Niestety... dopiero na emeryturze
Wilhelma Wiebena znały całe pokolenia niemieckich telewidzów. Od 1972 do 1998 roku prowadził regularnie najważniejszą audycję informacyjną w 1. programie telewizji publicznej - ARD. Nawet po przejściu na emeryturę, Wieben pozostał na ekranie - prowadzi swą własną audycję "Melodie morza" w 3 programie regionalnym.
W wywiadzie, udzielonym magazynowi internetowemu "Eurogay", Wieben przyznał, że jest gejem. Pytanie brzmiało bardzo bezpośrednio i równie bezpośrednia była odpowiedź: "Kocha pan mężczyzn?" "Tak, zgadza się. Kocham ich od czasu, gdy byłem wyrostkiem. Ale wówczas, musiałem jeszcze ukrywać moje uczucia". "Teraz już nie?" "Na szczęście nie. Społeczeństwo się zmieniło. Ludzie są akceptowani takimi, jakimi są".
Wiebenowi jego "coming-out" nie zaszkodził. Właściwie nikt nawet nie skomentował jego wyznania - bo kogóż mogłoby obchodzić, z kim sypia popularny dziennikarz telewizyjny? Gejów na ekranach TV w Niemczech jest bez liku. Najpopularniejszym jest chyba Alfred Biolek, były prawnik, dziś gospodarz najstarszego talk-show w 1. programie, pod tytułem "Boulevard Bio", w którym gościł wiele prominentnych postaci w świata kultury, rozrywki i polityki z (ówczesnym) prezydentem Lechem Wałęsą włącznie.
Rzecz znamienna: O gejostwie w niemieckich środkach masowego przekazu można otwarcie mówić, wiele osób publicznych nie ma najmniejszych oporów z ujawnianiem swych preferencji seksualnych. Ale formuła audycji "o gejach - dla gejów" nigdy się nie sprawdziła. W istocie - jak mówić o gejostwie, skoro każdy gej nosi swą własną, niepowtarzalną historię?
Gabriela Ruszkowska-Meier, Berlin