Elegancki, seksowny... homofobiczny i zły do szpiku kości. Taki był Adam Carrington, ten "zły syn" w "Dynastii". 35 lat po premierze jednego z najpopularniejszych seriali w historii - wcielający się w Adama Gordon Thomson mówi: jestem gejem.
Niedawno donosiliśmy, że stacja CW przygotowuje reboot popularnego w latach 80. (a u nas w 90.) serialu "Dynastia". Nasi starsi czytelnicy i czytelniczki pamiętają pewnie Stevena Carringtona, jedną z pierwszych w amerykańskiej telewizji homoseksualnych postaci.
Steven miał złego brata - Adama, który nie miał żadnych skrupułów - także wobec np. ujawnienia Stevena. Uważa się, że wcielający się w Adama Gordon Thomson stworzył jednego z najciekawszych telewizyjnych złoczyńców: eleganckiego, seksownego, ale złego do szpiku kości.
35 lat po premierze oryginalnej "Dynastii" Thomson postanowił się ujawnić w rozmowie z "The Daily Beast". Chociaż o jego homoseksualności plotkowano od dawna. Aktor, który przede wszystkim kojarzony jest z "Dynastią" - przez lata występował w wielu innych serialach, także operach mydlanych. Jest więc, przynajmniej amerykańskiej publiczności, dobrze znany.
Thomson jest Kanadyjczykiem i jak sam mówi w rozmowie z magazynem: "Gdy dorastałem homoseksualność była przestępstwem, potem chorobą psychiczną. Dopiero, gdy Pierre Trudeau został premierem Kanady [ojciec Justina - przyp. red.], to przestało być przestępstwem. Miałem wtedy 23, 24 lata. Gdy dobiegałem 30. - przestano ją uważać za chorobę psychiczną w USA. Więc człowiek musiał sobie z tym radzić. Wstyd, kompletny brak pewności siebie - to wypływało z mojej duszy".
Jak grało się mu homofoba? "Jestem aktorem, to była moja praca. Nie musisz być nim, by go jednak zagrać" - odpowiada. Co sądzi o reboocie "Dynastii"? "To jakieś gówno. Co oni robią?" - mówi mało dyplomatycznie dziś 72-letni aktor.
(md)
Natomiast co do Gordona Thomsona to wielkie brawa za odwagę. Aczkolwiek skoda, że dopiero po tylu latach mógł powiedzieć prawdę :(