Irena Krzywicka tak po latach pisała o Boyu i pewnej wspólnej wycieczce: pederaści, dlatego, że stanął w ich obronie, uznali go niejako za swojego patrona. Temu zawdzięczam, że jakaś zakochana para w spodniach zaproponowała Boyowi wycieczkę samochodem...
Tadeusz Boy-Żeleński był pierwszym, który w swojej twórczości poruszał tematy uważane za kontrowersyjne, w tym także homoseksualizm. Ten wybitny publicysta, tłumacz i lekarz wielokrotnie pisał o tym w swojej twórczości, począwszy od połowy lat 20. XX wieku. W tekście "Literatura 'mniejszości seksualnych'" przybliżał niemieckie pismo dla 'homoerotów' "Das Freundschaftsblatt": "W każdym numerze oprócz jakiegoś artykułu, przeważnie skierowanego przeciw paragrafowi [175] lub liczącego sympatyczne głosy uczonych - a jest ich coraz więcej - istnieje część literacka. Czytałem ją z uśmiechem i kiwałem głową: więc tak wygląda przy bliższym poznaniu owa osławiona rozpusta! Są tam nowelki o przyjaźni, są wierszyki godne zbiorków dla dzieci, są nowelki na Boże Narodzenie i na dzień Zaduszny".
Jak to było w Polsce
Nie było dziełem przypadku, że w ręce Boya-Żeleńskiego wpadły pisma o męsko-męskiej miłości. Dla polskich homoseksualistów pisarz był bodaj jedyną osobą życia publicznego do której mogli się zwrócić, sam zresztą o tym pisał: "Od czasu mego felietonu pt. 'Przedwiośnie' reprezentanci tej mniejszości w Polsce uważają mnie za swego sympatyka. Dostaję listy, w których zwierzają mi swoje niedole. Często - pod ścisłym incognito - rozmowy telefoniczne. W następstwie jednej z takich telefonicznych spowiedzi otrzymałem paczkę specjalnych pism, wychodzących w języku niemieckim. Istotnie na terenie Niemiec najlepiej można studiować te sprawy [...]
- A jak jest u nas z kwestią organizacyjną? - spytałem mego telefonicznego informatora.
- Och, u nas zupełny chaos! - odparł, ze zniechęceniem w głosie".
Chociaż powyższy dialog można różnie interpretować, nie ma wątpliwości, że homoseksualiści międzywojnia zapatrzeni byli w osiągnięcia swoich niemieckich kolegów, stamtąd przywozili nie tylko pisma, ale także wzory w jaki sposób można walczyć o swojej prawa. Niewiele wiadomo na temat prób organizowania się środowisk mniejszości seksualnych w dwudziestoleciu, chociaż niewątpliwie były osoby, którzy pragnęli coś robić w tej sprawie. Jednocześnie jedna uwaga Boya, że rozmowy odbywają się "pod ścisłym incognito" jest najlepszym świadectwem w jaki sposób przede wszystkim przeważał lęk nad ujawnieniem.
Wycieczka do Barcina - wersja Krzywickiej
Tylko o jednym z homoseksualistów poznanych przez Boya-Żeleńskiego wiadomo coś więcej. Irena Krzywicka tak po latach pisała o Boyu i pewnej wspólnej wycieczce: "pederaści, dlatego, że stanął w ich obronie, uznali go niejako za swojego patrona. Temu zawdzięczam, że jakaś zakochana para w spodniach zaproponowała Boyowi wycieczkę samochodem (jeżdżenie samochodem bez szofera, no i samochód w ogóle, nie były wówczas rzeczą częstą). Boy zgodził się na propozycję, bo chciał odwiedzić Jakuba Wojciechowskiego, robotnika, autora wybornej i oryginalnej książki pt. 'Raz kiedyś a obecnie' (1933). Dojazd do wsi, w której mieszkał Wojciechowski, był trudny, toteż propozycja obu panów przyszła w samą porę. Boy postawił tylko warunek, że zabierze mnie ze sobą [...] Była to dla nas okazja do uroczej wycieczki, a przy tym postać Wojciechowskiego, którego Boy 'odkrył' i któremu patronował, budziła nasze zaciekawienie. Siedzieliśmy więc sobie na tylnym siedzeniu i pękaliśmy ze śmiechu (dyskretnie) widząc, jak kierowca i jego przyjaciel czulą się ze sobą. Wydawało nam się to przekomiczne - homoseksualizm nie był wówczas tak jawny jak obecnie i dlatego zapewne zachowanie obu panów tak nas śmieszyło. Wojciechowski zasługiwał na tę wyprawę. Gościnny (obaj zakochani znikli na szczęście gdzieś w lesie), godny, jak tylko mądry chłop być potrafi, serdeczny, bez poufałości, swobodny bez chamstwa. Mile wspominam tę wizytę".
