Homofobiczny sejmik wojewódzki
Dni kultury lesbijsko-gejowskiej, które przyszłym tygodniu mają odbyć się w Krakowie, według radnych sejmiku będą "publiczną demoralizacją szkodliwą dla całego województwa". O poniedziałkowych obradach sejmiku pisze Gazeta Wyborcza.
Tuż przed poniedziałkowymi obradami sejmiku klub LPR zgłosił do porządku sesji "apel w sprawie przeciwdziałania organizacji Krakowskich Dni Kultury Lesbijsko-Gejowskiej". "Oficjalne otwarcie w miejskiej placówce kulturalnej, jaką jest Bunkier Sztuki, imprez promujących homoseksualizm jest szkodliwe dla społeczności Krakowa oraz całego województwa małopolskiego, którego wizytówką i stolicą jest Kraków - napisano m.in. w apelu Ligi Polskich Rodzin. - Jednocześnie zgoda władz miasta na jakikolwiek przemarsz homoseksualistów jest zezwoleniem na publiczną demoralizację".
- Taka impreza to promocja zaburzonych skłonności seksualnych - argumentowała Elżbieta Zięba, wiceprzewodnicząca klubu LPR. - Nie możemy pozwolić na promowanie postaw amoralnych i arodzinnych.
- Te środowiska są coraz bardziej agresywne, chcą mieć coraz więcej z życia publicznego. A to uderza w podstawy państwa polskiego - wtórował jej klubowy kolega Piotr Stachura.
Najbardziej jednak impreza rozsierdziła wiceprzewodniczącego sejmiku Stanisława Koguta z PO-PiS: - Czemu chcemy promować Polskę jako kraj gejów i lesbijek?! - grzmiał podniesionym głosem. - Bierze się to stąd, że w naszym kraju wśród młodzieży lansuje się hasło "róbta co chceta". Nie mówię, żeby tych gejów i te lesbijki wyganiać na Syberię, na Saharę, ale na takie imprezy nie można pozwalać. Deklaruję, że osobiście nie dopuszczę do przemarszu gejów i lesbijek w Krakowie.
Pozostali radni klubu PO-PiS nie zabrali głosu w tej sprawie. Obecny na sali Bogusław Sonik, przewodniczący klubu, w ogóle nie wziął udziału w głosowaniu.
- Członkom klubu pozostawiliśmy wolną rękę w tej sprawie - powiedział "Gazecie" Sonik. - Sam nie głosowałem, bo ten punkt sesji nie wydał mi się najważniejszy.
Trudno więc się dziwić, że wynik głosowania był przytłaczający: 22 radnych poparło apel LPR. Tylko radni SLD-UP mieli inne zdanie - czterech z nich głosowało przeciwko apelowi, jeden się wstrzymał.
- Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek przyjdzie mi wystąpić w roli obrońcy homoseksualistów. Nie mam bowiem nic wspólnego z tym środowiskiem. Ale nie mogę pozwolić na ograniczanie praw obywatelskich. Hańbą będzie, jeśli zaczniemy zabraniać takich imprez - tłumaczył radnym Jerzy Kornaś, szef klubu SLD-UP.
Już po głosowaniu radni, którzy byli za przyjęciem apelu LPR, w kuluarach żartowali między sobą, że nie mieliby nic przeciwko manifestacji samych lesbijek, ale na gejów się nie zgodzą.
Zadowolony z wyniku głosowania był Piotr Boroń, przewodniczący sejmiku z ramienia PO-PiS: - Wynik jest jednoznaczny, sam głosowałem za apelem. Każdy ma prawo w swoim domu tolerować lub nie tolerować zachowań homoseksualnych. Jeśli jednak ogół nie chce takiego zachowania na ulicach, to moim zdaniem należy to uszanować. Zdaję sobie sprawę, że środowiska sympatyzujące z homoseksualistami mogą nasz apel uznać za łamanie praw obywatelskich, ale w moim odczuciu jedynie bronimy swoich praw.
(GW)
Zajmijcie się lepszym towarek eksportowym niż prawidłowa /nie-zboczona ... no może tylko trochę Rodzina Polska/ To dzisiaj nie chwyci w EU, zupełnie nie chwyci :)
Wkuwajscie lepiej słówka angielskie i francuskie bo bez tego ani rusz we władzach za tydzień ...
I nie tępcie wyższych odruchów kulturalnych - nawet jak się wam nie podobają bo sami nic ciekawszego nie umiecie przygotować ...
Bez Obrazy (Santa Maryla de Guadelupe)
PaPaPaParrrrot!
Ha, ha, ha. Ach, bo lesbijki są takie podniecające... Żenada w stylu pana Millera i jego "Uwwwielbiam lezzzbijki!" na pytanie o opinię na temat praw mniejszości seksualnych...
rektor_(at)_adm.uj.edu.pl
pod wskazany adres proponuję wysłac maila nastepującej treści:
Warszawa, dn. 27 kwietnia 2004 r.
Pragnę wyrazić swoje poparcie dla organizacji festiwalu "Kultura dla
Tolerancji" oraz przygotowującej festiwal Kampanii Przeciw Homofobii Kraków.
Jednym z najwspanialszych osiągnięć kultury europejskiej jest poszanowanie
odmiennych poglądów oraz postaw. Wzajemne współistnienie zróżnicowanych
prądów intelektualnych, religijnych i społecznych stanowi fundament
jednoczącej się Europy. Nie pozwólmy, by w przeddzień przyjęcia Polski do
Unii Europejskiej nasz kraj pozostawał smutnym przykładem niezrozumienia
podstawowych dla jednoczącego się kontynentu wartości. Przestrzeń życia
publicznego jest własnością nas wszystkich. Każdy z nas ma prawo do
manifestowania w niej swojej obecności, bez wzglądu na wyrażane poglądy,
wyznawaną wiarę, a także orientację seksualną. Zaprzeczenie takiemu prawu
jest pierwszym krokiem do powstania państwa totalitarnego.
Działalność skrajnie nietolerancyjnych organizacji, które rozpoczęły nagonkę
na organizatorów festiwalu "Kultura dla tolerancji", jest próbą
zawłaszczenia przestrzeni publicznej przez jedną i negującą pozostałe
orientację myślową. Jest także jawnym wezwaniem do nienawiści wobec
wszelkiej inności. Jest wreszcie budowaniem barier pomiędzy obywatelami
jednego miasta i jednego państwa.
Jestem głęboko przekonany, że wielu mieszkańców Krakowa nie podziela
nienawistnych poglądów ludzi, którzy demokrację nazywają rządami motłochu.
Wierzę, że w życiu kulturalnym Krakowa jest miejsce dla festiwalu "Kultura
dla tolerancji". Nauczmy się mieszkać razem i szanować wzajemne różnice.