Bezpieczna i przyjazna przestrzeń dla uczniów
Czy w Manchesterze powstanie pierwsza szkoła dla uczniów LGBT? O planach napisał parę dni temu brytyjski "The Guardian", ale pomysł zdążył już wywołać duże kontrowersje.
Szkoła, która mogłaby się otworzyć już za trzy lata, byłaby miejscem początkowo dla 40 uczniów LGBT, którzy mają trudności w innych szkołach.
"Tu chodzi o ratowanie życia" - podkreśliła w rozmowie z "Guardianem" Amelia Lee, dyrektorka strategiczna LGBT Youth North West, organizacji, która stoi za pomysłem. "Pomimo chroniących przed homofobicznym prześladowaniem praw, nękanie, zwłaszcza w szkołach, jest codziennością i sprawia, że młodzi ludzie czują się wyobcowani, co często prowadzi do wagarowania i w najczarniejszym scenariuszu - samobójstw" - zaznacza Lee i przypomina o historii 14-latki z Manchesteru, która powiesiła się ze strachu przed ujawnieniem się przed rodzicami.
"Tu nie chodzi o tworzenie bezpiecznej enklawy - pracujemy co roku z tysiącami uczniów i nauczycieli, edukujemy ich i wsparcie, które może dać nasza szkoła jest także możliwe w mainstreamowych szkołach" - podkreśla Amelia Lee, dodając jednak, że ok. 5-10 proc. uczniów w Wielkiej Brytanii ma problemy z ukończeniem szkoły, albowiem te nie radzą sobie z ich potrzebami, dotyczącymi np. tożsamości. "Możemy mieć nadzieję, że każda szkoła będzie inkluzywna, albo zrozumieć, że to jeszcze się nie stało i musimy coś zaradzić" - mówi Lee.
Szkoła będzie nie tylko dla LGBT - dyrektorka LGBT Youth North West zaznacza, że będzie "inkluzywna dla LGBT, ale nie wykluczająca" dla reszty - zwłaszcza uczniów z trudnościami adaptacyjnymi w innych szkołach. Szkoła ma też być darmowa - finansowana będzie z publicznego grantu. Lee mówi, że przed organizacją jeszcze "wiele konsultacji", zwłaszcza z lokalnymi władzami, ale dyrektorka ma też nadzieję, że pomysł będzie przełomowy i inspirujący.
Co sądzicie o pomyśle szkoły dla LGBT?
(md)
Inna sprawa - sama pomysłodawczyni wspomniała o dziewczynce, która się powiesiła ze strachu przed ujawnieniem przed rodzicami - przecież bez zgody rodziców dziecko do takiej szkoły nie trafi. A więc będą tam uczęszczać dzieci wyoutowane przynajmniej przed rodziną. A to już jest połowa sukcesu, żeby przyznać się rodzicom. Zatem tym, którzy żyją w strachu i osamotnieniu ze swoim sekretem nie bardzo ta inicjatywa pomoże.
Jeśli jednak miałoby wyniknąć z tego pomysłu cokolwiek dobrego, to czemu nie.