burza po medialnej publikacji "Faktów Piskich"
Polityczne przepychanki w polskiej rzeczywistości przestają już kogokolwiek dziwić czy szokować. Jednak jeśli wydaje się wam, że nie ma sposobu, by zainteresować społeczeństwo polityką, grubo się mylicie. Redaktor naczelny lokalnej gazetki "Fakty Piskie" znalazł sposób, by w wyrafinowany sposób dopiec oponentom politycznym (jeśli dziwi was uwikłanie dziennikarza w politykę - nie jesteście w tym zdziwieniu osamotnieni).
"Czy wiecie, że syn byłego dyrektora jest gejem?"- zaczyna felietonik redaktor. "Już nawet takie niusy ludzie wrzucają do skrytek. (...) Zastanawiamy się, czego ten łaskawca oczekiwał? Bo chyba nie tego, że opublikujemy nazwisko owego młodego człowieka."
W rozmowie z redakcją portalu TVN24 dziennikarz twierdzi, że w inteligentny sposób chciał przedstawić problem homoseksualizmu w szkołach. Dyskusyjna jest "inteligencja" notatki, jasne natomiast intencje autora. Ruciane Nida, w którym ukazała się gazeta, liczy 9 tysięcy mieszkańców. Dyrektorów wszelakich ma może dziesięciu. Byłych - zgadnijcie. Pytani przez dziennikarkę TVN24 mieszkańcy bez zastanowienia wymieniali nazwisko byłego dyrektora, ojca rzekomego geja.
Czy poglądy i działalność naszych polityków są już dostatecznie atrakcyjnym narzędziem walki politycznej i czeka nas pojedynek medialny na to kto ma mniej homoseksualnych synów? Zobaczymy - więcej na ten temat już jutro w Innastrona.TV News.
mk + ak
CHamstwo i perfidnośc ze strony redaktora, że wtranżala się nieproszony w cudzą prywatnośc.. myślałem, że to domena jedynie tanich brukowców, ale cóż.. wielokrotnie coś myślałem, a potem to się mijało z rzeczywistością.
Krzyczałbym i głośno protestował ale czy protestowanie na innejstronie coś da?
zajadłych opiniahc o gejach,
i nie tylko o gejach ....