesz swego rodzaju nienawiść. Do wszystkiego. I tyle. Trzymaj się! ;)
Sugerujesz, że mam kochać tych którzy sami mnie nie tolerują? jakie to katolickie! Uderzą raz, mam nadstawić drugi policzek...co? Nie jestem masochistą.
Nie wiem, jaki rodzaj nauczania kościoła (KK jak rozumiem) ma na myśli ks. Shanahan, ale oficjalny dokument Kościoła katolickiego, Katechizm KK, obowiązujący wszystkich bez wyjątków katolików, mówi między innymi:
"Wśród grzechów pozostających w ogromnej sprzeczności z czystością należy wymienić masturbację, nierząd, pornografię i czyny homoseksualne"
KKK, art 2396
"akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym (...) nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaakceptowane"
KKK, art 2357
Jednym słowem, głoszący nauki KK są w niemałym impasie. Legitymować brak akceptacji dla orientacji, której jest się przedstawicielem, cóż... Nie zazdroszczę. Sytuacja paranoiczna. Niezależnie od tego uważam, że jedyną sensowną reakcją takiego księdza mógłby być akt apostazji, a nie jakaś deklaracja o charakterze coming out-u, z której KK nic sobie nie zrobi, bo jego nauczanie jest inne, ultra-heteronormatywne i kropka.
Mam wrażenie, że jesteś osobą posiadającą jakieś koszmarne doświadczenia, nieszczęśliwą, etc. Po raz kolejny zauważam, że Twoje zdanie na niemalże każdy z tematów, w których widzę, że się udzielasz jest oparte na krytyce... Kurcze, może mniej hejtu, a będzie nam chocby tutaj, wszystkim ze sobą lepiej...?
Łączę pozdrowienia ;)
Im bardziej jesteśmy widoczni tym łatwiej będzie młodym zaakceptować siebie i poczuć, że nie są zupełnie sami.
Z drugiej strony tych zakłamanych będzie to irytować. Najniższa forma homofobii to ta homoseksualistów.