logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
08.12.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
95
1
18

Kochać inaczej

Dwudzieste piąte urodziny miesięcznika "Inaczej"

Dodano: 28.08.2015, Aktualizacja: 28.08.2015

Sergiusz Wróblewski ma 20 lat. Mieszka na obrzeżach Poznania i jest studentem historii na Wydziale Historycznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, który dopiero od dwóch miesięcy zajmuje gmach uprzednio okupowany przez Komitet Wojewódzki PZPR. Z trzydziestoletniego budynku z cegły, mieszczącego się przy Świętym Marcinie, bardzo blisko jest do ulicy Gwarnej – wystarczy okrążyć budynki od strony Fredry lub Świętego Marcina. Przy Gwarnej, naprzeciwko Okrąglaka, mieści się Dom Książki, bardzo ważny kompleks i „okno na świat” dla wszystkich, którzy potrzebują lektury: to tu dokonuje się przedpłat na prenumeraty, subskrypcje, zaopatrza się w książki, mapy, czasopisma. Jest i znak czasu: sex shop otwarty na trzecim piętrze.

- Przemysław Górecki - Prolog: czerwiec, 1990 rok. Sergiusz Wróblewski ma 20 lat. Mieszka na obrzeżach Poznania i jest studentem historii na Wydziale Historycznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, który dopiero od dwóch miesięcy zajmuje gmach uprzednio okupowany przez Komitet Wojewódzki PZPR. Z trzydziestoletniego budynku z cegły, mieszczącego się przy Świętym Marcinie, bardzo blisko jest do ulicy Gwarnej – wystarczy okrążyć budynki od strony Fredry lub Świętego Marcina. Przy Gwarnej, naprzeciwko Okrąglaka, mieści się Dom Książki, bardzo ważny kompleks i „okno na świat” dla wszystkich, którzy potrzebują lektury: to tu dokonuje się przedpłat na prenumeraty, subskrypcje, zaopatrza się w książki, mapy, czasopisma. Jest i znak czasu: sex shop otwarty na trzecim piętrze. Właśnie w nim z pewną nieśmiałością Sergiusz prosi o pierwszy numer nowego czasopisma, „Inaczej”. Dowiedział się o nim z „Ekspressu Poznańskiego”, w którym, w niewielkiej rubryczce, znalazł ogłoszenie, że w Poznaniu ukazało się „Pismo mniejszości seksualnych”. Podano też adresy punktów, w których nowość można nabyć; nie było reprodukcji okładki, więc Sergiusz nie wiedział czego się spodziewać. Dostał piętnastostronicowy, czarno-biały zeszyt ze zdjęciem dwóch stojących tyłem mężczyzn prezentujących pośladki na okładce. POZNAŃ – Może chciałbyś ze mną posłuchać Mozarta, młody przyjacielu? Napisz, czekam! 29-letni „chudzielec”. Nr 1899. Inaczej Wcześniej nie miał styczności z prasą gejowską, choć jako młody gej poszukiwał kontaktu z innymi. Chłonął słowa autorytetów, co pozwoliło uniknąć mu problemów z samoakceptacją; gdy w drugiej klasie liceum wyczytał, wertując w konspiracji książki z działu seksuologicznego biblioteki szkolnej, słowa profesora Starowicza o tym, że homoseksualizm nie jest niczym złym, pozbył się wszelkich wątpliwości. Od tej pory unikał kłamstw na swój temat, pogłębiał wiedzę na temat homoseksualności (oficjalnie, spędzając między regałami czas na czytaniu historii politycznej Francji) i nawiązywał listowne kontakty z innymi gejami. Homoseksualiści zamieszczali ogłoszenia w rozmaitych pismach, które trzeba było „umieć” czytać. Gdy podekscytowanym szeptem pani kioskarka w rodzinnej miejscowości przekazała mu sensację, że w „Widnokręgach” można znaleźć także anonse typu „pan pozna pana”, Sergiusz postanowił sprawdzić to samemu, oczywiście po to, żeby też się trochę „pośmiać”. Okazało się, że w „Relaksie i Kolekcjonerze Polskim” i „Widnokręgach” jest całkiem sporo towarzyskich i erotycznych