Kolejna odsłona afery podsłuchowej
Sezon ogórkowy? Nie w Polsce: "Wprost" publikuje stenogramy kolejnych podsłuchanych rozmów, a afera zatacza coraz większe kręgi. Tym razem "na świeczniku" znalazł się były wicepremier Roman Giertych, który zdaniem redakcji "Wprost" miał trzy lata temu spotkać się z dziennikarzami w celu wykupienia niewydanej nigdy książki o Janie Kluczyku. Giertych miał podobno żartować z "pedałów" i Smoleńska - w tym podać nazwisko homoseksualnego polityka, który zginął w katastrofie.
Zdaniem tygodnika Giertych spotkał się z obecnym współpracownikiem "Wprost" Piotrem Nisztorem i obecnym redaktorem naczelnym "Uważam Rze" Janem Pińskim. Podczas mocno zakrapianej alkoholem kolacji, którą nagrał Nisztor, Giertych miał namawiać Nisztora do odsprzedania pisanej przez dziennikarza niekorzystnej dla Jana Kulczyka książki. Tygodnik twierdzi też, że Giertych sugerował założenie spółki, służącej do szantażowania w ten sam sposób innych miliarderów. "Wprost" opublikował jedynie fragmenty stenogramów (rozmowa nie została upubliczniona), sam Giertych tłumaczy na łamach "Gazety Wyborczej", że negocjował z Nisztorem sprzedaż praw autorskich "w imieniu przyjaciela pana Kulczyka" i działał jako "adwokat swojego klienta". Były wicepremier zapowiada pozew.
"Wprost" cytuje też fragmenty rozmowy dotyczące homoseksualistów w polityce. A raczej niewybredne żarty Giertycha na ten temat.
Wśród cytowanych stenogramów znalazł się fragment o "pedale", który zginął w Smoleńsku - redakcja podkreśla, że na nagraniu pada nazwisko i sugeruje, że Giertych mówi, że gdyby wiedział o tym wcześniej to by tego polityka skompromitował. Zdaniem "Wprost" padają też żarty o tym, że świetnym pomysłem byłoby zrobienie listy "stu pedałów", "stu najbardziej wpływowych homoseksualistów". „Lista stu, i to byłby bardzo ciekawy proces. Bo lista stu homoseksualistów polskiej polityki, tak? Na pierwszym dałbym: Jarek, drugie Kulczyk, trzeci Ziobro, po kolei. I teraz dojdzie do procesu”. Na co Piński odpowiada „No i jak udowodnić, że to obraźliwe?”. „No właśnie. I to jest, k...., problem. Bo co powiedzą, że to obraża? Może i nie, prawda? […] Więc zrobiłbyś listę stu i dałbyś przypis tam na dole, że to są typy anonimowych aktywistów. […] Ale co by ci zrobili? Musiałbyś powiedzieć, że w następnym numerze zrobiłbyś listę stu najbardziej wpływowych hetero […] więc pierwszy Donald Tusk, tak? Drugi Komorowski, trzeci Sikorski, czwarty Marek Suski” - relacjonuje "Wprost".
"Romana Giertycha mi nie żal. Dziwiłem się, że PO tak się ostatnio zaprzyjaźniła z facetem, który jako minister oświaty wysyłał do szkół słynne trójki i zwalczał Gombrowicza, a wcześniej odbudował nieszczęsną Młodzież Wszechpolską, by siać nacjonalistyczną zarazę. Nie powinno było mu to ujść na sucho. Polityka nie jest teatrem, gdzie aktor może zmieniać kostiumy z dnia na dzień" - komentuje w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski, dodając, że najbardziej żal mu Polski.
(md)
I wcale bym jej tak ochoczo nie potępiał. Jeśli polityk, który sam jest gejem buduje swoją karierę na sianiu uprzedzeń i nienawiści do gejów a w głosowaniach nad ustawami ważnymi dla osób LGBT jest programowo na "nie" to trudno, żeby budził moją sympatię.
Dlatego pomysłu Giertycha ja bym tak w czambuł nie potępiał.
i palestra, może go wykluczą z grona mężów zaufania;]
Zresztą po pewnej wygranej prawicy w przyszłych wyborach z pewnością rozmowy nad takimi ustawami wrócą do Sejmu.