Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 07.08.2019, Aktualizacja: Środa, 04.09.2019

"Księżyc dla Złych Ludzi"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Szwagier Will rozpiął spodnie fraka niepostrzeżenie. Zwróciliśmy uwagę na to co robi dopiero, gdy pochylił się nieco do przodu, spuścił spodnie i bokserki do połowy uda, wyeksponował gołe pośladki i oparł się nimi o szklaną ścianę windy.

Sunęliśmy bezszelestnie w stronę nieba, w szklanej windzie na zewnątrz hotelu Hilton w German Town, Tennessee. Goła dupa szwagra przez kilka sekund zawisła nad hotelowym ogródkiem, jak księżyc w pełni i mogła być podziwiana przez sączących drinki gości hotelowych.

Szwagier nie był pijany choć wracaliśmy z wesela. Pasażerami windy było moich czterech szwagrów, moja żona i ja. Można więc powiedzieć, że winda była w całości okupowana przez homoseksualistów. To co zrobił szwagier po angielsku nazywa się „to moon somebody”, czyli pokazać komuś tyłek, jako wyraz dezaprobaty.

I.
Wracaliśmy tą oszkloną windą na zewnątrz budynku z dwudniowego wesela, syna mojej żony i mojego pasierba, które odbywało się w German Town, zamożnej i białej dzielnicy Memphis w stanie Tennessee. Najkrócej ujmując, German Town, to taki skansen konserwatywnego Południa, sportretowany genialnie w filmie "The Help" ("Pomoc"). Były tu czarne służące i nianie dla dzieci, a także ubikacje dla służących, położone na zewnątrz domów białego państwa. Samo Memphis jest najbardziej znane z tego, że tu snajper napędzany nienawiścią białej supremacji zastrzelił doktora Martina Luthera Kinga, czarnego przywódcę walki o prawa człowieka w latach sześćdziesiątych.


II.
To wesele było bardzo stresujące dla mojej żony, ze względów oczywistych. Wydawała swojego jedynaka i bardzo chciała, żeby wszystko wypadło wspaniale. Moja żona jest takim dobrym, kochającym ludzi człowiekiem, że nigdy nikomu nie przypisuje złych intencji.

Dodatkowo w tym kontyngencie było dwóch zagranicznych gejów, tzn. ja i mój szwagier Chińczyk. Wszyscy byliśmy wżenieni w rodzinę żony, której dwóch braci jest też gejami i na tym weselu musieliśmy się stawić, jako drugie połowy naszych homoseksualnych związków.

III.
Szwagier Chińczyk i ja byliśmy chyba najbardziej tym weselem zdenerwowani. Szwagier nie lubi być w towarzystwie ludzi, którzy nie lubią gejów i/lub Chińczyków, a ja nienawidziłam siedzieć w kościele, w sukni bez pleców i z perłami na szyi, na miejscu, które normalnie w German Town okupują mężowie. Cały czas czułam na tych plecach kochające spojrzenia konserwatywnych chrześcijan. W marszu przez kościół z żoną pod rękę za młodą parą, ciągle następowałam sobie na suknię i niewiele brakowało bym obnażyła sobie biust. Szwagier Chińczyk, gdy się denerwował robił ze wszystkiego origami. Gdziekolwiek więc przysiadł lub przystanął na tym weselu zostawiał po sobie zwierzątka z serwetek.

IV.
W pierwszy dzień wesela był wieczorny obiad w knajpie z orkiestrą dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Staraliśmy się z szwagrem Chińczykiem pozostawać dyskretnie z boku. On składał te swoje zwierzątka, a ja nerwowo sączyłam wino. Żona, jako matka pana młodego, była zajęta, więc moglibyśmy mieć względny spokój gdyby nie Al, mąż szwagra Chińczyka i starszy brat mojej żony, który był kiedyś w balecie i bardzo lubi tańczyć. On wciąż ciągnął nas na parkiet. Szwagier Chińczyk był zdania, że powinniśmy unikać drażnienia hetero. Niestety Al, jakby się na nich uwziął i ciągle wirował na parkiecie, albo w ramionach swojej byłej żony, albo szwagra Chińczyka.

