Mark Foley po trzech latach przerywa milczenie
Jeden z największych seks-skandali XXI wieku - tak amerykańska prasa nazwała sprawę republikańskiego kongresmena Marka Foleya, gdy w 2006 roku został oskarżony o nieobyczajne zachowanie wobec zatrudnionych w Kongresie nastoletnich kurierów.
Jak ujawniła we wrześniu 2006 roku telewizja ABC News, Foley miał wysyłać do nastolatków wiadomości i maile z dwuznacznymi propozycjami oraz pornograficznymi zdjęciami. Kongresmen w atmosferze skandalu zrezygnował wtedy ze stanowiska. Dochodzenie umorzono jednak z braku wystarczających dowodów na molestowanie chłopców - władze Izby nie zgodziły się wydać komputera, z którego Foley miał wysyłać wiadomości. Prokuratorzy twierdzili ponadto, że "dla dobra sprawy"powinni zrezygnować z wnikliwego śledztwa.
Dziś, po raz pierwszy od przeszło 2 lat, Foley przemówił publicznie, udzielając wywiadu agencji Associated Press. Przyznał, że błędem było wysyłanie tak dosadnych treści do ledwie znanych mu chłopaków.
-Nigdy w tych listach nie napisali mi wprost "przestań, to niewłaściwe" albo "nie podoba mi się to". Faktem jest jednak, że pozwoliłem by to się działo - w końcu to ja w tym gronie byłem poważnym dorosłym, ba, nawet kongresmenem - wyznał Foley.
Dodał, że opinia publiczna niesprawiedliwie okrzyknęła go pedofilem, uznając "prawie pełnoletnich chłopaków" za dzieci. Były kongresmen utrzymuje także, że wpływ na jego niedawne zachowanie mogło mieć to, że w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez księdza.
-Kochałem moje dzieciństwo, do czasu gdy nie pojawił się ten ksiądz.. Zmuszał mnie do współżycia, gdy miałem 12 lat. Wkrótce po tym wszystko zaczęło się psuć - oblałem ósmą klasę, zacząłem pić i brać narkotyki. Szczęśliwe życie rozpadło się na kawałki.
Co ciekawe, 72-letni obecnie ksiądz nie zaprzecza, że uprawiał seks z młodziutkim Foleyem. Twierdzi jednak, że ich związek nie był krzywdzący dla chłopaka.
Mark Foley, mimo braku ciążących na nim zarzutów, przyznał, że jego kariera w partii republikańskiej skończyła się na dobre. Pytany o plany na przyszłość odparł "Teraz będę żył po prostu dzień za dniem."
(mk)