logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
27.09.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
5
41
35

250 tys. osób przeciwko "genderowej edukacji seksualnej"

Homofobiczny projekt ustawy w Sejmie

Dodano: 03.07.2014, Aktualizacja: 03.07.2014

250 tys. podpisów zebrano pod obywatelskim projektem ustawy, której celem jest dopisanie do Kodeksu Karnego zapisu o tym, że "kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15 zachowań seksualnych lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań" powinien podlegać karze nawet do 2 lat więzienia. Inicjatorzy akcji, mającej chronić dzieci przed pedofilami nie próbują nawet udawać – chodzi o społeczność LGBT, "która marzy o dostępie dzieci w szkołach".

Projekt ustawy znalazł się już w Sejmie. Czy wejdzie pod obrady i jak zachowają się posłowie i posłanki? Tego nie wiemy, ale przypomnijmy, że w kwietniu 368 parlamentarzystów głosowało za odrzuceniem projektu ustawy o edukacji seksualnej, który do laski marszałkowskiej złożyła Wanda Nowicka. Przeciwko ustawie głosowała prawie cała Platforma Obywatelska (1 osoba zagłosowała za).

Przed czym straszą Polaków autorzy projektu ustawy? W zeszłym roku pojawiła się polska wersja dokumentu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) "Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem". W dokumencie znajdują się m.in. uzasadnienia potrzeby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej, czy przykładowe zagadnienia dotyczące owej edukacji na różnych etapach rozwoju dzieci i młodzieży: m.in. przekazywanie informacji o higienie osobistej, prawach do bycia chronionym i bezpiecznym, różnych związkach rodzinnych i rodzajach miłości, czy radości i przyjemności z dotykania własnego ciała u dzieci między 0 a 4 rokiem życia. Autorzy projektu ustawy przeciwko edukacji seksualnej grzmią, że zalecenia mają na celu "seksualizację dzieci". "W Polsce również podejmowane są próby wprowadzenia edukacji seksualnej, opartej na tych samych wzorcach. Do wielu szkół próbują wchodzić osoby z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton, która odwołuje się do przedstawionych powyżej standardów" – czytamy w uzasadnieniu i dowiadujemy się także, że "Penetrację szkół ułatwia „edukatorom” Ministerstwo Edukacji Narodowej, które oficjalnie współpracuje z Pontonem". Mariusz Dzierżanowski, pełnomocnik Komitetu "Stop Pedofilii" i założyciel organizacji Pro – Prawo do Życia, mówił w rozmowie z Katolickim Stowarzyszeniem Dziennikarzy, że "środowiska LGBTQ marzą o dostępie do dzieci w szkołach" i dodawał, że na Zachodzie "podczas lekcji promuje się związki homoseksualne". Strona Komitetu też nie pozostawia złudzeń. Na głównej stronie widzimy zdjęcie dwóch nagich mężczyzn z tęczową flagą – logo inicjatywy to tęcza wpisana w znak zakazu.

"Konieczność prowadzenia edukacji seksualnej stanowi następstwo zmian, które miały miejsce w ostatnich dziesięcioleciach. Zmiany te dotyczą procesu globalizacji, migracji różnych grup społecznych odmiennych kulturowo i wyznających różne religie, szybkiego rozwoju nowoczesnych mediów, szczególnie Internetu i telefonii komórkowych. Związane są również z pojawieniem i rozprzestrzenianiem się infekcji wywołanej przez ludzki wirus upośledzenia odporności (HIV) oraz nabytego zespołu upośledzenia odporności (AIDS), a także z narastającymi problemami związanymi z wykorzystywaniem seksualnym dzieci i młodzieży, i wreszcie – ze zmianą podejścia do zagadnień dotyczących seksualności oraz zachowań seksualnych młodych osób. Te nowe wyzwania wymagają opracowania skutecznych strategii umożliwiających młodym ludziom radzenie sobie z własną seksualnością w bezpieczny i zadowalający sposób" – czytamy we wstępie do dokumentu WHO.

(md)