Wycieczka do Barcina - wersja Boya
Opisana przez Krzywicką podróż do Barcina, gdzie mieszkał Jakub Wojciechowski miała miejsce w lipcu 1931 roku i wracał do niej w swojej publicystyce kilkakrotnie sam Boy-Żeleński, w tekście "Wizyta w Barcinie. Klasyk polski w bluzie robotniczej" pisał: "dzięki wielkiej uprzejmości firmy 'Citroën' lekką i silną 'cytroenką' puszczamy się do Barcina". Natomiast w liście do Wojciechowskiego z 20 XI 1931 r. wyjaśniał kto mu towarzyszył w tej wycieczce: "Ten pan, co mnie wiózł, to nie był szofer, ale młody dyrektor fabryki samochodów, który na sobotę i niedzielę robi sobie dla wytchnienia wycieczki po kraju, skorzystałem więc z jego grzeczności i prosiłem, aby mnie zawiózł do pana. Ten drugi, młodszy, też pracuje w fabryce samochodów. Ta młoda pani to była p. Irena Krzywicka, znana powieściopisarka, która dziś panu wysyła swoją książką i przeprasza, że tak się z tym opóźniła". Natomiast sam Wojciechowski opisał tę wizytę w swoim pamiętniku: "Wita mnie pani Irena Krzywicka, następnie dwóch właścicieli fabryki, których był samochód. Zapraszam gości do mego małego nowo urządzonego pokoiku. P[an] Dr Boy zainteresował się moją biblioteką. Pani I[rena] K[rzywicka] zrobiła zdjęcie. Goście obeszli około chatki, która nie miała żadnego ogrodzenia, stojała jak wiatrak. W tym czasie ubrałem się w świąteczne ubranie."
Kim był dyrektor Citroëna?
Chociaż aż trzy osoby opisywały ową samochodową wycieczkę dodając kolejne szczegóły, wciąż nie wiadomo najważniejszego - jak nazywał się i kim był tajemniczy dyrektor fabryki Citroëna, który wraz z młodszym partnerem, postanowił odwdzięczyć się Boyowi za teksty w których poruszał kwestię homoseksualizmu.
Można jedynie potwierdzić, że faktycznie istniał wtedy w Warszawie oddział Citroëna, który występował pod nazwą "Polskie Towarzystwo Samochodów Citroën". Wiadomo, że montowania rozpoczęła działalność w styczniu 1930 roku przy ul. Górnośląskiej, a w pomieszczaniach fabrycznych mieściła się także stacja obsługi i miejsce napraw. Niestety, dobry czas nie trwał długo, już w 1932 roku warszawska filia Citroëna ograniczyła działalność, a dwa lata później została zamknięta z powodu kryzysu.
Nie wiadomo oczywiście czy opisany przez Boya i Krzywicką dyrektor fabryki był nim przez cały czas funkcjonowania Citroëna w Polsce, a już tym bardziej co działo się z nim potem, czy przeżył wojnę i na ile kwestia homoseksualna interesowała go w dalszej działalności.
Tadeusz Boy-Żeleński zginął zamordowany przez hitlerowców w 1942 roku. Po wojnie w Polsce bardzo zabrakło jego głosu, pozycji, umiejętności stawiania niewygodnych pytań i brania w obronę uciskanych grup. Szereg z jego obserwacji pozostaje zresztą aktualna do dziś, w 1930 roku napisał: "Można być pewnym, że każde dążenie ludzi do tego, aby życie uczynić znośniejszym, milszym, aby trochę poprawić warunki bytu na ziemi, napotka zawsze najgwałtowniejszy sprzeciw kleru".
Boy dużo pisał także o sprawach kobiet, ich zdrowiu reprodukcyjnym, dostępie do antykoncepcji... czy to znaczy że był kobietą :-)
No nawet jeśli założymy że mógł być homoseksualny, to trudno powiedzieć, żeby był zakłamany w jakimś szerszym aspekcie, byłoby to zakłamanie, jeśli nawet, to przed samym sobą i ewentualnie żoną, Za to tak się składa, że całe życie poświęcił na swego rodzaju walkę z ciemnotą, zabobonami no i oczywiście z Kościołem katolickim, jako instytucją krzewiącą konserwatyzm. Najwięcej jednak energii poświęcił chyba, na prowadzenie przez szereg lat specjalnej przychodni propagującej świadome macierzyństwo. No i to tyle w telegraficznym skrócie na temat Boya.
Tadeusz Boy-Żeleński to dość kontrowersyjna postać, szkoda że tu zostało to tak dość nietrafnie określone. ale szacun za artykuł mimo wszystko:)
A odnośnie meritum; wierzyć się nie chce, że niemożliwym stało się ustalenie personaliów wspomnianego dyrektora.