W trudnych czasach potrafimy się jednoczyć. Państwo Polskie praktycznie całkowicie marginalizuje problemy osób transpłciowych, zostawiając ich na pastwę wysokich kosztów tranzycji i wszystkiego, co się z nią wiążę. Aby pomóc osobom w takiej sytuacji, powstała oddolna inicjatywa - Fundusz Solidarnościowy im. Milo Mazurkiewicz. Aktywistki-założycielki tej inicjatywy chcą wspierać finansowo kobiety trans w kosztownej walce z dysforią. Nam opowiadają, co skłoniło je do założeniu Funduszu i na jakiej zasadzie będzie funkcjonował.
"W Polsce niezbędne zabiegi takie jak elektroliza czy depilacja nie są w żaden sposób refundowane. Wizyty u lekarzy i badania bywają refundowane, ale wiążą się z długotrwałym oczekiwaniem oraz gatekeepingiem - poniżającą na wielu poziomach koniecznością udowodnienia, że jest się naprawdę osobą transpłciową (np. udawanie że jest się hetero czy testy realnego życia). Bariery te opisało Milo Mazurkiewicz w jednym ze swoich ostatnich postów przed śmiercią. Według danych KPH osoby transpłciowe są w Polsce grupą najbardziej narażoną na samobójstwa (aż 69,7 proc.).
Problemy te znane są nam z pierwszej ręki. Nie zgadzamy się na nieludzkie traktowanie i w związku z tym chcemy uchronić inne osoby transpłciowe przed tym, co same przeszłyśmy. Uważamy, że jest to niezwykle ważne zwłaszcza w kontekście ostatniej nagonki na osoby LGBT. Chcemy także wyrazić w ten sposób pamięć o Milo i innych osobach takich jak ono, którym nie dane było doświadczyć tranzycji w godnych warunkach" - piszą aktywistki-założycielki Funduszu im. Milo Mazurkiwicz.
Rozmawialiśmy z aktywistkami na temat Funduszu i tego, kto może uzyskać pomoc finansową i na jakich zasadach.
Klaudia Bobela, Queer.pl: Jak wpadłyście na pomysł utworzenia Funduszu?
Przedstawicielki Funduszu: Większość z nas to transpłciowe kobiety. Część ma ten luksus, że mogła sobie na różne rzeczy pozwolić i ulżyć swojej dysforii szybciej, część tkwi w zawieszeniu. W Polsce tranzycja hormonalna czy np. feminizacja chirurgiczna to często zabawa dla tych, którzy mają pieniądze. W krajach takich jak Holandia można otrzymać refundację nawet dla tak pozornie trywialnego zabiegu jak depilacja laserowa. Tutaj "radzimy sobie jak możemy", zwłaszcza jeśli jesteśmy osobami młodymi, bez stałego dochodu czy wsparcia rodziny. Na wizytę u specjalisty, który rzeczywiście zna się na rzeczy (zwłaszcza kiedy idzie o tak delikatne sprawy jak dysforia, problem "kobiecej" ekspresji, tranzycja społeczna...) musimy jednorazowo przeznaczyć nawet ponad 400 złotych, przy świadomości, że jedna wizyta nie wystarczy do wystawienia diagnozy, która jest podstawą prawną tranzycji w Polsce. To samo ze wsparciem psychologicznym czy wizytami u endokrynologa. Nasze doświadczenia pokazały nam jasno, że NFZ nie jest tu wyjściem, bo szansa trafienia np. na seksuologa czy psychiatrę stosującego się do aktualnych standardów medycznych (np. ICATH czy WPATH) jest żałośnie niska. Wiemy też o osobach wyraźnie uprzedzonych np. do trans kobiet czy osób niebinarnych, a nie mających "problemu" z trans mężczyznami. Dla osób wrażliwszych, mniej pewnych siebie lub takich, które już doświadczyły społecznego ostracyzmu z powodu swojej ekspresji czy tożsamości, proces może być okrutny. Milo Mazurkiewicz w jednym z ostatnich swoich postów przed śmiercią opisało dokładnie to, co wkurza również nas. Postanowiłyśmy, że musimy zrobić coś, by pomóc takim osobom jak my. Jest całkiem sporo inicjatyw skierowanych do trans mężczyzn i osób transmasculine, na każdym kroku natykamy się na zbiórki binderów, czy akcje wzajemnej pomocy w sfinansowaniu potwornie drogiej mastektomii, ale osoby trans kobiece były dotąd takiej formy wsparcia pozbawione. Chciałyśmy to zmienić.
