Czeka nas Sejm bez lewicy?
W trudach i bólach, ale jednak? TVN24 donosi, że lewica "dogadała" się co do "jedynek" na listach. "Ja wierzę, że dzisiaj wszystkie te małe partie na lewicy wiedzą doskonale, że przed nami prosty wybór: zjednoczona lewica albo śmierć. Ja wybieram życie" - mówił we wtorek w radiowej Trójce sekretarz generalny SLD, Krzysztof Gawkowski. Przypomnijmy, że w sondażach przedwyborczych lewica ma między 3 a 6 proc., co oznacza, że może nie znaleźć się w Sejmie.
Czy uda się zrobić wspólne listy oficjalnie dowiemy się do końca tygodnia, reporterzy TVN24 dotarli jednak do informacji, że partiom udało się "dogadać" co do najważniejszych "jedynek". I tak prestiżowa jedynka w Warszawie ma podobno przypaść Barbarze Nowackiej, Twój Ruch obsadzi też Lublin (Janusz Palikot), Bydgoszcz (Kazimiera Szczuka), Poznań (Ewa Wójciak), czy Chełm (Michał Kabaciński). Leszek Miller ma być jedynką w Gdyni, Joanna Senyszyn w Gdańsku, Jerzy Wenderlich w Toruniu, w Łodzi - Dariusz Joński, a w Płocku Włodzimierz Czarzasty.
Miejsca na listach mają też przypaść Wolności i Równości: tu głównie mowa o Janie Hartmanie i m.in. Wandzie Nowickiej.
Przypomnijmy, że w ostatnich sondażach zjednoczona lewica oscyluje wokół progu wyborczego, więc może nie znaleźć się w Sejmie. Do prac nad wspólnym lewicowym programem nie przystąpiła nowa partia RAZEM, która "nie wystartuje w wyborach wspólnie z SLD — formacją, która skompromitowała w oczach Polek i Polaków słowo „lewica”. Jesteśmy przekonani, że kluczem do odbudowy silnej lewicy w Polsce jest wiarygodność. Lewica musi być wiarygodna, gdy mówi, że stoi po stronie pracowników i upomina się o prawa człowieka. Tej wiarygodności nie ma partia Leszka Millera" - pisali jakiś czas temu w oświadczeniu przedstawiciele i przedstawicielki RAZEM.
(red)
popieram
Ja tam wolę głosować na lokalnych aktywistów niż tych z wiecznym mandatem poselskim.
I kłótnia o jedynki, jak o wiaderka w piaskownicy. Wychodzę stąd.
Hipokryzja i dwulicowość większości polityków pojawiających się na pierwszych stronach gazet razi mniej jeszcze bardziej, gdy dotyczy to ludzi, którzy mają się za lewicowców, społeczników. Rzekomy wspólny program lewicowy to społeczne frazesy, którymi karmią nas Miller i ska., pod którymi ukrywają konserwatywne poglądy i neoliberalny program gospodarczy. Taka lewica niech sczeźnie, a prawdziwych ideowców szukajmy, gdzie indziej.