W dziedzinie gejowskich seriali telewizyjnych Polska jest w epoce kamienia łupanego. Nie dotarł do nas jeszcze legendarny "Queer as Folk", a w krajach, które zwykliśmy nazywać "Zachodem" już przeszedł do historii. Teraz króluje tam "Dante's Cove" (Hotel Dante), gejowska opera mydlana w stylu mystery i horroru. Gorący seks, intrygi, rozdarte dusze, krwawiące serca i mnóstwo przygód. Krytycy są podzieleni. Jedni twierdzą, że "Dante's" to nudna szmira, inni że arcydzieło.
- Janusz Marchwiński -
W dziedzinie gejowskich seriali telewizyjnych Polska jest w epoce kamienia łupanego. Nie dotarł do nas jeszcze legendarny "Queer as Folk", a w krajach,
które zwykliśmy nazywać "Zachodem" już przeszedł do historii. Teraz króluje tam "Dante's Cove" (Hotel Dante), gejowska opera mydlana w stylu mystery i horroru.
Gorący seks, intrygi, rozdarte dusze, krwawiące serca i mnóstwo przygód. Krytycy są podzieleni. Jedni twierdzą, że "Dante's" to nudna szmira, inni że arcydzieło.
Ale - do rzeczy: Akcja pierwszych odcinków pod intrygującym tytułem "Some loves will haunt you forever" toczy się na tajemniczej wyspie, której wegetacja mocno
przypomina Grecję lub Hiszpanię. Jest rok 1840. Kapłanka Grace poślubia przystojniaka Ambrosiusa. Zaraz po tym smutnym wydarzeniu, Ambrosius pociesza się wdziękami
apetycznego służącego. Zazdrosna Grace przeklina niewiernego i wtrąca go w lochu. Na dodatek, przekleństwo sprawia, że Ambrosius błyskawicznie się starzeje,
a odmłodzić go może i przywrócić do życia tylko gorący pocałunek młodzieńca. Zupełnie jak w bajce o Śpiącej Królewnie.
Gdy akcja powraca do współczesności, obserwujemy perypetie młodego Kevina, który kocha się w ciasteczku imieniem Toby. Jak każdy młody gej, Kevin tkwi po uszy
w problemach, z których główny to jego brutalny i homofobiczny ojczym. Kevin postanawia przenieść się na wyspę gdzie w hotelu Dante?s Cove przy romantycznej
zatoczce mieszka ukochany Toby a wraz z nim lesbijka Van, były kochanek Tobiego Adam (bi) i wiecznie imprezujący Cory. Cóż to za hotel - zapytacie?
To oczywiście ten sam przybytek, w którym od 150 lat czeka na przebudzenie Ambrosius i gdzie każdej nocy hulają duchy, przynosząc okropne wizje i strachy. Prawdziwy horror zaczyna się jednak dopiero, gdy Kevin zstępuje do podziemi.
Szybkie tempo i zwroty, wielokrotne nawracanie do wydarzeń, które miały już miejsce utrudniają nieco zrozumienie akcji. Wiele wątków pozostaje
niewyjaśnionych - chociażby życiodajny pocałunek Kevina i Ambrosiusa. Nic to. Mieszanka opery mydlanej, horroru i pikantnej gejowskiej erotyki
wciąga widza od samego początku.
Dla większości aktorów "Dante's Cove" to filmowy debiut, co zresztą wyraźnie widać. Nie wszyscy są zresztą zawodowcami.
Rolę Czarownicy Grace gra Tracy Scoggins, znana z "Supermena". Grający Kevina Gregory Michael to nowicjusz, podobnie jak Charlie David (Toby).
William Gregory Lee znany jako Młody Indiana Jones świetnie gra Ambrosiusa. Generalnie rzecz ujmując, głównym kryterium doboru aktorów była ich
uroda i trzeba przyznać że niekończąca się parada przepięknie zbudowanych i rozebranych do rosołu chłopaków pozwala przymknąć oko na dramaturgiczne niedociągnięcia.
Seks gra w "Dante's Cove" pierwszoplanową rolę. Szczególnie w pierwszych odcinkach oglądamy jedną gorącą scenę za drugą. Namiętny stosunek Ambrosiusa z służącym,
Kevina z Tobym Ambrosiusa z Kevinem. Niektóre ujęcia są tak śmiałe że krytycy pisali o soft porno. Naturalnie - o pornografii w "Dante's Cove" mówić nie można,
nawet jeśli przez chwilę oglądamy najbardziej intymne części ciała aktorów. Chodzi bowiem o uczucia - wszystko jedno czy gejowskie, heteryckie lub lesbijskie.
A fakt, że serialowi bohaterowie ganiają po ekranie pół - lub całkiem nago to udany chwyt, wzmagający ciekawość i napięcie. Czemu służy na przykład scena,
w której Kevin, odziany jedynie w jeansy wyleguje sią w płytkiej wodzie przy plaży? Pewnie niczemu, ale za to jak fajnie wygląda. Albo inna, w której
tenże Kevin, pogrążony w myślach i dramatycznie przewracający oczami wędruje przez wyspę stopniowo pozbywając sią garderoby, by stanąć w końcu całkiem
nago przed ukochanym? Z tego samego powodu.
"Dante's Cove" to serial dla wielbicieli horroru, czarów, kapłanek tajemnych kultów, wizji i klątw wieczystych. Z kolei wielbiciele efektów specjalnych
niech nie oczekują zbyt wiele, bo producenci mieli bardzo ograniczony budżet - i to niestety widać. Toczona z ust piana, śmiertelne drgawki, krwisto
czerwone gałki oczne i mające wzbudzać grozę maski wywołują niekiedy efekt odwrotny od zamierzonego - nerwowy chichot.
Mocną stroną serialu jest muzyka, która nie tylko świetnie ilustruje akcję, ale (zwłaszcza w scenach erotycznych) podbudowuje napięcie.
Tytułowa piosenka "Dying to be with you" Erica Allamana to prawdziwy hicior.
"Dante's Cove" jest dziełem bardzo kontrowersyjnym. Są w nim momenty poruszające, ale też głupie, bardzo prawdziwe ale także sztuczne aż do bólu.
Krytycy piszą o "guilty pleasure", co znaczy że serial trzeba koniecznie obejrzeć, wiedząc doskonale że arcydziełem nie jest. Przede wszystkim z powodów estetycznych.
wg. Gayboy.at
trochę się rozczarowałem... 1szy odcinek to jakaś kompletna porażka, ekstremalnie nudny i to w ogóle jakiś pornol, a nie normalny serial. no ale przy 2gim się zaczęło coś dziać.
i pomijając to, że dialogi leżą, kwiczą, wrzeszczą o pomstę do nieba i błagają żeby je dobić; że gra aktorska również pokwikuje na spółkę z nimi; że efekty specjalne sam bym zrobił lepsze w particle illusion... to jednak mnie to zaciekawiło xddd myślę, że jeżeli kogoś nie rażą te wszystkie mankamenty w oczy to serial da się przełknąć :P
Cóż, Charmed (czarodziejki) w wydaniu gejowskim to to bynajmniej nie jest, ale jednak mnie osobiście się w miarę podoba. pomysł na 6/10, wykonanie 1,5/10 xddd
przynajmniej z opisu :D już nie mogę się doczekać, aż go obejrzę ^^
haha, a zauważyłeś, że one są naoliwione 24/7/365? :D
zupelnie bez potrzeby... To chyba dla efektu szybkiej erekcji geja nastolatka pozawieszanego kalendarzami z Adama :D