Ale... tylko dla związków zawartych zagranicą
Czasami nawet niewielkie kroki wydawać się mogą milowym skokiem. Przyjęta w ubiegłym tygodniu w New York City uchwała w sprawie uznania prawnych skutków zawartych zagranicą małżeństw homoseksualnych, przyjęta została przez środowisko LGTB z entuzjazmem. Z podobną radością, nowojorscy geje i lesbijki przyjęli uroczystość potwierdzenia uchwały podpisem przez burmistrza Michaela Bloomberga. W ten sposób stała się ona obowiązującym prawem.
Z czego się cieszyć? Powodów jest niewiele. Obowiązujące w Nowym Jorku prawo nie zezwala bynajmniej na zawieranie związków partnerskich. Uznaje jedynie te związki, które zawarte zostały w krajach, gdzie jest to legalne - na przykład w Holandii czy w Niemczech.
Radny Miller, zwolennik zalegalizowania związków gejowskich jest mimo to zdania, że miasto "uczyniło ogromny krok do przodu". Dlaczego? "Jeśli komuś udało się pojechać do Holandii i zawrzeć tam związek, można wrócić no Nowego Jorku i zalegalizować związek" - odpowiada.
Konsekwencje legalizacji są ogromnym ułatwieniem dla żyjących w parach gejach i lesbijek. Jeśli - na przykład - któreś z nich zachoruje, partner może uzyskać prawo do opieki i informacji o stanie zdrowia. Partnerzy bez urzędowego papierka traktowani są jak osoby obce, nawet gdyby spędzili z sobą całe życie.
(TJ)