Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 11.02.2011 00:00

Polubić „Burleskę” – żaden wstyd

Podziel się Tweetnij Skomentuj (36)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (36)

Już w kinach!

Zjechać "Burleskę" nietrudno i polska prasa pewnie to zrobi. Ale można też wrzucić se na luz i stwierdzić – szczególnie po przeczytaniu wszystkich miażdżących recenzji tego filmu – że wcale nie jest aż tak zły. I wtedy zastanowić się, jaki sens ma przyłączanie się do chóru prześmiewców.

Zjechać „Burleskę” nietrudno i polska prasa pewnie to zrobi. Ale można też wrzucić se na luz i stwierdzić – szczególnie po przeczytaniu wszystkich miażdżących recenzji tego filmu – że wcale nie jest aż tak zły. I wtedy zastanowić się, jaki sens ma przyłączanie się do chóru prześmiewców.

Przepis na mainstreamowy hit kultury gejowskiej? Gatunek: musical. W jednej głównej roli - gejowska ikona. W drugiej - piosenkarka z szansami na status gejowskiej ikony w przyszłości. Do tego historia miłosna oraz gej na drugim planie. Treść? Hmmm... Fabuła "Burleski" jest prosta i przewidywalna. Ali, młoda wieśniara z wielkim głosem, czyli debiutująca na dużym ekranie Christina Aguilera, przybywa do Los Angeles. Ląduje w klubie z neoburleską jako kelnerka, chociaż wolałaby jako tancerka, a najlepiej jako wokalistka. Tess, jej szefowa, czyli powracająca na duży ekran po siedmiu latach Cher, po wielu namowach zgadza się przesłuchać dziewczynę.
Talent wychodzi na jaw. Borykający się z problemami finansowymi klub powoli zaczyna zyskiwać nowych klientów. Ali daje czadu kolejnymi kawałkami, a po godzinach flirtuje z prostolinijnym Jackiem (Cam Gigandet), barmanem, którego początkowo brała za geja, oraz przebiegłym Marcusem (Eric Dane), rekinem biznesu, który chce wykupić klub i postawić na jego miejscu apartamentowiec. Następuje seria perypetii. Jednocześnie Tess walczy z widmem bankructwa, na duchu podtrzymuje ją niezawodny przyjaciel i współpracownik gej – Sean (Stanley Tucci). Tancerka Nikki (Kristen Bell) przesadza z używkami, a tancerka Georgia (Julianne Hough) zachodzi w niechcianą ciążę. W tle w pikantnych burleskowych występach udziela się prawdziwa lubieżna „ciota” Alexis (Alan Cumming, biseksualny poza ekranem). Wszystkie wątki w końcu zaczną nieuchronnie zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu. Tak nieuchronnie, że czasem zahaczają o, albo i przekraczają, granicę śmieszności.

Numery muzyczne bronią się. Cher jest divą, jak należy - ma boskie otwarcie z „Welcome to burlesque” a potem moment refleksji przy „You haven’t seen the last of me” (Złoty Glob). Christina wykonuje aż 8 piosenek, w których stopniowo przechodzi od „niewiniątka” do „ostatniej zdziry”, co symbolizuje coraz ostrzejszy makijaż. Sprawdza się i w standardach ("Something's got a hold on me" Etty James), i w zadziornych numerach z erotycznymi podtekstami ("But I am a good girl"), i w balladach ("Bound to you" napisane specjalnie przez Się).
Stroje są skąpe i świecące, choreografia opiera się na wydatnych biustach, wypiętych pupach i dłuuuugich nogach odpowiednio wyzywających tancerek. Brak seksownych tancerzy (szkoda) muszą rekompensować aktorzy spoza burleskowej sceny: Cam Gigandet jest ładny w typie „chłopak z sąsiedztwa” (miga gołym tyłeczkiem), Eric Dane prezentuje styl jak z menatplay.com, a na trzecim planie - zabójczy brunet David Walton jako kochanek Seana.

Dialogi Cher i Stanleya Tucci pisał chyba inny scenarzysta niż dialogi Aguilery i Cama Gigandeta. Pierwsze błyszczą humorem i ostrymi puentami, drugie toną w banałach i ciągną się jak w telenoweli. Zresztą cały wątek miłosny jest tak staromodny i kiczowaty, że…aż bawi – niewiarygodne, ile można ględzić zanim pójdzie się do łóżka! Ale są też chwile „prawdziwie” dowcipne – na przykład, gdy Jack staje przed Ali nago i zasłaniając strategiczne miejsce paczką herbatników, pyta: „chcesz ciasteczko?”

