Holandia i Hiszpania - wg badania Instytutu Gallupa mieszkańcy i mieszkanki tych krajów są najbardziej LGBT-friendly. Listę otwiera Europa, zamyka, niestety Afryka Subsaharyjska. Gallup nie pozostawia też złudzeń: im więcej praw dla LGBT, tym mieszkańcy danego kraju uważają, że geje i lesbijki są bardziej akceptowani.
Na pytanie "czy miasto lub region, w którym mieszkasz jest dobrym miejscem do życia dla gejów i lesbijek?"
87 proc. mieszkańców i mieszkanek Holandii i Hiszpanii odpowiedziało twierdząco. Pozytywnie nastawieni wobec LGBT są też mieszkańcy Kanady (84 proc.), Belgii (82 proc.), Norwegii (80 proc.), Luksemburga (79 proc.), Urugwaju (79 proc.), Szwecji (78 proc.), Irlandii (77 proc.), Wielkiej Brytanii (77 proc.), czy Danii (76 proc.).
Jak widać: najlepiej gejom i lesbijkom żyje się w Europie. Gallup nie pozostawia też złudzeń: im więcej praw dla LGBT, tym bardziej mieszkańcy i mieszkanki danego kraju wierzą, że geje i lesbijki są u nich akceptowani i dobrze się czują. Świetnie widać to na przykładzie dwóch krajów: Luksemburga i Chorwacji. W porównaniu z 2013 rokiem, w Luksemburgu nastąpił wzrost o aż 29 punktów procentowych: przypomnijmy, że w kraju od tego roku pary jednopłciowe mogą wstępować w małżeństwa, a z prawa
skorzystał sam premier kraju. W Chorwacji natomiast nastąpił wzrost o 18 punktów - w 2014 roku w kraju
pojawiły się związki partnerskie.Wyniki badania Gallupa możecie porównać np. z badaniami przeprowadzanymi przez ILGA-Europe lub PlanetRomeo.
Badanie przeprowadzono w 2014 roku na 1000 dorosłych osób w 124 krajach. Nie we wszystkich krajach jednak się udało: ankieterzy i ankieterki Gallupa nie dotarli m.in. do ludzi z Chin, Egiptu, Iranu, czy Arabii Saudyjskiej. Więcej na temat badania.(red)
Mi sie jednak wydaje, ze najpierw przychodzi akceptacja, a potem prawa. Przeciez jak niby wprowadzic takie prawo w kraju w którym wiekszosc jest przeciw?
Przepchnąć. I zaraz paradoksalnie akceptacja wzrośnie.
Widać wyraźnie, że prawo dla Glbt przyśpiesza akceptację, to aż się prosi wprowadzać go szczególnie tam, gdzie jest ona bardzo potrzebna, czyli gdzie jest ona niska.
Dzięki temu oszczędzimy ludziom cierpienia, tworzenia fikcyjnych związków, prześladowania i wreszcie samobójstw, jak ostatnio Dominika.
Mi sie jednak wydaje, ze najpierw przychodzi akceptacja, a potem prawa. Przeciez jak niby wprowadzic takie prawo w kraju w którym wiekszosc jest przeciw?
Takie coś nie miałoby sensu, tu na pewno chodzi o 1000 osób w każdym kraju. Z ok. 10 osób na kraj nie da się wyciągnąć żadnej statystyki.