Echa akcji na Marszu Wolności
"Dopóki szli i manifestowali swoje poglądy było super, ale zadymiarzy się nie głaszcze, niezależnie czy są z LGBT, czy z ONR" - tak sobotnią akcję działaczy na organizowanym przez Platformę Obywatelską Marszu Wolności komentuje Konrad Zaradny, kandydat na posła PO i przewodniczący Stowarzyszenia Młodzi Demokraci.
Grupa działaczy i działaczek LGBT pojawiła się na organizowanym przez Platformę Obywatelską sobotnim Marszu Wolności. Mieli tęczowe flagi, przypominające o związkach partnerskich ulotki i baner z napisem "Nie ma wolności bez równości". Nie udało się jednak porozmawiać z władzami PO, albowiem osoby z flagami i banerem odepchnięto. Rzecznik partii, Jan Grabiec, podkreślał na Twitterze, że to "prowokacja" i pytał, czy "ktoś chce rozbijać opozycję".
Szarpanina na Marszu Wolności szerokim echem odbiła się w mediach i podzieliła samą społeczność. Oliwy do ognia dolał sam Grzegorz Schetyna, który w poniedziałek o związkach partnerskich mówił tak: "PO jest ostatnią partią, z którą środowiska LGBT powinny się konfliktować, bo po następnych wyborach będzie czas na rozmowę".
Gorące dyskusje trwają także w mediach społecznościowych: jedna z nich miała miejsce na publicznym profilu reżysera filmu "Artykuł osiemnasty", uczestnika sobotniej akcji, Bartosza Staszewskiego. Konrad Zaradny, poznański działacz Platformy Obywatelskiej, kandydat na posła i przewodniczący Stowarzyszenia Młodzi Demokraci, napisał, że widział "sytuację z bliska". "Perfidna i chamska prowokacja. Brzydzę się czymś takim" - dodawał polityk, podkreślając, że działacze "agresywnie rzucili się na straż".
"Dopóki szli i manifestowali swoje poglądy było super, ale zadymiarzy się nie głaszcze, niezależnie czy są z LGBT, czy z ONR" - napisał także Zaradny, z czego próbował się potem tłumaczyć.
Panie Konradzie Zaradny, mamy dla Pana dwa krótkie filmy: jeden z Marszu Niepodległości z ONR i drugi z Parady Równości. Niech Pan sam sobie odpowie na pytanie, na którym jednak wolałby być.
(md)
Twój komentarz jest tendencyjny :-P
A swoją drogą pogratulować panu Zaradnemu ostrego języka. Nie owija facet w bawełnę. Jest i "obrzydliwe przedstawianie" i "perfidna i chamska prowokacja". Jest obrzydzenie pana Zaradnego i agresywny atak na ochroniarzy. Są też awanturnicy - a jakże!
Cały arsenał słowny znany dotychczas raczej z "występów" działaczy innej partii.
Czego natomiast nie ma? Ano w ogóle nie ma tego, o czym "szumią wierzby" w necie. Pewnie niewygodnie o tym wspominać...