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (35)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Hitch (30) Wrocław 04.07.2014 0:47
Rozumiem konwencję komentowania czy zabierania głosu w dyskusji mimo braku wiedzy w określonym temacie…trudno w końcu znać się na wszystkim i milczeć zawsze, gdy tylko emocje są podporą dla naszej argumentacji. Pewna miara jednak nie powinna być przekraczana. Wypowiadanie się w imieniu dzieci, bez jakiejkolwiek świadomości jak wygląda ich rozwój psychoseksualny, tę miarę przekracza. A fakty są takie: Odpowiednio przekazana rzetelna wiedza dotycząca seksualności nigdy nie będzie dla dzieci czy młodzieży ciężarem. Ta wiedza powinna w większości przypadków wyprzedzać popędowo lub przyjemnościowo zdeterminowaną aktywność i równie naturalną ciekawość, która pojawia się już często u kilkulatków. Używanie pojęcia „seksualizacja” w odniesieniu do tej wiedzy to nieporozumienie. Czy ktoś, zanim rzucił kamień, zastanowił się nad celem tej rzekomej deprawacji? Zwiększenie sprzedaży w przemyśle erotycznym? Niszczenie wartości i tradycji katolickich typu „rączki nad kołdrą”? Droga do werbowania dzieci w szeregi lgbt lub trening na przyszłe ofiary pedofilów? Nie będę dłużej tych absurdów wymieniał… Powinno być jasne, że poza dobrem dzieci nie ma w tej inicjatywie WHO żadnych ukrytych motywów. Dopiero po uzyskaniu tej świadomości i opadnięciu emocji, można o sprawie konstruktywnie dyskutować.
WYRÓŻNIONY cytuj zgłoś 1
zewszad_i_znikad (35) Warszawa 04.07.2014 0:15
deng zgao ping - no właśnie zgodzić się nie mogę. Przede wszystkim: seks nie jest dobry, seks jest sam w sobie obojętny. Będę to zastrzegać, żeby zostawić sobie mocną pozycję do potępiania każdego wywierania presji, każdej sytuacji, kiedy ktoś się decyduje wbrew sobie, bo słyszy, że nie kocha naprawdę / że w tym wieku wszyscy / że jest pruderyjną cnotką / że nie wie co traci...
Poza tym twardo uważam, że nie wszystko wolno. Żeby było jasne: potępiam seks bez miłości. Taki jest mój światopogląd i zdania nie zmienię.
Za to młodzież zasługuje na edukację seksualną także dlatego, że niestety, we współczesnej kulturze z reguły kontakt z pornografią wyprzedza podejmowanie współżycia i ktoś musi dawać odpór pornograficznej propagandzie. Młodzież uczy się z tego absurdalnych wzorców urody i chorobliwego skoncentrowania na nich, w tym pogardy dla mężczyzn o "niepornograficznych" wymiarach (owszem, zetknęłam się z przykładami takiego zdania wywiedzionego właśnie z oglądania "świerszczyków"), bezdusznego, "sprawnościowego" podejścia do seksu, i przede wszystkim - dramatycznego lekceważenia kobiet. Czytam "Żywe lalki. Powrót seksizmu" Natashy Walter i jestem przerażona tym, jakie wzorce zachowań seksualnych młodzi ludzie czerpią z pornografii, jak wiele tam po prostu przemocy wobec kobiet.
WYRÓŻNIONY cytuj zgłoś 0
lavender39 (?) 03.07.2014 22:31
Rany Boskie,i znów mi opadło to i owo...
Rozumiem brak ochoty do wysiłku umysłowego i rozróżniania pedofilii od homoseksualizmu ale żeby mylić wszystko i wszystkie inicjatywy mające na celu znormalnienie i uświadomienie tego ciemnego narodu wrzucać do worka pn.pedofilia i gender??
Bez przesady.
WYRÓŻNIONY cytuj zgłoś 0
Nicola. (22) Szczecin 03.07.2014 21:39
A potem się dziwimy- a raczej środowiska prawicowe się dziwią- że dzieci rodzą dzieci. Zgoda, może i założenia gender mają jakąś słabą stronę, którą należałoby 'podreperować"- ale na miłość boską! Jeśli nie dopuścimy dzieci do informacji, które będą przekazywane tylko i wyłącznie przez wykwalifikowane osoby to: 1. Będziemy się dziwić, że dzieci rodzą dzieci. 2. Będziemy się dziwić, że młodociane matki porzucają swoje dzieci w śmietnikach czy w innych miejscach. 3. Będziemy się dziwić, że dochodzi do gwałtów wśród "młodszej młodzieży". 4. Będziemy się dziwić, że 12 latki zachodzą w ciążę- a dlaczego zachodzą? Bo nie wiedzą. Proste. Naprawdę przeraża mnie bezmyślność prawicy.
WYRÓŻNIONY cytuj zgłoś 3
Oxy Sparks (23) Zduńska Wola/Łódź 03.07.2014 13:31
Ogólnie rzecz ujmując to edukować seksualnie trzeba - żeby nie było później zaskoczeń np. ciążami. Prawda, że sławny "WDŻ" czyli wychowanie do życia w rodzinie jest w szkołach, ale to jest traktowane tak lekceważąco, że sama szczerze mówiąc nie pamiętam o czym rozmawialiśmy na tych (!) kilku lekcjach. Dlatego też rozumiem projekty, aby podkreślić jak ważna jest samoświadomość, jednakże tutaj też pojechali po całej bandzie i nie tak jak trzeba - dzieci w przedszkolu nie są w stanie pewnych rzeczy przemyśleć na poważnie. Nie ma więc potrzeby dosłownego męczenia ich, i rodziców takimi rzeczami. Dla nich to naturalny okres, gdy są zainteresowane własnym ciałem i wpychanie im jakichś nauk na siłę, że "masturbacja jest ok" jest... chore. I dla nich niezrozumiałe, co czyni tą próbę niczym więcej niż propagandą.

