Gdy w zeszłym roku zaczynałem rozmyślać nad tematem pracy magisterskiej z psychologii klinicznej, przede wszystkim chciałem, by nie było to powielenie tematu czy replikacja badań przeprowadzonych już wielokrotnie. Temat bezpieczny mnie nie interesował, bo lubię to, co nowe oraz nie lubię tracić czasu na coś, co bezwartościowe. Chciałem coś innego, świeżego, przydatnego. Zdecydowałem się więc na badania, które są wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, a które mam nadzieję może komuś pomogą. Pracę ostatecznie zatytułowałem „Lęk a ujawnienie orientacji homoseksualnej: ujęcie w perspektywie satysfakcji z przeszłości i szczęścia ogólnego w teraźniejszości”. W natłoku obowiązków nie mogłem pozwolić sobie wcześniej udostępnić wyniki szerszemu gronu, nareszcie jednak mam czas przełożyć naukowy żargon na język polski. Z racji tego, że nie chcę zanudzać nikogo wykładem z psychologii emocji, psychopatologii, seksualności czy historii nurtu depatologizującego homoseksualność, część teoretyczną pracy pominę, by móc w pełni skupić się na samym badaniu: problemach badawczych, grupie osób badanych, doborze narzędzi, wynikach i ich interpretacji.
- Marcel Kucaj - Problemy badawczeJednym z ważniejszych interesujących mnie zagadnień było odnalezienie odpowiedzi na pytanie,
czy sam poziom lęku jako cechy jest statystycznie różny u osób o orientacji homoseksualnej ujawnionej i nieujawnionej (jak kodowałem orientację homoseksualną jako ujawnioną lub nieujawnioną opiszę poniżej w punkcie „Narzędzia”). Uzyskanie odpowiedzi stanowiło tak naprawdę kwintesencję przeprowadzonego przeze mnie badania. Postawiłem zatem trzy hipotezy.
Po pierwsze, przewidywałem, że wyższy poziom lęku jako cechy w rozumieniu Spielbergera będzie występował u osób ukrywających swoją orientację homoseksualną przed otoczeniem. Po drugie, przypuszczałem, że odsetek osób o ujawnionej orientacji homoseksualnej będzie wyższy u osób o niższej neurotyczności w porównaniu z osobami o wyższej neurotyczności w rozumieniu Costy i McCrae’a. Po trzecie, spodziewałem się, że osoby, które ujawniły swoją orientację homoseksualną przed otoczeniem, będą cechowały się wyższym poziomem satysfakcji z przeszłości oraz wyższym poziomem szczęścia ogólnego w teraźniejszości w rozumieniu Seligmana.
Osoby badaneW badaniu będącym badaniem kwestionariuszowym wzięły udział 93 osoby homoseksualne: 42 kobiety w wieku od 21 do 45 lat oraz 51 mężczyzn w wieku od 21 do 44 lat. Większość respondentów to osoby z wykształceniem wyższym (55,9% próby) mieszkające natenczas w miejscowościach o liczebności przekraczającej 100 tys. mieszkańców (67,7% próby).
Badanie trwało od 10 stycznia do 7 lutego 2014 roku i było prowadzone korespondencyjnie za pomocą komunikatora Skype. Każda sesja trwała 20-25 minut, a uczestnicy zgłaszali się dzięki ogłoszeniach o badaniu zamieszczonych na portalach Queer.pl oraz Facebook.pl.
NarzędziaW badaniu posłużyłem się następującymi narzędziami: Skalą Zadowolenia z Życia Dienera, Skalą Szczęścia Ogólnego Lyubomirsky, Inwentarzem Stanu i Cechy Lęku STAI Spielbergera oraz Inwentarzem Osobowości NEO-FFI Costy i McCrae’a.
Na początku badania prosiłem jego uczestników o udzielenie odpowiedzi na dwa pytania wprowadzające, dzięki czemu mogłem zakodować orientację każdej osoby jako ujawnioną lub nieujawnioną. Pytania te opracowałem na potrzeby niniejszej pracy i odnoszą się bezpośrednio do zmiennej wyjaśniającej, a brzmią one następująco:
1. Czy uważasz się za osobę o ujawnionej orientacji homoseksualnej?
2. Czy istnieją osoby, którym chciałbyś/chciałabyś powiedzieć o swojej orientacji homoseksualnej, ale z pewnych względów tego nie zrobiłeś/zrobiłaś?
Odpowiedzi mogły brzmieć tylko
tak lub
nie, jednakże to kombinacja udzielonych odpowiedzi pozwoliła mi zakwalifikować czyjąś orientację jako ujawnioną bądź nie. Tylko odpowiedzi
tak oraz
nie udzielone odpowiednio na pytanie 1. oraz 2. pozwoliły mi uznać orientację homoseksualną za (w moim mniemaniu) obiektywnie ujawnioną, inne kombinacje automatycznie klasyfikowałem jako orientację homoseksualną nieujawnioną. Pytania te opracowałem, biorąc pod uwagę trudności i niejednoznaczności w definiowaniu samej orientacji seksualnej człowieka (często błędnie opieranej zresztą tylko na behawioralnych wskaźnikach), czasowy, a nie punktowy charakter procesu ujawniania swej orientacji oraz, przede wszystkim, subiektywny charakter odczuć świata wewnętrznego osób badanych.
Ponadto, podczas obliczania wyników posługiwałem się wynikami surowymi ze względu na dużą różnorodność wiekową próby.
