Sąd Apelacyjny w Szczecinie orzekł, że nazywanie
Ryszarda Giersza "pedałem" przez jego sąsiadkę, Annę S., było naruszeniem dóbr osobistych. Wyrok jest prawomocny, co oznacza, że skasować go może tylko Sąd Najwyższy - informuje
"Gazeta Wyborcza".
W zeszłym roku Ryszard Giersz skierował do szczecińskiego sądu sprawę przeciwko swojej sąsiadce, która publicznie go znieważała.
W sierpniu Sąd Okręgowy przyznał rację Ryszardowi i nakazał kobiecie wypłacić poszkodowanemu 15 tys. złotych zadośćuczynienia. Wyrok ten sprawił, że osoby homoseksualne uwierzyły, że być może coś się w naszym kraju zmieni na lepsze, a Ryszard Giersz stał się dla środowisk
LGBT bohaterem 2009 roku.
Kobieta odwołując się od wyroku Sądu Okręgowego, próbowała udowodnić, że kierował się on zeznaniami świadków, którzy byli związani relacjami osobistymi z Ryszardem Gierszem oraz próbowała podważyć negatywny charakter słowa "pedał" poprzez powołanie biegłego językoznawcy. W obu przypadkach Sąd Apelacyjny odrzucił argumentację Anny S., między innymi sięgając po badanie CBOS, w którym słowo "pedał" było wymieniane jako jedno z najbardziej obraźliwych wyzwisk. Sąd podkreślił także fakt, że cielesność należy do prywatnej sfery każdego człowieka. Zadośćuczynienie, które Anna S. miała wypłacić poszkodowanemu, sąd zdecydował się obniżyć do 5 tys. złotych, argumentując brakiem zatrudnienia u zainteresowanych. Ryszard Giersz i tak zamierza przeznaczyć pieniądze na cele charytatywne.
"To nie ja wygrałem, to wygrało społeczeństwo gejowskie, wczoraj drugi raz uwierzyłem w sprawiedliwość. Cieszę się, że taki wyrok zapadł, nie możemy dać się poniżać drugiej osobie, każdy ma swoją godność! I nie chodziło o pieniądze, i tak będą przeznaczone na cele charytatywne, ale chodziło o sam fakt wyzwisk. Chcę także bardzo podziękować osobom, które mnie wspierały w czasie procesu, a szczególnie mojej pełnomocniczce, Agnieszce Stach, która się podjęła tej sprawy i była ze mną cały czas w sądzie" - powiedział Innej Stronie Ryszard Giersz.
(md)
Tu ważny był kontekst, nie słowo. Kiedy moja heteroprzyjaciółka w żartach mówi do mnie "Ty lesbo", też się nie czuję urażona, w jej ustach to wręcz pieszczotliwe. Kontekst robi różnicę.
Z punktu widzenia bezrobotnej kara 15 i 5 tysi jest jednako dotkliwa.
I nie wiem jak w tym kontekście mówić, ze nie grozi jej bankructwo, ha ha