ogłoszeń. Potrzebna była spostrzegawczość i pewna wrażliwość, by domyślić się, że coś jest na rzeczy, gdy chłopaki piszą, że „poznają przyjaciela”; Sergiusz wykazywał obie te cechy, dzięki czemu udawało mu się poznawać gejów z Polski, Związku Radzieckiego, Pakistanu, Stanów Zjednoczonych. Trzeba też było potrafić umiejętnie się przedstawić w pierwszym liście, zawrzeć wszystko i jednocześnie nie odkryć się za bardzo na wypadek, gdyby intuicja zawiodła. Sergiuszowi nigdy nie zdarzyła się pomyłka, choć świadomie nawiązywał także kontakty listowne z dziewczynami (dzięki obszernej korespondencji z Katją z Krzywego Rogu cyrylica przestała stanowić dla niego jakikolwiek problem) i heterykami. Te ostatnie umierały najszybciej. A utrzymywanie kontaktów listownych było wtedy całą instytucją: kupienie gazety, znalezienie ogłoszenia, wysłanie listu na poste restante lub skrytkę pocztową (zazwyczaj nie podawano adresów)… Sergiusz pisał po cztery strony papieru kancelaryjnego, dostawał dwanaście, więc, żeby nie być gorszym, odpisywał chociaż na sześć. ŁÓDŹ – gej w mundurze, ofiaruje ci subtelną przyjaźń, piękne spędzanie przepustek, urlopów. Pomogę ci przetrwać służbę. Nr 1960. Teraz wszystko miało się zmienić, dzięki „Inaczej” problem żmudnych poszukiwań przypominających podchody przestawał istnieć. Czasopismo ze zdjęciem mężczyzny na okładce i winietą pod postacią białej kapitały na czarnym tle (podtytuł „Pismo mniejszości seksualnych” zamieniono po siedmiu miesiącach na „Magazyn kochających INACZEJ”, by uniknąć skojarzeń z nieakceptowalnymi społecznie „mniejszościami seksualnymi”) było pierwszym zarejestrowanym i formalnie wydanym pismem gejowskim w Polsce. Już wtedy ukazywało się gdańskie „Filo” (później jako „Facet”), funkcjonowało jednak jeszcze w drugim obiegu, w odbitkach krążących gdzieś po sex shopach. Rok później, jako 34-stronnicowe czarno-białe czasopismo z podtytułem „Gay News” reklamowało się już pod hasłem „pierwszy polski miesięcznik erotyczny dla gejów”. Dwa miesiące po debiucie „Inaczej” warszawska Oficyna Wydawnicza L’Europe Włodzimierza Antosa zaczęła wydawać swój „Okay. Miesięcznik dla panów” pod redakcją Jerzego Masłowskiego, czarno-biały zeszyt wypełniony opowiadaniami, poezją, reportażami, artykułami, wróżbami. „Okay” był konkurencją dla poznańskiego pisma tylko przez trzy lata – utrzymał się na rynku przez 14 numerów. A dwa miesiące po ukazaniu się pierwszego „Okay”, w stolicy wydrukowany został pilotażowy numer „Gayzety” Sławomira Ślubowskiego, później wychodzącej jako „O Zmierzchu”. Ta utrzymała się jeszcze krócej, bo tylko przez pięć numerów i była jednym z przykładów efemerycznych pism, jakich pojawiło się sporo w ruchu gejowsko-lesbijskim pierwszych dni III RP – wspomnieć choćby łódzki „Kabaret” Adama Sarmackiego i Koli Azowskiego czy toruńską „Sigmę” o profilu lesbijskim. ELBLĄSKIE – dwóch gejów zapozna w celach towarzyskich, seks niewykluczony, panów w mundurach – żołnierzy, policjantów, duchownych. Foto mile widziane, może być akt. Nr 2703. Pomysłodawcą „Inaczej” był Andrzej Bulski, w pierwszych numerach pisma ukrywający się pod pseudonimem „Andrzej Bul”. To zresztą znak czasu – prawie cała redakcja na początku występowała pod przybranymi nazwiskami. Bulski miał 28 lat, kiedy wpadł na pomysł, że przydałoby się coś w rodzaju gejowsko-lesbijskiego przewodnika po lokalach z dodatkiem ogłoszeń towarzyskich i, może, jakiegoś opowiadania czy artykułu. Po skończeniu technikum pracował jako konwojent na poczcie, dzięki czemu mógł sporo podróżować