Podczas wakacji na Mazurach u dziadków siedemnastolatek Bartosz Wierzbliński, z zamiłowania historyk i archeolog amator, a przy tym fan ekologii, pomaga przy ewakuacji biwaku harcerskiego, któremu przewodzi charyzmatyczny zastępowy, starszy o rok druh Mikołaj Aniński. Przy okazji dwaj chłopcy znajdują w pobliżu zmiażdżonego luksusowego campera, pod powalonym drzewem, a raczej w jego korzeniach, dziwną parę nastolatków bliźniaków.
Rufus i Lukrecja okazują się dziećmi słynnego bogacza spod Białegostoku, Juliusza Cerera. Ojciec postanowił właśnie przenieść siedzibę firmy „Impermedicus” do Warszawy ze względu na rosnące obroty handlowe. Szuka też odpowiedniej szkoły dla dwojga pociech. Bartosz opowiada im o swojej szkole w Kwiecinie pod Warszawą, Liceum im. Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, w której uczą się głównie dzieciaki ze stołecznej elity. Sam chłopak nie przepada za szkołą, ale chodzi do niej ze względu na snobizm rodziców. Ru i Lu słuchają z zainteresowaniem.
W pierwszym dniu szkoły pojawiają się w niej Ru i Lu w towarzystwie ojca. Ten łatwo dochodzi do porozumienia z dyrektor Tarło, wyposażając placówkę w najnowszy sprzęt komputerowy oraz medyczny. Bogate rodzeństwo, zgodnie z przewidywaniami Bartosza, zaczyna brylować w klasie, stołówce i na korytarzach, zaskarbiając względy licznych wielbicieli obu płci.
Po jakimś czasie Bartek odkrywa, że ten sukces ma także mroczną stronę: idole jawnie uwodzą i wykorzystują swoich fanów, pijąc z nimi alkohol i paląc trawkę, sypiając z kim się da i potajemnie podsuwając im leki podkradane z firmy ojca, prowadzące do psychicznego i fizycznego uzależnienia. Gdy Bartosz zwierza się na ten temat Mikołajowi, ten radzi mu, by zebrał przekonujące dowody i zgłosił się z nimi do kogoś starszego, np. rodziców czy dyrektorki. Bartosz jednak nie decyduje się na to, nie chcąc donosić na „jedynych przyjaciół”, a przy tym ulegając coraz bardziej fatalnemu zauroczeniu wyzwolonym z wszelkich pęt moralnych rodzeństwem; szczególnie pociąga go Rufus, po którym spodziewa się, że ułatwi mu coming out w domu, w szkole i w zastępie. Zaczyna żyć podwójnym życiem: w dzień pomaga Mikołajowi i jego zastępowi w schronisku dla zwierząt, nocą oddaje się erotycznym fantazjom na temat… Mikołaja, ale także Ru.
Rufus odkrywa (ustala przy pomocy hakerów firmy ojca, że artykuły do gazetki szkolnej i na portal fan fiction wysyłane są z tego samego IP), że Bartek jest autorem zamieszczanych w sieci przygód Andaja, młodego chłopaka o biseksualnych upodobaniach (jest to opowieść fantasy, fanfik nawiązujący do powieści pewnego autora) zaczyna go komplementować i kokietować, choć zawstydzony autor błaga go, by nie ujawniał w szkole, iż pisze dwuznaczne moralnie opowiadania. Ru przyrzeka dochować tajemnicy, ale ma też swoje warunki: Bartek będzie tuszował jego wpadki, pomoże jemu i jego siostrze w nauce, a ponadto żąda stanowczo, by ujawnił, który chłopak zainspirował go do stworzenia gorącej sceny w fanfiku zbliżenia Andaja z biesem. Bartek, przyciśnięty do muru, wyznaje w końcu, że snuł podobne fantazje na temat Mikołaja, niestety całkowicie dlań niedostępnego i jakby aseksualnego…
Współczujący Rufus zaprasza go na wieczór do klubu gejowskiego „De-liryk”, gdzie niewinny jeszcze chłopak będzie mógł „odreagować swoje stresy”, jak się wyraził.
W klubie Ru i Lu, która przyszła ze świeżo poznaną akolitką, upijają i uwodzą Bartka. Po obściskiwaniach w zamkniętej sali dla VIP-ów, zawożą nieprzytomnego chłopaka do rezydencji ojca, gdzie dochodzi do zbliżenia między Bartkiem i Ru. Rano odwożą chłopaka do domu, okłamując jego rodziców, że Bartek gościł u nich, ale poczuł się słabo, więc go przenocowali. Rodzice są im wdzięczni za opiekę nad synem, zwłaszcza matka, Bartek jest wdzięczny, że przyjaciele go kryją.
Przy okazji wychodzi na jaw trudna sytuacja życiowa państwa Wierzblińskich. Ojciec, Tomasz, jest tłumaczem poliglotą i wykładowcą w szkole języków, podobnie jak syn zatopionym na co dzień w Internecie, przesiadującym głównie w swoim pokoju do pracy i obojętnym na resztę świata. Ze swych mizernych zarobków z trudem jest w stanie utrzymać dom, a tym bardziej kosztowną szkołę syna. Matka, Regina, jest z wykształcenia mikrobiologiem i totalną snobką, chcącą za wszelką cenę dorównać modnym celebrytom. Laboratorium, w którym pracowała, straciło dotacje, w związku z czym utraciła pracę. Za radą Lu zgłasza się do korporacji „Impermedicus”.
W szkole wybucha skandal: ktoś sfotografował Bartka i Rufusa jak wchodzili do „De-liryka”. Fotka rozchodzi się błyskawicznie po sieci na różnych portalach, wszyscy ją oglądają na smartfonach i komentują nie zawsze przychylnie, jedni z zazdrości, inni przejęci świętym oburzeniem, jak Jeremi, członek organizacji Młodzież Narodowa. Ten głośno domaga się wyrzucenia Bartka z różnych szkolnych kółek zainteresowań i zaczyna go prześladować wulgarnymi zaczepkami na korytarzu. Kiedy Ru staje publicznie w obronie chłopaka, Jeremi wycofuje się z bezpośrednich ataków ze względu na pozycję ojca Rufusa, którego wszakże nazywa w złości „ruskim szpiegiem”, ale zostaje zmitygowany przez dyrektorkę. Nie zaprzestaje jednak nękać Bartka napastliwymi komentarzami na Facebooku, pewny swej bezkarności.
Rufus proponuje koledze zemstę na nadętym „patriocie”. Obaj wchodzą na gejowski portal randkowy i założywszy fałszywy profil „Słodki Brutal”, odkrywają, że Jeremi prowadzi podwójne życie: na co dzień odgrywa homofoba, ale nocą umawia się z podobnymi sobie, łysymi, wytatuowanymi i muskularnymi dresiarzami z siłowni. Udając jednego z nich, umawiają się z Jeremim na piątek wieczór w darkroomie „De-liryka”.
W darkroomie Ru przebrany w bluzę z kapturem, udaje Słodkiego Brutala i oddaje się erotycznym igraszkom ze zwabionym podstępnie Jeremim, podczas gdy ukryty w kącie Bartosz czyha z gotowym smartfonem, by zrobić zdjęcie. Kiedy błyska flesz, z ciemności wyłania się kolejna osoba. Jest to… Tomasz, ojciec Bartka! Troszcząc się o syna, od dawna śledził jego działalność w sieci i postanowił interweniować w drastycznej sytuacji. Bierze sprawę w swoje ręce: grozi Jeremiemu, że powie jego ojcu i katechecie o nocnych wybrykach syna, tym samym wyłączając go z gry. Ma publicznie w szkole przeprosić jego syna. Załamany Jeremi godzi się na wszystko. Między Bartkiem i ojcem rodzi się nowy rodzaj przyjaźni, oparty na prawdzie i wzajemnym zaufaniu.
Mikołaj umówił się z Bartkiem niespodziewanie na sobotni wieczór w lunaparku przy diabelskim młynie. Na umówionym miejscu nie spotyka jednak Mikołaja. Bartosz czeka na niego długo, coraz mocniej rozżalony, w końcu z nudów zaczyna przepatrywać pobliskie krzaki i znajduje w nich porzucony rower i zakrwawiony strzęp kurtki druha. Telefon Mikołaja milczy, a Bartek nie śmie iść do schroniska i wypytywać ciotkę chłopaka. Następnego dnia kontaktuje się z kolegami z zastępu. Okazuje się, że Mikołaj nie przyszedł na zbiórkę, nie odbiera telefonów, nie ma go w domu, po prostu zniknął.
Lu urządza w willi ojca zabawę mikołajkową. Bartosz wykorzystuje erotyczne zainteresowanie Ru i skłania go, by podał mu kod do prywatnych apartamentów ojca, gdzie ma odbyć się after party w gronie wybrańców. Bartosz wykorzystuje to, by dostać się wraz z kolegami do apartamentu Czertowa, uprzednio obezwładniając ochronę przy wydatnej pomocy Jeremiego, który dołączył tymczasem do zastępu i zatrudnił się jako kelner na przyjęciu.
Gdy wchodzą do wnętrza, Czertow pokazuje właśnie swym dzieciom mikołajkowy prezent: jest to Mikołaj zamrożony w kapsule kriogenicznej. Ma posłużyć do eksperymentów, dokonywanych wcześniej na zwierzętach. Ru i Lu zwracają się przeciwko ojcu, uznając że oszalał.
Rozwścieczony Czertow grozi wszystkim bronią. Bartek rzuca się na niego, a kiedy biznesmen strzela, Ru osłania przyjaciela. Obaj padają przeszyci tą samą kulą. W ostatnim przebłysku świadomości Bartosz słyszy syreny policji wezwanej przez Tomasza, który jak zwykle śledził poczynania syna przez GPS…
Bartosz budzi się w szpitalu z długiego snu. Czuwa nad nim Mikołaj. Bartosz wyznaje zastępowemu miłość. Mikołaj przyjmuje to wyznanie z rozjaśnioną twarzą i przytula młodszego druha.