Czarna wizja upadku cywilizacji
Dariusz Kowalczyk SI, ur. 1963, doktor teologii, wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym, Sekcja "Bobolanum" w Warszawie opublikował w miesięczniku "Znak" polemiczny tekst o homoseksualizmie, zatytułowany "Homoseksualizm a cywilizacja miłości". We wstępie do tego długiego artykułu czytamy:
"Wolno pozwalać środowiskom homoseksualnym na wszystko, ale nie wszystko, co robią i mogliby robić homoseksualiści, przynosi korzyść innym" i "Homoseksualizm prezentujący siebie jako alternatywę wobec społeczeństwa zbudowanego na rodzinie, w której rodzą się i wzrastają dzieci, jest w gruncie rzeczy propozycją samobójczą, opartą na ludzkich "zranieniach", nieadekwatną do wyzwań, jakie stoją przed homo sapiens."
W tekście czytamy: Wyobraźmy sobie, że dożyjemy czasów, w których w całej zjednoczonej Europie oraz w Ameryce Północnej dojdzie do całkowitego - nie tylko prawnego - zrównania pomiędzy parami heteroseksualnymi i homoseksualnymi. System edukacyjny oraz środki społecznego przekazu będą otwarte na propagowanie alternatywnej "kultury homoseksualnej". Nauczyciele będą zachęcać dzieci i młodzież do rozeznania - m.in. poprzez zdobywanie różnych doświadczeń - swojej opcji seksualnej. Co więcej, z powodu rozpowszechniania praktyki adoptowania dzieci przez pary homoseksualne będzie można coraz częściej spotkać w przedszkolach i szkołach "pociechy", które - zamiast mamusi i tatusia - miałyby dwóch tatusiów albo dwie mamusie. W czytankach dla pierwszoklasistów opcje hetero- i homoseksualne będą reprezentowane po równo, aby w zarodku zniszczyć jakąkolwiek dyskryminację pod tym względem. W nadążających za duchem czasu "otwartych" kościołach w sobotnie wieczory będzie można zobaczyć ślubujących sobie "wierność, miłość i uczciwość małżeńską" mężczyznę i kobietę, dwóch mężczyzn czy też dwie kobiety. Akcja większości hollywoodzkich filmów toczyć się będzie właśnie w "rodzinach" homoseksualnych. Z racji zaś istnienia osób biseksualnych coraz bardziej postępowi politycy będą proponować zalegalizowanie "małżeństw-komun" trzy- lub więcejosobowych. To katastrofalna wizja upadku ludzkiej cywilizacji - powiedzą jedni. Wręcz przeciwnie - krzykną entuzjastycznie inni - to wspaniała perspektywa demokratycznego świata, w którym nareszcie nie będzie żadnej dyskryminacji seksualnej. W każdym razie wydaje się, że zorganizowane na powyższych zasadach społeczeństwo nie jest wyłącznie science fiction. (...)Z jednej strony(osoby homoseksualne) kreują się na męczenników ciemnoty i nietolerancji, z drugiej zaś grupa ta jest coraz bardziej agresywna, prowokacyjna i... wpływowa. Trzeba się jej mądrze przeciwstawiać w imię przyszłości społeczeństwa, które - gdyby wyglądało tak, jak to wcześniej przedstawiłem - byłoby społeczeństwem poważnie chorym. (...)
Kto ma czas i cierpliwość może przeczytać cały tekst na http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1067374
Nasza opinia: Zakonnik Kowalczyk nie ma zielonego pojęcia o problemach homoseksualizmu, tendencjach rozwojowych nowoczesnej cywilizacji i życiu w ogóle. O społecznym znaczeniu i wpływach homoseksualizmu opisze tak, jakby chodziło o jakiś masowy ruch, ogarniający coraz większe masy społeczeństwa, a nie prześladowaną od stuleci (głównie przez Kościół, którego jest funkcjonariuszem) 5-cio procentową mniejszość. Nie wiadomo na czyje potrzeby Kowalczyk rysuje wizję zagrożenia społeczeństwa, prokreacji, upadku cywilizacji. Bzdury, brednie i jeszcze raz bzdury...
(JS)
Tak, w tym świetle 'rodzina' przestanie istnieć - ale ująłbym to raczej w kategoriach 'ewolucji' niż 'destrukcji' tudzież 'upadku'. No i przede wszystkim nie zwalałbym winy (jakby to była jakaś wina... brrr... już się poprawiam:) nie obarczałbym odpowiedzialnością za ową 'ewolucję' jakiejś konkretnej grupy społecznej (wczoraj kobiety, emancypacja, dzisiaj homoseksualiści i rewolucja seksualna, jutro ... ). Taka odpowiedzialność leży bowiem - o ironio - w prawie naturalnym: rzeczy się zmieniają. I jakoś kiedy naczelne zeszły z drzewa i stały się ... no właściwie to się na tym nie znam... australopitekami? no czymś tam takim w każdym razie - to nie mówiliśmy o 'sromotnym i niemoralnym upadku kultury nadrzewnej' lub czymś równie, moim zdaniem (muszę to podkreślać), niedorzecznym. No po prostu: stało się właśnie tak. Koniec.