po kraju i widzieć powstające kluby, dyskoteki i puby przyjazne dla gejów i lesbijek, lub zakładane przez samo środowisko LGBT. Nawiązywał też sporo kontaktów towarzyskich, rozmawiał z osobami poznanymi w odległych miastach, co dało mu świadomość, że ogólnopolskie czasopismo tworzone przez homoseksualistów dla homoseksualistów jest potrzebne. Miał duszę społecznika i aktywisty – w tamtym czasie zainicjował, krótko po powstaniu Stowarzyszenia Grup Lambda w Warszawie, wielkopolski oddział tej organizacji w Poznaniu. Jeśli stowarzyszenie wymagało przede wszystkim pracy ludzi, to wydanie czasopisma okazało się dodatkowo przedsięwzięciem kosztownym. Bulskiemu, który wtedy pracował przy organizacji imprez w poznańskim Pałacu Kultury, udało się przekonać kierownika swojej sekcji, Zdzisława Zińczuka (w „Inaczej” – jako Henryk Zieliński), by wyłożył pieniądze potrzebne na rozruszanie biznesu. To słowo-klucz, ponieważ właśnie perspektywa niezłych przychodów (i bycia monopolistą na rynku prasowym) była argumentem, którym Zińczuka, heteroseksualistę, przekonał pomysłodawca i przyszły redaktor naczelny. Pomysł i pieniądze już się znalazły – niezbędny był jeszcze organ, który mógłby wydawać periodyk. Z tej potrzeby zrodziło się Wydawnictwo Softpress, prezesem został – oczywiście – Andrzej Bulski. Plany stały się rzeczywistością, pierwsze polskie zarejestrowane czasopismo gejowsko-lesbijskie pojawiło się na rynku! W kwietniu upadł ostatecznie Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – PRL-owski relikt, który wymagał poddania każdego tytułu cenzurze prewencyjnej. „Inaczej”, które w kioskach znalazło się w czerwcu, załapało się jeszcze na nieszczęsny proceder kontroli pierwszego numeru. Instytucja, mając świadomość swojego końca, bała się bardziej, niż redaktor naczelny, który z dumą zaniósł piętnastostronicowe czasopismo z męskimi pośladkami do kontroli. Stanisław Kosicki, ostatni prezes Urzędu słynący z skrupulatności, nie zmienił w zamkniętym numerze ani jednego przecinka. „Inaczej” okazało się idealnym wypełnieniem luki polskiego rynku prasowego: pięć tysięcy egzemplarzy rozeszło się „na pniu”, potrzebny był dodruk. Biznes okazał się opłacalny, pismo zaczęło się ukazywać jako miesięcznik – i tak pozostało już do końca, przez 12 najbliższych lat. POZNAŃ – romantyczne wieczory przy kominku, video, sauna, wycieczki krajowe i zagraniczne. Młody człowieku, nie trać czasu, skorzystaj z szansy, czekam. Nr 3057. W tym okresie Bulski poznał się z Mariuszem Piochaczem, kaowcem w firmie budowlanej. Piochacz, odbywający zasadniczą służbę wojskową, pracował w archiwum wojskowym w Toruniu. Zaczął na przepustki dojeżdżać do Poznania, do Andrzeja, który zaangażował go do prac nad „Inaczej”. Gdy opuścił armię, musiał znaleźć sobie jakąś pracę, dlatego pod pseudonimem „Marek Kiss” w stopce figurował odtąd jako sekretarz redakcji. Już po p...   ( Pozostało znaków: 38681 )
Przemysław Górecki Autor: Przemysław Górecki Dziennikarz "Repliki", redaktor Biuletynu Polonistycznego IBL PAN Współpracuje m.in. z Krytyką Polityczną. Przewodniczący Genderowego Koła Literaturoznawczego UAM, członek Kampanii Przeciw Homofobii. Obecnie pracuje nad doktoratem poświęconym obecności mężczyzn w najnowszej prozie polskiej.

Fot. Agata Kubis


Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 196359   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Kochać inaczej   credits CC-BY-SA 3.0 Fot. za: Polgej.pl / Marcin Krzeszowiec
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku