O wychodzeniu z szafy nie ujawniając nikogo
W dzisiejszym wydaniu tygodnika Wprost ukazał się wywiad z tancerzem i choreografem Michałem Pirógiem. Jest o coming oucie, pracy artystycznej, o celebrytach i hipokryzji wśród konserwatywnych polityków. I choć okładka krzyczy o prawicowych politykach odwiedzających gejowskie agencje towarzyskie, to wywiad jest także o odwadze i akceptacji samego siebie.
Niedługo w księgarniach pojawi się autobiografia Michała, pod tytułem "Chcę żyć". Dookoła niej było już trochę medialnego szumu z okazji rzekomego wyoutowania Andrzeja "Piaska" Piasecznego ("Fakt" doszukał się podobieństw w faktach i wypowiedziach sprzed lat). Karolina Korwin-Piotrowska wyraziła ostatnio zaniepokojenie, że książka ta już teraz została zaszufladkowana przez media, Piróg próbuje przekonać, że jest to przede wszystkim "książka z misją", a nie kronika towarzyska.
Michał w wywiadzie mówi, że zależy mu przede wszystkim na tym, żeby ludzie byli szczęśliwi sami ze sobą, że z ujawnienia i samoakceptacji płynie spokój ducha:
Walczę o sprawę. Czuję się bojownikiem. Kiedyś jeden chłopak powiedział, że przyznał się rodzicom do bycia gejem po przeczytaniu wywiadu ze mną.(...) Chcesz być szczęśliwy - musisz zaryzykować. Pamiętaj, że o wszystko, o czym marzysz, musisz się upomnieć.
Być może Michał Piróg rzeczywiście jest jednym z niewielu gejów w Polsce, którzy przebijają się do mainstreamowych mediów i pokazują, że nie taki gej straszny. Za to Michała bardzo cenimy.
Dzisiejsza okładka jest na pewno prowokacyjna, podobnie jak sam wywiad, choć jak przekonuje tancerz:
Nie wkładam kija w mrowisko dlatego, że chcę zamieszania. Tylko po to, że to może coś zmienić.
Mamy jednak wrażenie, że nawet jeżeli w wywiadzie Michał chciał przekazać coś ważnego, to rozmyło się to w morzu sensacji, tajemnic poliszynela warszawskich salonów i plotkarskich spekulacji o kryptohomoseksualiźmie Putina, Kuby Wojewódzkiego, Roberta Rozmusa czy Tomasza Kammela.
Na pewno głośno będzie o odkrywczym (dla zwykłego czytelnika "Wprost") stwierdzeniu, że przecież prawicowi politycy sami regularnie odwiedzają gejowskie agencje towarzyskie lub żyją ze swoimi chłopakami, a Michał dodaje w wywiadzie, że żadne medium nie odważyło się o tym napisać.
Ale czy jest to naprawdę coś aż tak sensacyjnego? Nihil novi sub sole, ale rzeczywiście nikt o tym nie pisze i nie mówi - także sam pytany.
Rozumiemy, że Michał nie chce plotkować i ujawniać kogoś wbrew jego woli. Jasne, chodzi o takt, jednocześnie gdzieś z tyłu głowy dobija się myśl, że jeżeli nie spróbujemy skończyć z tą zmową milczenia, to ci najgorsi "krzykacze" dalej bezkarnie będą wychodzić na mównicę i opowiadać farmazony.
(at)
Cześć Avalancha!
widzę że usunęłaś profil, skontaktuj się ze mną proszę
To jeszcze pół biedy :-P
Gorzej jak następnego dnia wychodzi na mównicę w Sejmie albo siada przed kamerami w studio tv i ze zgrozą w oczach opowiada o spiskach "homolobby" oraz o zagrożeniu ze strony gejów dla wiary, religii, Kościoła, tradycji, polskości, państwa, narodu, rodziny, dzieci, młodzieży, małżeństwa, ludzkości i cywilizacji... ;-)
Nim nazwiesz kogoś mentalnie słabą jednostką to pomyśl o tym, że ludzie się zmieniają i ewoluują duchowo wskutek czego na końcu tych walk z tchórzostwem i poddawaniem się heteronormatywnemu społeczeństwu pojawiają się ludzie, którzy sami zaczynają walczyć i mówić głośno o tym, o czym z kolei inni się boją.
Zawsze mogę spotkać się z niechęcią, ale dlaczego mam uważać czyjeś zdanie za ważniejsze od mojego? Nie należy generalizować w tak negatywny sposób, że jesteśmy więźniami własnych relacji z innymi, bo tak nie jest. Dlatego właśnie potrzebne są osoby, które publicznie się ujawniają, by pokazać zwykłemu Kowalskiemu/zwykłej Kowalskiej, że jednak można się ujawnić, można być bardziej szczęśliwym, można żyć normalnie, a świat nie zatrzyma się nagle i nie pęknie na pół. Każda sytuacja jest inna, każdą trzeba rozważyć, ale pracuję między innymi z osobami nieheteroseksualnymi i nie znam ani jednej osoby, która żałowałaby swojego coming outu. Różnie potoczyły się ich losy, ale subiektywnie zawsze postrzegają zmiany jako korzystne bez względu na wiek czy swoją sytuację. Lęk potrafi być silny, ale jego siła tkwi w sposobie działania: jeśli się z nim nie walczy, będzie rozlewał się na coraz to nowsze dziedziny życia, aż nic człowiekowi nie zostanie poza żalem straconego czasu.
Zgadzam się z tym co piszesz - podobnie uważam, że strach jest przede wszystkim w nas i przełamanie lęku, zwłaszcza w dorosłym życiu działa in plus. Dobrze też, że piszesz na swoim przykładzie, to jednak bardziej uwiarygadnia pozytywne historie niż opowiadanie, że znam osoby które .... Może gdyby przykładów, że wyjście z szafy nie oznacza wejścia w strefę wiecznego mroku było więcej, łatwiej byłoby tym niezdecydowanym podjąć decyzję. Niemniej trudno też wymagać, żeby ktokolwiek z racji tylko tego, że jest jakoś rozpoznawalny zechciał w ten sposób skupić na sobie uwagę mediów.
Z jednej strony Pan Michał ma absolutną rację mówiąc o zakłamaniu i milczeniu, z drugiej, natomiast, outowanie kogoś na siłę nie jest zbyt eleganckie. A przecież chodzi nam wszystkim o postęp, a nie bezsensowne napędzanie błędnego koła.
"Gejowi zafundujesz coming out.
I jeżeli nikt cię przed tym nie powstrzyma,
To na siłę uszczęśliwisz cały świat."
W pewnym stopniu Twoje założenia są prawdziwe,ale ja uważam,że kwestia męskiego zachowania jest nie tyle kwestią wyboru, co natury danego człowieka.Ja uważam,że jedynie orientacja seksualna odróżnia mnie od wzorca faceta hetero i nie wyobrażam sobie bym zachowywał się w sposób "przegięty"- to prostu byłby konflikt z moją naturą.