Ale, ale: moje pytanie. Otóż - jak będzie wyglądała nasza cywilizacja po... jakby to nazwać dostatecznie eufemistycznie... rewolucji familijnej... hmmm... może być: po rewolucji familijnej? Jak wyglądać będzie cegiełka społeczeństwa? Jak szeroko w świecie zostanie zaakceptowana?
Zdaję sobie sprawę, że to są pytania dosyć kontrowersyjne - tym niemniej kiedyś trzeba na nie odpowiedzieć. Jeśli ktoś dojdzie do ciekawych wniosków, proszę innych niż upadek cywilizacji i podbicie Europy przez Afganistan..., to niechaj pisze do mnie natychmiast. Jest to zagadnienie bardzo mnie interesujące jako osobę, za której życia zmiany te się dokonają (dokoNUją).
No dobrze, a jaka jest moja wizja?
- Moja? Bardzo mglista na razie. Do tej pory udało mi się dojść do wniosku, że dopóki człowiek nie zda sobie sprawy, że czas ma nad nim zbyt dużą kontrolę - dopóki nie uświadomimy sobie, że każdy moment w życiu jest dobry, by zacząć jakiś nowy rozdział i skończyć jakiś stary - dopóty będziemy sami siebie ograniczać myśląc, że 'już za późno' albo 'już jestem za stara'. Co za bzdura!!!(...)!!! Otóż: jeżeli już nie kochasz swojego partnera (biorę przykład pierwszy lepszy z życia codziennego) no to siadacie, rozmawiacie, mówisz w czym rzecz - dyskusja, może wybuch emocji, może nie, wnioski i rozstanie. A nie jakieś męczarnie dniem i nocą, bo już tyle lat jesteśmy, no to teraz głupio... (no i: 'co inni powiedzą', ale to inna sprawa...) Ale tam!!! Nara - nie uciekajmy od wolności (huhu... Frommem zajechało...) - kontrola nad własnym życiem - oto dopiero wyzwanie! Ha!
Ale: moje przemyślenia nie są czysto spekulatywne. Wiele rozmawiałem z innymi ludźmi, nawet z samymi katolikami. I co? Nie zamierzam dyskutować o uzurpowanej władzy, jaką chce mieć nad nami kościół. Nie dzielę ludzi na 'katolików' i 'resztę', zatem ogólnie mówiąc 'ludzie' - pełni są już nie goryczy związanej ze stereotypowością związku (rodziny), nie marudzą, że oni muszą robić to czy tamto i właściwie to sami nie wiedzą, czego chcą. Coraz więcej osób, z jakimi się spotykam - ma własne zdanie. Własny pomysł na udany związek. Nie otwiera katalogu i nie patrzy: hmmm... no to ja wybieram model... katolicki. Ludzie nie chcą już zamykać się w ramy 'modeli'. I podkreślam (znowu coś podkreślam...) : LUDZIE, nie tylko homoseksualiści, ale w ogóle 'ludzie' jako jednostki). Każdy ma swoje ciekawe wizje... a tu nagle słyszy 'no to wy już jesteście zaręczeni, czy nie?' albo 'kiedy ślub, bo myśmy już zaplanowali, że...'. Ręce opadają...
No i oczywiście, będąc w stałym kontakcie z różnymi ludźmi - ów zakonnik wypowiada się. Ponieważ tyle ma doświadczenia życiowego, żeby dawać rady innym - pisze o swoim zdaniu o destrukcyjnej roli homoseksualizmu w dzisiejszym społeczeństwie. Zdanie jest wyważone, ostrożnie postawiona teza. Wszystko poparte logicznym wywodem doskonałego obserwatora o sokolim wzroku. Uwaga: jutro może nasłuchamy się znowu o aborcji, no bo przecież i na tym polu zakonnik ma duże doświadczenie. W przyszłym tygodniu pod młotek idzie eutanazja. I cóz wystarczy, żeby móc głosić takie porady i poglądy? Postudiować sobie Święte Pisma w których człowiek zawarł Absolutną Prawdę, odizolować się od społeczeństwa, zamknąć się gdzieś, na przykład w Szafie, i ględzić - o czym popadnie, o życiu, o śmierci, o chorobach płuc, o zbiorach bananów w Indiach Północnych.
"Pustelnik obserwatorem życia rodzinnego."
Tak jakbym ja nagle zaczął wypowiadać się, jak należy wstawiać bypassy. Dodam, że nie mam zielonego pojęcia. Ale od czego są Święte Księgi?
Fisken.
ps. Wierzę w Boga. Ale nie zamierzam wybierać sobie gotowy model z katalogu. :)
Histeria hierarchow jest nam wbrew pozorom na reke.
Kosciol mial wielu meczennikow. Teraz sam ich tworzy...z naszych szeregow.
"Precz z gejostwem: Pozbywając się choroby społecznej jaką jest homoseksualizm przywracamy normalność i wygrywamy naszą przyszłość"
albo
"Gdyby takie nieszczęśliwe zboczenie opanowało mojego syna to w tajemnicy przed światem bym go uśpił"
i
"Uhm - dobry pomysl, jako srodek nasenny proponowalbym Cyklon-B"
sa tam na porzadku dziennym. a co ciekawe moderator portalu nie widzi nic niewlasciwego w nawolywaniu do mordowania homoseksualistow. chyba napisze pare slow do tych przestepcow :-))