„Burleska” nie jest ani wybitnym osiągnięciem, ani katastrofą. A nawet jeśli katastrofą bywa, to w kampowym stylu, co przecież niekoniecznie jest wadą - na moim seansie część publiczności bawiła się znakomicie, choć wybuchy śmiechu nie zawsze miały miejsce we „właściwych” momentach.

Film został przyjęty przez krytykę z mieszanymi uczuciami. Pisano o trafionym pomyśle obsadowym i o aktorstwie Aguilery powyżej (niewygórowanych) oczekiwań, o dobrze sfilmowanych numerach tanecznych (reżyser Steven Antin ma na koncie wiele muzycznych clipów)...ale i o schematycznym scenariuszu, któremu brak szerszego kontekstu, jaki posiadał np. słynny „Kabaret” oraz o piosenkach, które niezbyt wpadają w ucho. W sumie negatywy przeważyły - tylko trzydzieści siedem procent recenzji na opiniotwórczym portalu rottentomatoes.com było pozytywnych. Ale, co ciekawe, na flixster.com, gdzie na filmy głosują przede wszystkim kobiety - siedemdziesięciu dwóm procentom użytkowniczek "Burleska" się podobała. Klapy w kinach nie było: film kosztował 55 mln dolarów, a zarobił jak dotąd prawie 90 mln.

"Burleska" otrzymała 3 nominacje do Złotych Globów, w tym dla najlepszej komedii/musicalu, co przyjęto z wielkim zdziwieniem. Pojawiły się nawet teksty sugerujące, że spece od promocji przekupili dziennikarzy głosujących na Globy.



Kilka dni temu ogłoszono nominacje do Złotych Malin, czyli antyoscarów, nagród dla najgorszych filmów roku. Cher "zdobyła" nominację dla najgorszej aktorki drugoplanowej. Znalazła się w doborowym towarzystwie - obok dwóch innych ikon gejowskich - Lizy Minnelli za kilkuminutowy, mocno gejowski (Liza udziela ślubu Stanfordowi i Anthony’emu i śpiewa „Single ladies”) epizod w "Seksie w wielkim mieście 2" i Barbry Streisand ("Poznaj naszą rodzinkę").
Jeśli dodamy do tego, że niekwestionowaną królową Malin w całej ich 31-letniej historii jest Madonna... , to nasuwa się pewna sugestia. Wprost sformułował ją Ben Scuglia, dziennikarz goldderby.com – portalu śledzącego nagrody amerykańskiego przemysłu muzycznego i filmowego. Wśród uprawnionych do głosowania na Oscary czy Maliny jest nieproporcjonalnie dużo "sztywnawych heteryków". Może dlatego np. oczywiste głupoty w hetero-kultowych filmach o Jamesie Bondzie nigdy nie doczekały się należytego obśmiania od Malin? (nie licząc – a jakże! - dwóch nominacji dla Madonny za epizodyczną rolę i piosenkę w "Śmierć nadejdzie jutro") Natomiast gejowskie hity ciut niższych lotów są skrzętnie wyłapywane: Pierce Brosnan, owszem, dostał raz nominację do Maliny. Za co? Za "Mamma Mia!"! Bzdur z choćby serii "Amercian Pie" czy "Jackass" nie zauważono...

Więc skoro Jacek Szczerba, czołowy krytyk filmowy "Gazety Wyborczej", fan Bonda, potrafi opublikować sążnisty - i poważny! - artykuł o swoim idolu, to może nie ma się co żenować mieliznami scenariusza "Burleski"? Od sto razy gorszych mielizn w historiach agenta 007 przecież aż się roi i heterycy nie robią z tego problemu... Może więc wziąć z nich przykład i nie wstydzić się shitowej wersji kultury gejowskiej tak jak oni nie wstydzą się shitowej wersji kultury maczo? Cher i Christina nie są w niczym gorsze od Bonda, Vina Diesela czy Schwarzeneggera!

A na pewno mają od nich więcej poczucia humoru, również na własny temat. Na deser obie gwiazdy w cytatach z wywiadów udzielonych przy okazji "Burleski"

- Cher o tym, jak to robi, że w „Burlesce” wygląda tak olśniewająco: Kochanie, ja sama nic nie robię, to 50 osób codziennie przez 2 godziny pracowało nad moim wyglądem

- Christina o tym, czy dostała jakąś ważną radę od Cher podczas zdjęć do filmu: Owszem, dostałam: "Nie martw się mężami, martw się o siebie - oni przychodzą i odchodzą, a ty zostajesz ze sobą, z Christiną"

- Christina o tym, jak jej się pracowało z Camem Gigandetem: Super, to było jak zabawa w kotka i myszkę. Ja byłam kotkiem.

- Cher o tym, czy wciąż preferuje młodszych facetów: Tak, z tym że teraz nawet starcy są młodsi ode mnie.

