Słowo "flirt" pochodzi z angielskiego i nie ma nic wspólnego z filtrowaniem (wbrew głębokiemu przekonaniu pewnego mojego młodego znajomego). Flirtowanie to przesyłanie drugiej osobie sygnałów werbalnych i optycznych poprzez szczególny rodzaj zachowania, świadczących o zainteresowaniu seksualnym - w nadziei na odwzajemnienie. Nie wiem, czy zwierzęta flirtują - ludzie w każdym razie czynią to z ogromnym upodobaniem i właściwie bez chwili przerwy, mimo, że samo słowo wyszło z mody. Dziś mówić można o "podrywie" a nawet brutalnie o "polowaniu". Ale i tak, wszystko sprowadza się do flirtowania, nawet w sytuacji, gdy pozbawiony całkowitej wrażliwości i romantyzmu Romeo mówi do swego Juliana (a widzi go pierwszy raz na oczy): "Chodź towarze niech cię zważę".
W ogłoszeniach towarzyskich niemal codziennie pojawiają się rozpaczliwe komunikaty w rodzaju "Autobus numer 34, ty blondyn w białych dżinsach, ja brunet w bojówkach, patrzyliśmy się na siebie, uśmiechnąłeś się. Odezwij się PROSZĘ!!!" Jest to naturalnie pokłosie totalnego fiaska, poniesionego w trudnej sztuce flirtowania. Do blondyna w białych dżinsach nie dotarł komunikat, przesłany przez bruneta w bojówkach, albo też brunet miał paraliż mięśni powieki i nie chciała mu dostatecznie wyraziście zamrugać. I co teraz? No cóż, flirtowania nie można nikogo nauczyć, Można jednak samemu wypróbować kilka technik. Do tego celu należy zaopatrzyć się w duże lustro i magnetofon kasetowy z mikrofonem.
Najważniejszą i podstawową zasadą w pierwszej fazie flirtu jest całkowity luz. Nic nie odstrasza tak bardzo jak nerwowość, nadmierna gestykulacja, głos, wydobywający się chrapliwie przez ściśnięte gardło. Najbardziej wyrazistą i zdradliwą częścią aparycji człowieka są oczy, ponieważ wyczytać z nich można charakter. Dlatego też mówi się, że ktoś ma "zimne oczy" (to znaczy jest bezuczuciowym, cynicznym draniem), "marzycielskie oczy" (trochę naiwny kurczaczek) lub "bystre spojrzenie" (wyrośnie z niego Einstein). Niemcy mówią znają dodatkowo "Schlafzimmerblick", co znaczy spojrzenie sypialniane, sugerujące chęć natychmiastowego przeniesienia się w pozycję horyzontalną. Wymowę oczu należy przestudiować w lustrze, a potem wypróbować, czy nie dałoby się nadać spojrzeniu pożądanej wymowy.
Flirtowanie odbywa się zawsze dwukierunkowo. To znaczy: Podnoszę znacząco brwi, a jednocześnie uśmiecham się kącikiem ust (co ma znaczyć: "Jesteś super, idziemy do mnie, czy do ciebie?"). Problem polega na tym, że osoba, z którą flirtujemy odebrała może ten sygnał fałszywie (na przykład: "Spadaj palancie, to było moje miejsce przy barze!"). W zasadzie, każda interpretacja jest możliwa. Stąd też, flirtowanie jest tak fascynujące i pełne niespodzianek. Aby więc ograniczyć ilość wpadek, warto poprosić o pomoc dobrego przyjaciela i trenować wspólnie. Jest to o tyle korzystne, że z kumplem można wszystko przedyskutować, czuć się całkowicie swobodnie.
Drugą ważną zasadą flirtu jest otwartość i uczciwość zamiarów. "Cielęce oczy", wlepione przez godzinę w obiekt pożądania, zostaną w końcu przez niego zauważone. I jeśli tylko istnieje cień szansy, że obaj zainteresowani się sobie podobają, reszta pójdzie już jak z płatka. Źle przyjmowana jest wystudiowana gra, czarne okulary na nosie, wyniosła mina. Nie bez przyczyny, w ogłoszeniach pojawiają się uwagi: "Przegięci lub zmanierowani nie piszcie!". Ciotowskie "przegięcie", czyli swoista maniera, jakiej nabywają niektórzy geje, odbierana jest jako maska, za którą nie wiadomo kto się kryje. Być może, "przegięta koleżanka" jest najsympatyczniejszym chłopakiem pod słońcem - ale na początku znajomości kto to może wiedzieć?
