...zostały już tylko wspomnienia
QueerEaster to wielkanocne spotkania młodych działaczy i działaczek LGBT, skupionych w młodzieżówkach socjalistycznych bądź w organizacjach działających na rzecz praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transgender. Dla wielu osób to miejsce, do którego wracają po raz trzeci, czwarty, żeby podzielić się swoim doświadczeniem, ale też po to, żeby pobyć w przyjaznej wszelkim "odmieńcom" przestrzeni i naładować baterie na następne kilkanaście miesięcy działań.
Motywem przewodnim spotkania w Wertphul w dniach 23-28.03.2005 była tożsamość queer, czyli wszystkie odmienne i nienormatywną tożsamości, które nie chcą się zmieścić w narzuconych z góry definicjach i ograniczeniach. Temat różnorodności podejmowany był zarówno podczas warsztatów, jak i wewnątrz grup medialnych, pracujących nad takimi projektami jak strona internetowa, program radiowy, film krótkometrażowy, wystawa fotografii czy też kampania społeczna uwrażliwiająca na istnienie osób transgender. Wśród zrealizowanych warsztatów pojawiły się takie tematy, jak teoria queer wobec prawa, kwestie praw LGBT jako praw człowieka, dyskusja nad zapisem zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w kodeksie pracy krajów Unii Europejskiej, coming out, lobbying i tworzenie sieci, sytuacja społeczności LGBT w różnych kościołach. Pojawił się nawet dość intrygująco brzmiący warsztat pod tytułem "Konformizm perwersji", podczas którego dosyć mocno towarzyszył nam duch socjalistycznej rewolucji.
QueerEaster to nie tylko edukacja, ale też rozrywka, a ta była dostępna w całkiem sporych ilościach, począwszy od wieczornych, mocno nieoficjalnych spotkań, poprzez międzynarodowy wieczór potraw z różnych krajów - polskie stoisko było największe, ale żurek z białą kiełbasą nie do końca był trafionym pomysłem, zważywszy na silną reprezentację wegetarian, aż po wybory rodziny królewskiej. Absolutnym hitem okazała się autorska interpretacja "Niebezpiecznych związków" w wykonaniu grupy teatralnej, a zwłaszcza wprowadzenie dodatkowej postaci "babuszki", w wykonaniu uczestnika QueerEaster z Estonii.
Po tegorocznym QueerEaster zostały już tylko wspomnienia, dziesiątki nowych imion, które przez kilka dni próbowaliśmy zapamiętać - a nie tak łatwo opanować imiona ponad 90 osób z prawie 20 krajów, nowe kontakty i pomysły, które w przyszłości, mamy nadzieję, zaowocują wspólnymi projektami.
Anna Gruszczyńska
Co to ma znaczyć?