- Cher o tym, czy kłóciła się na planie z Christiną: Ja? Z Christiną? Nigdy! Natomiast były karczemne awantury między reżyserem a producentem. Chłopaki wrzeszczeli na siebie bez przerwy. Nawet nie wiem, czy po tym wszystkim oni nadal są razem.



United International Pictures, klub Cocon oraz portal innastrona.pl zapraszają na "burleskową" imprezę. Chick i glamour przez całą noc. Sobota, 12.02.2011. Przeczytaj więcej i zgłoś swój udział.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (63)
jake21 mmm777 euforia thesaurus izyy xkolorowax goracamieta karmapolice harry90 malice
Nie podoba mi się (18)
del_sol nvmd charliescene ziggy anden irrelevant89 ruido timofieusz aes_sidhe ulmo
Komentarze (36)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
06.04.2011 8:19 kasia_i_eve
Nudny, oklepana konwencja, muzyka to jedyna rzecz która ratuje ten film chociaż też bez fajerwerków... takie nasze wrażenia.
Liczyłam na coś innego.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
24.02.2011 14:35 devlin
Dobry film,jeszcze lepsza muzyka ;)
cytuj zgłoś 0 4
del_sol
19.02.2011 14:10 del_sol (106) Londyn
dla mnie niestety wsyd, dobrnelam ledwo do polowy i tak mialkich do niczego nie prowadzacych dialogow dawno nie slyszalam, muzycznie tez zadnej rewelacji. nie polecam - nuda panie;P
cytuj zgłoś 3 1
Ikona
19.02.2011 0:42 ankh
Byłem wczoraj w kinie na 'Burlesce', film jest dobry, aczkolwiek bez rewelacji, ale mimo wszystko warto zobaczyć.
cytuj zgłoś 0 2
nvmd
17.02.2011 22:56 nvmd (35) Wrocław
Naprawdę inspirująca historia, skupiająca się wokół:
- Cher, która, biedaczka, nie może się uśmiechać z powodu zbyt ponaciąganej skóry na policzkach
- Aguilery, wystylizowanej na Hannę Montanę, psującej stawy i zdzierającej gardło na tle lampek, błyskotek i innych ozdób choinkowych
- Współlokatora Aguilery, puszczającego się z ową, nie bacząc na swoją narzeczoną. Plus za tyłek.

i o co tyle krzyku, panowie?

Jeśli ten film jest niczym gejowska fantazja, to chyba powinienem zacząć szukać męża wśród hetero, pzdr.
cytuj zgłoś 8 3
anka_225
16.02.2011 20:47 anka_225 (43) Gliwice
Film mi się bardzo podobał :) choć żałuje ze Cher bardzo mało w nim śpiewała bardzo lubię jej wokal :)
cytuj zgłoś 2 2
Ikona
16.02.2011 9:10 adasko83
Świetny film, bardzo mi się podobał, o gorąco go polecam :)
cytuj zgłoś 1 2
videvase
15.02.2011 21:23 armin21 (39) Łódź
Osobiście odebrałem film pozytywnie. Owszem jest to bajka o kopciuszku, ale dzięki temu pozwala się rozmarzyć i oderwać od otaczającej prawdziwości. Ponadto nie brakuje humoru a muzyka w kinie zadziałała porywająco i chyba po raz pierwszy doceniłem ogrom wokalnych możliwości Christiny ;)
cytuj zgłoś 1 3
Ikona
15.02.2011 20:07 jatoniety
bez przesady, film nie pretenduje do miana arcydzieła górnych lotów;) oglądanie dla przyjemności jeszcze coś znaczy? tak, dlatego burlesque obejrzałem z ogromną przyjemnością.
cytuj zgłoś 3 2
Ikona
15.02.2011 18:34 fuck_me_im_famous
film beznadziejny,przewidywalny aż do bólu,połączenie Pussycat Dolls(które lepiej tańczą) , Flashdance i małą inspiracją teledyskiem Christiny "Lady Marmalade" (Moulin Rouge)
cytuj zgłoś 8 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 4
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
burleska Cher Christina Aguilera film Gazety Wyborcza ikona kino Kultura Lifestyle Los Angeles musical recenzja filmowa Recenzja filmu Burleska Showbiznes Stanley Tucci United International Pictures USA Złote Globy Złote Maliny
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 10.01.2011 "Burleska" w lutym w Polsce! Obraz Wtorek, 07.09.2010 Diwy na jednym ekranie Obraz Środa, 09.02.2011 Konkurs: do wygrania płyty z muzyką z "Burleski"! Obraz Piątek, 14.01.2011 Konkurs: bądź jak Cher albo Christina! Obraz Środa, 15.04.2026 Widzowie wychodzili z kina. Czy to najbardziej kontrowersyjny queerowy film?
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się