Ważne jest też - co się mówi. Do podjęcia rozmowy wystarcza czasami prośba o ogień. Czasami trzeba wysilić się bardziej. Nigdy jednak nie należy flirtować agresywnie, w stylu "mnie i tak nikt się nie oprze". Zamiaru flirtu nie należy ostentacyjnie zdradzać, dlatego głupim trickiem jest pytanie "Czy my się znamy?". Odpowiedź może brzmieć "Nie - i niech już tak zostanie". Dlaczego właściwie nie powiedzieć całej prawdy? "Bardzo chciałbym Cię poznać, ale nie wiem jak zacząć" - takie wyznanie zjednuje sympatię i za jednym zamachem likwiduje wszystkie ewentualne nieporozumienia. Dobrze sprzedaje się także poczucie humoru, lekkość, wdzięk i urok osobisty.
Do flirtowania potrzebna jest odwaga. Jeśli więc brunet w bojówkach będzie czekał zbyt długo, to blondyn w białych dżinsach wysiądzie w końcu na swoim przystanku i rozpłynie się w nicość. Po pierwszych oznakach, że mruganie, uśmiechanie się i podnoszenie brwi wzbudziło zainteresowanie, należy koniecznie przystąpić do drugiej fazy, czyli wymiany numerów komórek. A na poważnie: Pierwsze słowa, które padną w konwersacji, mają w sytuacji flirtu ogromne znaczenie. Stąd rada, by i do tego etapu znajomości przygotować się treningiem na sucho, przed lustrem i przy magnetofonie. Jak wypadam? Czy głos brzmi melodyjnie? Czy język ciała nie zdradza strachu, skrępowania, lubieżnej zaborczości? Oświadczyny w rodzaju "Kocham Cię, chcę z Tobą spędzić życie i mieć dziecko" nie są zalecane. Z reguły najprostsze rozwiązania są najlepsze. Czemu więc nie powiedzieć: "Cześć, nazywam się Jacek! A ty?". I już zaczyna się ożywiona rozmowa, której nie można przerwać nawet na końcowym przystanku autobusu numer 34.
Jeśli odwagi brakuje - to w sprzyjających okolicznościach można posłużyć się wspomnianym poprzednio kumplem. Występując w roli "posłańca miłości" udaje się on dyskretnie do stolika ubóstwianego obiektu i komunikuje że oto "kolega chciałby zapoznać, ale nie ma śmiałości". Metoda fundowania nieznajomemu drinka (kelner: "To piwo jest od tamtego faceta") ma tę wadę, że może zostać odczytana jako próba uzyskania płatnej usługi seksualnej.
Umiejętność flirtowania to także sztuka przełykania goryczy porażki. Nie każdy flirt kończy się bowiem happy endem. Wręcz przeciwnie. Kiedy tak będziesz mrugał, podnosił brwi i uśmiechał się, współpasażerowie autobusu mogą pomyśleć że jesteś chory lub postradałeś zmysły. Jakie to ma jednak znaczenie? Najwyżej nadziejesz się na odmowę - i zyskasz cenne doświadczenie. Pocierpisz nieco, przejdzie Ci, a już za chwilę ktoś inny będzie jechał tym samym autobusem. I zabawa zaczyna się od początku... Flirtowanie, odbywa się wyłącznie poprzez kontakt osobisty. Można więc sobie wybić z głowy, że flirtować można także przez internet, na przykład na chat'cie. Obawy, wyrażane przez ogarniętych paniką stróżów tradycyjnych wartości, że internet pozbawi młodzież umiejętności flirtowania, są kompletnym nonsensem. Bo przecież kiedyś w końcu trzeba się spotkać oko w oko. A do czego służą oczy? Do flirtowania oczywiście!
Opracował: KRISZNA
Nie mam nic przeciwko "inności" każdy ma prawo do własnego życia i zdania. Wkurzają mnie komentarze typu " pedały jebane... itp."
Uważam ze jeśli nie ma się nic mądrego do powiedzenia to powinno się zamknąć ...... nie wypowiadać !
Ja myślalem że to strona o heteroseksualistach a nie pedałach.