ZOBACZ TEŻ Wisła Kraków dla LGBT! Rozmawialiśmy z pomysłodawcami Powstała nieoficjalna grupa fanów i fanek "Białej Gwiazdy"

V.
Al miał na sobie bardzo drogi smoking, zaprojektowany w Nowym Jorku. Już sam ten smoking nie pozwalał dobrym ludziom z German Town, ani przejść obojętnie obok Ala, ani o nim zapomnieć. Dodatkowo szwagier Chińczyk był ubrany w smoking podobny, tylko z odwróconymi kolorami.

Siostry ojca pana młodego ciągle poklepywały mnie po plecach dla dodania otuchy. W końcu sam ojciec pana młodego, były mąż mojej żony, poprosił mnie do tańca i kilka widelców zawisło nieruchomo w powietrzu.

VI.
Bardzo lubiłam Jima, byłego męża mojej żony. Był bardzo oczytany i przedyskutowaliśmy wiele godzin o książkach, gdy jechaliśmy przez Stany półciężarówką z meblami do studenckiego mieszkania Jake’a, syna Jima i mojej żony Nan. Nan była w związku heteroseksualnym przez lat 20. Gdy odchowali syna, postanowili się rozejść. Nan związała się ze mną, a Jim ożenił się z pastorką swojego kościoła. Nie mamy jasności, czy Nan jest literą B czy L. Podobnie jak ja. Mój przypadek może jest nawet bardziej skomplikowany, bo nie dość, że miałam kilku narzeczonych, to jeszcze kilka związków z kobietami hetero. Możliwe, że ja to litera Q. Jak „queer”, czyli takie „niewiadomoco” w tęczowym paśmie ludzkiej seksualności, choć z drugiej strony, od dwudziestu lat jestem już tylko przykładną homoseksualną żoną.
Na zdjęciu ślubnym młodej pary z rodzicami wyglądaliśmy jak jakiś harem Jima, który stał między trzema kobietami: swoją obecną żoną, swoją byłą żoną i jej obecną żoną. Dobrzy ludzie w German Town długo nie mogli zapomnieć o tym weselu.


VII.

Szwagra nazywamy Djusmin, choć jego chińskie imię brzmi jak „Ko”. Urodził się w Indonezji, ale czyta Konfucjusza w oryginale. W latach osiemdziesiątych opuścił Azję, bo było tam tłoczno, duszo i nieprzyjaźnie dla gejów. Studiował na Hawajach i pozostał w Stanach, gdzie poznał swojego obecnego męża Ala. Teraz Djusmin jest Kanadyjczykiem, a jego rodzice żyją w Singapurze i od pięciu lat ze sobą nie rozmawiają, choć żyją w jednym mieszkaniu. To wszystko jest trochę skomplikowane, wiem. Djusmin podobnie myśli o moim życiu, które wydaje mu się bardzo egzotyczne.

VIII.
Al jest znanym lekarzem ginekologiem, profesorem i chirurgiem. Jest bardzo zamożny. Jeździ pięknym Porsche i zwykł latać do Europy ponaddźwiękowym Concordem, co nawet wśród bogatych gejów uważane było za ekstrawagancję. Jest drobny, ma ciało biegacza, przeszczepione włosy i bardzo wytworne ubrania. Ze związku hetero z Karen, która mieszkała w akademiku z moją żoną Nan, mają córkę i syna. Al starał się być hetero, bo jako pierworodny w rodzinie, chciał sprostać oczekiwaniom ojca. Wyszedł z szafy dopiero po czterdziestce.

Barack Obama i John Lewis Barack Obama i John Lewis

IX.
Jego młodszy brat, William, nigdy nie był w szafie. On pierwszy w naszej rodzinie ożenił się homoseksualnie z Barrym. Obaj są lekarzami i śpiewakami operowymi. Will jest tenorem, a Barry barytonem. Śpiewają czasem w Carnegi Hall, w Nowym Jorku, ale na stałe mieszkają w Asheville w Północnej Karolinie. Asheville jest mekką artystów i gejów, w konserwatywnym oceanie Karoliny Północnej. Ich ślub odbył się w episkopalnym kościele, zanim jeszcze jednopłciowe małżeństwa zostały zalegalizowane w USA.