Edukacja z głową. Tego brakuje w tych wszystkich pomysłach. Bo na razie jeździmy ze skrajności w skrajność. Brak edukacji jest błędem, ale nadmiar może spowodować zwyczajne skołowanie w głowie młodego człowieka. W tym wypadku więc nie popieram żadnej ze stron, bo obie strony mają trochę racji i obie są jednocześnie w błędzie. Szukać złotego środka drodzy Państwo, a nie pretekstu do kłótni.
WYRÓŻNIONY cytuj zgłoś 1
pikolo (?) 03.10.2014 23:41
gdzie można się pod tym podpisać?
deng zgao ping (?) 04.07.2014 18:01
Oczywiście, że kiedyś sex robiły i rozradzały się dzieci w naszym rozumieniu, czyli jak ktoś tu napisał 11-13 lat. Dziś też widzimy w tym wieku pojawianie się ochoty na sex.
NO jasne, że należy poznać program tej edukacji seksualnej, ale jeśli jest to informowanie z rozsądnym wyprzedzeniem o tym, jak zmienia się ciało pod kątem dojrzewania seksualnego i jakie za tym idą zmiany w psychice i to wszystko jest mówione tak, jakby mówić o jedzeniu czy oddychaniu, a więc jak o czymś co jest całkowicie naturalne i powszechne i z czym nie może się wiązać żadne poczucie wstydu z powodu czynności seksualnych - to jest to edukacja niezbędna i absolutnie pilna!
labryska89 (27) Poznań 04.07.2014 16:14
Dzieci same się seksualizują, chociażby przez mega łatwy dostęp do pornografii :P A potem nastolatki zachodzą w ciążę, bo nie wiedzą nic o antykoncepcji. Więc brawo :D
tremere (34) Kraków 04.07.2014 12:57
zewszad_i_znikad:
tremere:
Ba, dzieci (w naszym rozumieniu) zawierały małżeństwa i były głowami państw...
W późnym średniowieczu wiek inicjacji seksualnej oscylował ok. 12 roku życia.

Chyba jednak się mylisz. Z tego co ja wiem, dynastyczne małżeństwa dzieci były owszem zjawiskiem częstym, ale "skonsumowanie" małżeństwa następowało raczej w wieku 15-17 niż 12 lat. Oczywiście to nadal wcześnie - moim zdaniem za wcześnie - ale trudno tu mówić o "małżeństwie dzieci" w innym niż formalne znaczeniu.
Zresztą nowoczesna cywilizacja - choćby zmiany w odżywianiu - przyspieszyła dojrzewanie. Dziś fizycznie niemal dorosła 12-latka nie jest rzadkim zjawiskiem (ja w wieku 12 lat miałam już biust, okres i komplet stałych zębów oprócz ósemek, przechodziłam mutację i przestawałam rosnąć), w średniowieczu prawie się to nie zdarzało. Wtedy choćby okres pojawiał się raczej około 15-16. roku życia.

Nie, no jasne, że zdarzały się późne ciąże. Jadwiga Andygaweńska zmarła właśnie przez taką, a rodziła w wieku 26 lat. Przypomnę, że to królowa, miała dostęp do medyków i dobre warunki bytu
Pamiętajcie też, że statystyki o których mówimy dotyczą szlachty. Nie wiem czy do wyśledzenia jest wiek matek na wsiach (zależy na ile sumiennie ktoś piszący prowadził księgi parafialne).

I choć nie mówię, że zawsze (z tą konsumpcją ślub się zgodze, Ryszard II nie uprawiał seksu ze swoją 6 letnią (sic!) żoną), ale młode matki były, nie tylko u nas. Na szybko przypomina mi się jeden przykład:

Elżbieta Kazimierzówna (ur. 1326) - córka Kazimierza Wielkiego (ur. 1310) i Aldony Anny (ur. ok. 1311-13)

Chodzi mi o to, że wmawianie sobie, że "kiedyś było lepiej" i że to teraz "upada cywilizacja" to raczej mrzonka.
zewszad_i_znikad (35) Warszawa 04.07.2014 12:18
tremere:
Ba, dzieci (w naszym rozumieniu) zawierały małżeństwa i były głowami państw...
W późnym średniowieczu wiek inicjacji seksualnej oscylował ok. 12 roku życia.

Chyba jednak się mylisz. Z tego co ja wiem, dynastyczne małżeństwa dzieci były owszem zjawiskiem częstym, ale "skonsumowanie" małżeństwa następowało raczej w wieku 15-17 niż 12 lat. Oczywiście to nadal wcześnie - moim zdaniem za wcześnie - ale trudno tu mówić o "małżeństwie dzieci" w innym niż formalne znaczeniu.
Zresztą nowoczesna cywilizacja - choćby zmiany w odżywianiu - przyspieszyła dojrzewanie. Dziś fizycznie niemal dorosła 12-latka nie jest rzadkim zjawiskiem (ja w wieku 12 lat miałam już biust, okres i komplet stałych zębów oprócz ósemek, przechodziłam mutację i przestawałam rosnąć), w średniowieczu prawie się to nie zdarzało. Wtedy choćby okres pojawiał się raczej około 15-16. roku życia.
Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku