Samobójstwo czy tragiczny wypadek?
Śmierć dwudziesto jedno letniego studenta pod kołami londyńskiej kolejki podziemnej w grudniu ubiegłego roku, poruszyła brytyjską opinię publiczną. Frederick Hodder studiował matematykę na Pembroke College. W minioną środę policja poinformowała, że kilka godzin przed śmiercią chłopak powiedział rodzicom że jest gejem.
Inspektor policji Anthony Lodge powiedział, że w domu wybuchła awantura. Frederick był bardzo zdenerwowany i przybity. Najpierw zabarykadował się w swym pokoju. Potem wyszedł z domu. Rodzice widzieli go po raz ostatni, gdy wracali od znajomych. Wołali do niego, by wrócił do domu, ale chłopak uciekł. Krótko przed północą 29 grudnia jego ciało znaleziono pod kołami kolejki podziemnej na stacji South Kensington. O tragicznym wydarzeniu rodzice dowiedzieli się dopiero następnego dnia, ponieważ Hodderowie są obywatelami USA i smutny obowiązek przekazania informacji, przypadł amerykańskiej ambasadzie.
Wątpliwości jednak pozostały. Frederick musiał przed śmiercią wypić dużo alkoholu - co najmniej butelkę whisky. Czy wpadł pod pociąg, czy też popełnił samobójstwo - tego nie dowiemy się już nigdy.
Badania socjologiczne potwierdzają, że młodzi geje są w swej grupie wiekowej najbardziej narażeni na depresje, które prowadzić mogą do prób suicydalnych.
Waldek Czyżowski - Londyn