"Mały Gość Niedzielny" o homoseksualiźmie
Drogi czytelniku! Być może dziwi Cię to, że Twój homoseksualizm uważany jest za coś obrzydliwego, złego i chorego. Być może zastanawiasz się, dlaczego podczas naszych pokojowych manifestacji słychać hasła "pedały do gazu" czy "zrobimy z wami, co Hitler z Żydami". Nie dziw się, nie zastanawiaj. To w dużej mierze zasługa skrajnie konserwatywnych środowisk, które wpajają dzieciom już od najmłodszych lat, że homoseksualizm jest "fuj".
Oto fragmenty tekstu, który jedna z naszych czytelniczek odnalazła na stronie WWW "Małego Gościa Niedzielnego" - miesięcznika dla dzieci i młodzieży. W rubryce "Mędrzec dyżurny", dziewczynka "Madzia" zadaje mędrcowi pytanie:
"Drogi Mędrcze Dyżurny Chciałam zapytać, jak Kościół odbiera sprawy homoseksualizmu?".
Mędrzec odpowiada: "Syn moich znajomych usłyszał w szkole (chodził do pierwszej klasy) obraźliwie wypowiedziane słowo oznaczające homoseksualistę. - Mamo, co to znaczy? - zapytał po powrocie do domu. Matka wzięła synka na kolana i zaczęła tłumaczyć. - Wiesz, Adasiu, że mama kocha tatusia. Widzisz czasami, że przytulamy się do siebie, całujemy się, prawda? Zdarza się jednak, że tak samo zachowują się dwaj panowie - powiedziała. Adasia w tym momencie potrzepało jak psa po kąpieli. Zrobił przy tym minę, jakby miał ciężkie problemy żołądkowe.
Zwróć uwagę, Madziu, że to dziecko zareagowało w sposób naturalny. Nikt mu nie zdążył powiedzieć, że w takim zachowaniu "dwóch panów" jest coś złego. Ono to po prostu wyczuło. Jest coś takiego w zdrowym człowieku, że wie, jakie zachowania są złe, bez potrzeby tłumaczenia mu tego. To jest odruch(...) Jeśli ktoś taki się urodził(...), to nie jego wina. Ale to nie znaczy, że musi zaraz znaleźć sobie "partnera"(...) Ma po prostu pozostać sam, tak jak sami zostają ci, którzy nie wstąpili w związek małżeński(...) Ale te niezamężne kobiety i nieżonaci mężczyźni nie robią demonstracji i nie łażą z transparentami, na których widnieją hasła: "Żądamy mężów! ", "Żona dla każdego chłopa!"..."
Mędrzec nie zapomina oczywiście o oficjalnym stanowisku Kościoła i pisze: "Żaden człowiek o skłonnościach homoseksualnych nie musi o nic się obwiniać, jeśli z tych skłonności nie robi użytku. Jeśli jednak ten użytek robi, staje się winien niezwykle ciężkiego grzechu".
Stanowisko Kościoła i wypowiedzi niektórych jego przedstawicieli przypominają politykę państw eksportujących broń. Rządy tych państw nawołują do pokoju, walczą z terrorystami i definiują kto jest cacy a kto zły, eksportując równocześnie człogi i karabiny w najbardziej niestabilne politycznie regiony.
Nie, kochane dzieci - homoseksualiści nie są źli... ale jak ich widzę, to robi mi się niedobrze.
Cytowany tekst ukazał się blisko 4 lata temu. Nie wątpię, że już wkrótce niektórych jego czytelników zobaczymy podczas naszych manifestacji. Będą stali na krawężniku i uzbrojeni w jajka i kamienie będą krzyczeć "wypier....".
(ro)
Przeciewz zwykły i normalny heteryk zjamuje sie podrywaniem panienek albo rodziną ktorą musi wykarmic i utrzymac... a nie gejami ktorzy go nie obchodzą.
A niektorzy nawet sie cieszą ze są geje bo o tyle mają mniej konkurentow i rywali do panienek .. :-))
Wiec apel do homofobow! Zacznijcie leczenie i zajmijcie sie panienkami a nie nami, ok?
Wyjdzie wam to na zdrowie.
Poza tym nie wierzę, żeby rzeczona mamusia, skądinąd zaprzyjaźniona z panem Dyżurnym, przekazała dziecku tę treść tonem neutralnym, bez zabarwienia emocjonalnego, w sposób pozbawiony wartościowania. Dzieci to mistrzowie komunikacji niewerbalnej - dużo im nie trzeba, żeby w lot załapały homofobię mamusi.
Głupie to wszystko jak wiadro. Wiara w Boga - skądinąd piękna rzecz - urasta do zachowań ryzykownych. Strzeż się kościołów, tam czycha jakiś wstrętny niedzielny gość.