"Od czterech lat jestem w związku z partnerem, bez którego nie wyobrażam sobie jutra. Wcześniej moje życie było poligonem prób i błędów. Nie mogę uwierzyć, że jestem szczęśliwy i spełniony. Myślimy o małżeństwie, bo w Nowym Jorku jest to już możliwe" - powiedział w rozmowie z "VU Mag" aktor i reżyser Omar Sangare.
Urodzony w Stalowej Woli Sangare, który na swoim koncie ma wiele ról teatralnych i filmowych, a także występy w telewizji ("Kabaret Olgi Lipińskiej", "Szymon Majewski Show") dziesięć lat temu wyjechał do USA, gdzie stworzył swój własny festiwal teatralny i wykłada w Williams College - jednym z najlepszych college'ów w Stanach.
W rozmowie z "VU Mag" opowiada o teatrze, pasjach i swoim życiu. "Nowy Jork jest miastem bardzo kapryśnym. Pojawiają się tam wielkie produkcje, które popadają w niełaskę braku zainteresowania ze strony widowni, prasy czy sponsorów. Zdawałem sobie z tego sprawę organizując festiwal, ale to mnie nie przerażało. Jeśli wiemy, że coś w ciemności nam zagraża, proponuję zapalić światło" - mówi o stworzonym przez siebie największym na świecie festiwalu monodramu United Solo.
Nie zabrakło i pytań o życie prywatne. "Od czterech lat jestem w związku z partnerem, bez którego nie wyobrażam sobie jutra. Wcześniej moje życie było poligonem prób i błędów. Nie mogę uwierzyć, że jestem szczęśliwy i spełniony. Myślimy o małżeństwie, bo w Nowym Jorku jest to już możliwe" - mówi Sangare magazynowi, dodając, że jego partner jest dziennikarzem. "On jest sensem mojego życia. Teatr jest pasją, ale pasja bez drugiej osoby byłaby światem samotnym" - podkreśla, mówiąc, że m.in. dla partnera zmienił czarnego mustanga na range rovera, bo "potrzebuje więcej przestrzeni" i "nie chcę wracać do jednoosobowej wolności w mustangu".
Cały wywiad do przeczytania na stronach "VU Mag".(red)
Ja się w nim kocham od zawsze! Bardzo zdolny aktor i zupełnie w Polsce niewykorzystany. I cały czas miałem nadzieję, że jest nasz. I jest!
*Jeśli on zrobił coming out wcześniej, to musiałem przeoczyć.