"Bierki", druga po "Berku" część "Kronik nierówności" Marcina Szczygielskiego to powieść
napisana lekko, choć w sposób niemal brawurowy porusza sprawy, które na pewno nie są błahe. Podobnie jak pierwsza część, przełamuje pewne tabu, udowadniając, że w gruncie rzeczy podział na światy homo i hetero jest tylko umowny, bo tak naprawdę wszyscy marzymy o tym samym i tego samego pragniemy.
Paweł jest uczniem, Anna jego nauczycielką. Stoją po dwóch stronach barykady i nie pałają do siebie sympatią. Coś jednak zaczyna ich łączyć – oboje zakochują się w tym samym mężczyźnie i oboje nawiązują z nim seksualną relację. Łańcuch zdarzeń, który połączy ich losy, spowoduje, że będą musieli opuścić swoje światy. Oboje zostaną postawieni przed koniecznością comming outu – Paweł wyjawi najbliższym, że jest gejem, a Anna będzie musiała zburzyć mur, którym odgrodziła się od ludzi po dramatycznych wydarzeniach sprzed lat...
dla mnie jest to plus - kontynuacja.
Czyta się dobrze, czasem coś śmiesznego, i oczywisty wniosek - warto rozmawiać, bo domysły potrafią prowadzić na manowce.
W "Berku" doszukałem się (pomimo podobieństw) innego wniosku.
Książka pisana jest w sposób identyczny jak 'Berek', te postacie, ten sam humor, ta sama erotyka. Fabuła ciekawa, bo przecież kto z nas nie zakochał/a się w swoim nauczycielu/lce ;-) Połknąłem ją w jeden wieczór i... Po pierwsze kilka niejasności związanych z przeszłością i przyszłością bohaterów (ot chociażby postać Małgorzaty), jestem totalnie rozczarowany rozdziałem 'Wtorek', gdzie z ciekawej książki, w jej kulminacyjnym momencie przeistacza się ona w s-f. No i sprawa z Markiem, zachowanie Anny tylko utwardza istniejący stereotyp ' że rączka, rączkę myję'... Ale generalnie polecam, bo jest to przyjemne, lekkie i zabawne... Być może będzie trzecia część ?!