Czym dokładnie będziecie się zajmować i do kogo kierujecie pomoc?
Promujemy akcję, szukamy darczyńców, przyjmujemy i weryfikujemy wnioski o pomoc. Chcemy pomóc przede wszystkim transpłciowym kobietom i osobom niebinarnym o stereotypowo żeńskiej ekspresji: ulżyć im w trudach codzienności, pomagając im w sfinansowaniu wizyt u lekarzy, wymaganych badań, kosztów terapii czy zabiegów medycyny estetycznej. Bycie osobą trans kobiecą, zwłaszcza w obecnym klimacie nagonki na osoby LGBTQ+, przypomina często chodzenie po polu minowym: obrywa nam się nie tylko ze strony konserwatywnego społeczeństwa, ale też pozornie "radykalnych" środowisk feministycznych, które budują swoją narrację nt. płciowości na podstawie tradycjonalistycznego esencjalizmu i dość ortodoksyjnej, bezrozumnej adaptacji myśli marksistowskiej. Nie godzimy się na to, by w tej sytuacji pozostawić te osoby same sobie.
W jaki sposób zbieracie pieniądze? Czy można jakoś wspierać Wasze działania?
Zbieramy fundusze przez portal zrzutka.pl - można nas wesprzeć dokładając się choćby małą kwotą do zrzutki, można też po prostu udostępniać link do niej znajomym. Zależy nam też na wsparciu społeczności międzynarodowej, więc każde udostępnienie poza Polską również będzie mile widziane. Jesteśmy w większości anarchistkami i nasza wizja pomocy wzajemnej jest również anarchistyczna, oparta na radykalnym, obustronnym zaufaniu: ufamy naszym beneficjentkom i jeśli nic nie budzi naszej wątpliwości, nie wymagamy od nich rozliczania się z każdej złotówki, i analogicznego zaufania oczekujemy wobec nas. To najbardziej powszechny w środowisku wolnościowym model funduszy solidarnościowych, który działa choćby dlatego, że nie traktuje nikogo z góry i nie stawia go z miejsca w pozycji podejrzanego. Na takiej zasadzie działałchoćby Fundusz Pokrzywa, który wsparł finansowo nasze działania.
Odbiorczynie same deklarują, jaka kwota będzie im potrzebna - to minimum 100, a maksymalnie 1500 złotych. Rozliczenia z naszej strony polegają na przedstawieniu dowodów przelewów określonych kwot do konkretnych osób. Chcemy, byście wiedzieli, że nie robimy tego dla kaprysu ani po to, by przewalić wszystko na pizzę.
Fundusz wystartował zaledwie wczoraj. Są już jakieś zgłoszenia?
Mamy już siedem zgłoszeń, ale wciąż jesteśmy na początku promocji. Staramy się docierać jak najszerzej nie tylko do tych, którzy chcą pomóc, ale też do tych, którym możemy pomóc. Już pierwsze zgłoszenia pokazały nam, że w przypadku osób trans kobiecych mamy do czynienia z dużym lękiem, oporem przed sięganiem po pomoc. Znamy to z doświadczenia: wiele z nas miało lub ma poczucie, że na taką pomoc nie zasługuje.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Czy macie wystarczająco dużo środków, aby wesprzeć wszystkie osoby potrzebujące, które się zgłoszą?
Wszystko zależy od tego, ile uda nam się zebrać i jak dużo zgłoszeń otrzymamy. Chciałybyśmy pomóc wszystkim, ale w razie niedoboru środków będziemy starać się o to, by nikomu nie zabrakło wsparcia, nawet jeśli będziemy zmuszone obciąć kwoty dotacji. Tak naprawdę doświadczenia z pierwszej transzy będą dla nas kluczowe.
Ideę funduszu dedykujemy tragicznie zmarłemu Milo Mazurkiewicz, z myślą o tym, by podobna tragedia już nigdy więcej się nie wydarzyła. Ojciec Milo i jego bliscy wspierają nas w naszych działaniach, co jest dla nas nie tylko zaszczytem, ale i poważnym zobowiązaniem.
Link do zrzutki na Fundusz im. Milo Mazurkiewicz.