Will jest w odróżnieniu od reszty rodzeństwa bardzo duży, blond i owłosiony. A do tego ma uśmiech wstydliwej dziewczynki. Czarująca kombinacja.
Jego mąż Barry jest laryngologiem, wysokim brunetem z figlarnym oczami. Barry ciągle walczy z nadwagą i kolekcjonuje gejowską sztukę. W swoim domu mają specjalny pokój-galerię, gdzie można podziwiać portrety i rzeźby z penisami, wykonane przez znanych artystów. W tym domu jest też fortepian koncertowy i organy oraz dwie zamrażarki w garażu, którego nikt nie zamyka. Do tego garażu przychodzą niedźwiedzie i wyżerają dietetyczne zamrożone posiłki Barrego. Ale to opowieść na inny czas.

X.
To dwudniowe wesele bardzo nas wszystkich emocjonalnie wyżęło. Dlatego, gdy szwagier Will zdjął majtki i pokazał tyłek w windzie - nie zareagowaliśmy stosownym oburzeniem. Z wysokości windy widać było w oddali Memphis.

Poznałam człowieka, który był przy doktorze Kingu, gdy ten został zastrzelony na balkonie motelu. Nazywa się John Lewis i jest kongresmenem. Spotkaliśmy się na eleganckim obiedzie w Waszyngtonie wydawanym co roku przez organizację praw człowieka Human Rights Campaign.


XI.
John Lewis był honorowym mówcą na tym obiedzie. Gdy opowiadał nam o swojej walce o prawa człowieka w latach sześćdziesiątych, na każde jego słowo kiwaliśmy głowami. Opowiadał, że mało nie zginął na moście w Selmie. Szedł wówczas w pierwszym szeregu z doktorem Kingiem w pokojowym marszu. Na ten marsz napadła policja z psami i białymi pałkami. Rozbili mu czaszkę i lekarze odratowali go tylko cudem.


XII.

Napisałam tę historyjkę dla nas wszystkich, którzy maszerujemy przez mosty, na których nas nie chcą, po to byśmy się uśmiechnęli. Kiedyś przyjdzie czas, że pójdziemy po tych mostach jeszcze raz i ludzie będą nam machać, i przesyłać całusy, a nam będą się toczyć po policzkach tylko szczęśliwe łzy wzruszenia.

W tej szklanej windzie, mój szwagier Will pokazał swoje pośladki temu światu, który nas, wszystkich innych, odrzuca. I nie wiem, jak wy, ale ja myślę, że czasem to się temu światu należy.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (20)
better-hedonism nazwy-nie-ma-uciekla a_who adrian-jasinski przeor basial-80 mis_koala crashoverride radek dzolanta
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
09.08.2019 18:36 Niezalogowany
Czuję się wybitnie podbudowany. Też sobie zdejmę gacie w windzie. Tylko gdzie ja w Krakowie przeszkloną windę znajdę? :D
cytuj zgłoś 0 0
crashoverride
08.08.2019 19:49 crashoverride (109) Trójmiasto
Momentami straszne, ale piękne. Też chciałbym pokazać rasistowskiemu i homofobicznemu światu swój goły tyłek w windzie.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.08.2019 17:28 Niezalogowany
Chwilę mi zabrakło sczajenie, że nie chodzi tu o przykrywkowe małżeństwa, ale że cały tekst pisze kobieta ♥
cytuj zgłoś 0 0
Jolanta Sacewicz
Autor
Jolanta Sacewicz
Dziennikarka i aktywistka LGBTQ
Jola Sacewicz - dziennikarka, fizyczka, matematyczka, działaczka LGBTQ. Profesjonalistka korporacyjnego i politycznego PR. Mieszka z żoną w Dallas, Teksas.
TAGIWięcej
barack obama homoseksualizm john lewis jolanta sacewicz ślub ślub za granicą usa
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 13.11.2023 Vogule Poland pobrali się w Barcelonie! Obraz Wtorek, 15.08.2023 Barack Obama: „Codziennie myślę o seksie z mężczyznami. Mój umysł jest androgyniczny” Obraz Czwartek, 18.02.2021 Rozmawiał z Obamą - teraz znalazł się na liście wschodzących liderów amerykańskiego TIME - rozmawiamy z Bartem Staszewskim Obraz Środa, 13.05.2020 Republikanie chcą dymisji swojego polityka, bo udzielił ślubu parze gejów Obraz Poniedziałek, 04.05.2020 Joe Biden zatrudnił ujawnionego polityka
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności