Coming out - wyjście z siebie i naprzeciw
W najnowszym numerze "Polityki" (28/2005) kolejny bardzo pozytywny artykuł dotyczący środowiska gej&les. Na podstawie doświadczeń bohaterów artykułu autorka analizuje problematykę związaną z ujawnianiem swojej orientacji seksualnej przez osoby homoseksualne.
"Coming out oznacza ujawnienie się, głośne przyznanie: jestem gejem, jestem lesbijką - przyjaciołom, rodzicom, całemu światu. Osoby homoseksualne, które mają to za sobą, mówią, że wyszły z szafy; trochę tak jak Żydzi po wojnie.
To było jak uderzenie pięścią w brzuch. Brak tchu, pulsowanie krwi w skroniach – wspomina pani Jadwiga, matka 27-letniego Pawła. Dowiedziała się 5 lat temu. Zaczęła przy śniadaniu dopytywać, dlaczego wciąż nie ma dziewczyny. - Bo mam chłopaka. Już od dawna chciałem ci powiedzieć, że jestem gejem - usłyszała.
Właściwie to się domyślała, ale co innego domyślać się, a co innego wiedzieć. Wypycha się tę myśl ze świadomości: to się może zdarza innym, ale nie mnie. - Przed oczami stanęły mi najgorsze rzeczy: AIDS, brudny seks w publicznych toaletach, zmanierowani, obrzydliwi faceci - i w tym wszystkim moje dziecko. Dziś patrzę na to inaczej, ale potrzebowałam dwóch lat, żeby się oswoić.
Sam ze swoim złem
Zanim komuś się powie, najpierw trzeba wyjść z szafy przed samym sobą i to – wbrew pozorom - wcale nie jest najłatwiejsza część tego procesu."
Więcej w aktualnym wydaniu "Polityki"
(red)
Ales ty sie z choinki urwal czy co?
Tak jak nie składa się deklaracji, że jest się mańkutem i po której stronie ma się serce!
Mam nadzieję, że wśród sporej liczby czytelników polityki znajdą się osoby, które dzięki takim artykułom staną się bardziej otwarte i przyjazne Nam, a przynajmniej zrozumieją, że gej to nie jakiś kosmita, który stara się dokonać inwazji na szczęśliwe polskie rodziny i zniszczyć je legalizacją związków osób tej samej płci, paradą w centrum miasta bądź plakatem z dwoma facetami trzymającymi się za ręce...