Prokuratura nie znalazła żadnych dowodów
"Powszechnie wiadome jest, że środowiska homoseksualne programowo zainteresowane są upowszechnianiem postaw dewiacyjnych wśród młodzieży, oraz - co gorsza - powiązane są ze światem quasi- przestępczym o charakterze m.in. pedofilskim" - oto słowa, które znalazły się piśmie, które poseł W. z LPR skierował do ministra MSWiA oraz ministra sprawiedliwości.
Prokuratura nie miała innego wyjścia i musiała zająć się sprawą. Po trzytygodniowych pracach polegających na grzebaniu w aktach zamkniętych spraw, stwierdzono, że zarzuty posła W. są zupełnie bezpodstawne.
Wynik pracy prokuratury nie zaskakuje. W końcu list posła W. był wyłącznie zagraniem politycznym. Zagranie to kosztowało 3 tygodnie pracy przeciążonej prokuratury a podatników sporo pieniędzy. Utrzymania prawa i porządku kosztuje - z tym faktem trzeba się pogodzić. Trudno jednak pogodzić się z sytuacją, w której poseł tonącej partii, wykorzystuje prokuraturę w celach promocji własnego ugrupowania.
(ro)
http://lysakowski.blox.pl/html/