WynikiZgodnie z pierwotnym założeniem badanych podzielono na dwie grupy. Pierwsza grupa to osoby o ujawnionej orientacji homoseksualnej. Należało do niej 27 osób. Druga grupa to osoby o nieujawnionej orientacji homoseksualnej. Stanowiła ją reszta uczestników, czyli 66 osób. Szczegółową statystykę pominę z racji braku miejsca na wszystkie tabele statystyczne oraz ze względu na fakt, że być może nie analiza matematyczna Was tutaj najbardziej interesuje. Poza tym nie chcę nikogo odstraszać dziwnymi nazwami użytych testów statystycznych (wyniki surowe jak i statystyki są dostępne na życzenie, o czym jeszcze wspominam później). Ważne jednak, że grupy te różnicowały istotnie wszystkie wymienione przeze mnie parametry, a więc satysfakcja z przeszłości, szczęście ogólne w teraźniejszości, lęk jako cecha, neurotyczność.
Co ciekawe, w trakcie trwania badania pojawił się dodatkowy podział grupy osób zaklasyfikowanych jako cechujących się nieujawnioną orientacją homoseksualną. Grupa ta, jak wspomniałem w całości licząca 66 osób, podzieliła się na dwie podgrupy.
W pierwszej podgrupie znalazło się 37 uczestników. Były to osoby uważające się za ujawnione, ale nadal nie powiedziały o sobie wszystkim ważnym dla siebie osobom. Oznacza to, że podgrupa ta spełnienia pierwsze, ale nie spełnia drugiego z moich kryteriów klasyfikacji orientacji homoseksualnej jako ujawnionej.
Druga podgrupa liczyła 29 osób. Znaleźli się w niej ci, które od razu zastrzegli, że uważają się za osoby nieujawnione. W takim wypadku niespełnione było pierwsze z kryteriów klasyfikacji orientacji homoseksualnej jako ujawnionej, co z przyczyn dość oczywistych sprawiało, że drugie kryterium nie było w ogóle brane pod uwagę. Ostatecznie w badaniu samoopisowym osoby badane subiektywnie uważające swoją orientację za nieujawnioną nie mogą być obiektywnie rozpatrywane jako osoby o orientacji ujawnionej.
Wyodrębnienie się dwóch podgrup z jednej z głównych grup pozwoliło na porównanie wszystkich trzech grup: osób ujawnionych, nieujawnionych a podających się za ujawnione, a także zadeklarowanych jako nieujawnione.
Analiza wynikówPorównując wyniki wszystkich trzech grup uczestników, okazało się, że
osoby o ujawnionej orientacji homoseksualnej uzyskały najwyższe wyniki w ocenie satysfakcji z przeszłości i szczęścia ogólnego w teraźniejszości oraz najniższe wyniki w ocenie lęku jako cechy i neurotyczności z porównaniu pozostałymi dwiema grupami.Osoby o nieujawnionej orientacji homoseksualnej cechowały się z kolei najniższymi wynikami w ocenie satysfakcji z przeszłości i szczęścia ogólnego w teraźniejszości, jak i najwyższymi wynikami w ocenie lęku jako cechy i neurotyczności w porównaniu z resztą.
Natomiast osoby podające się za ujawnione a zaklasyfikowane jako nieujawnione we wszystkich badanych parametrach uzyskiwały wyniki pośrednie pomiędzy wspomnianymi wyżej grupami.
Osobiście za niezwykle ważny uważam jeszcze jeden wynik, a mianowicie, że
testy nie wykazały istotnych statystycznie różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami o ujawnionej i nieujawnionej orientacji homoseksualnej. Istnienie potencjalnych różnic w tendencji do ujawnienia orientacji homoseksualnej u obu płci nie było jednak przewidywane, gdyż płeć nie wydaje się tutaj być nadrzędnym czynnikiem uzależniającym decyzję o ujawnieniu bądź nie własnej orientacji homoseksualnej.
Na tym polegają badania ilościowe nie tylko w dziedzinie psychologii. Poza tym podobne badania są bardziej obiektywne, bo mają standardy, normy i procedury, nie są więc tak podatne na subiektywne zniekształcenia badacza.
quetzal:
Istnieje taka możliwość, oczywiście, więc należy samemu zastanowić się nad swoim coming outem, nikt nikogo do niczego nie zmusza. Każdy indywidualnie powinien sobie też odpowiedzieć na pytanie, czy chce utrzymywać kontakt z "rodziną", która kocha miłością warunkową nie za to, jacy jesteśmy, ale za to, jakie ma o nas wyobrażenie.
quetzal:
Nie rozumiem powiązania z tematem. Proszę o wyjaśnienie.
Jakoś nie wyobrażam sobie, aby po moim ujawnieniu się część osób z mojej biologicznej rodziny nie zerwało ze mną kontaktu... tak samo nie wyobrażam sobie, by pozwalać ludziom na wszystko, co im przyjdzie do głowy-narkotyki i prostytucja raczej nie są rzeczami, które aprobuję(dotyczy to i osób hetero jak i LGBT)...
Nie ujawnienia się boję-tylko ostracyzmu... normalna rzecz... nikt nie odbierze człowiekowi marzeń...
Dziękuję! A praca wre. :) Również życzę powodzenia i dobrych decyzji w życiu!
Bałem się trochę czytając, że nie zwrócisz uwagę na fakt, iż osoby wychowane w spokojnym, sprzyjającym odważnemu życiu środowisku są częściej skłonne do pełnego coming outu (a nie tylko osoby wychodzące z szafy stają się odważniejsze), ale to pod koniec zasygnalizowałeś, choć odwrotnie :-) ("Z drugiej strony mam jednak świadomość, że osoby o wysokim poziomie neurotyczności oraz lęku jako cechy mogą po prostu nie być skłonne ujawniać swoją orientację homoseksualną w obawie przed odrzuceniem. Sądzę, że w tym przypadku oddzielenie skutku od przyczyny jest trudne, jeśli nie niemożliwe.").
Obszarów do badania jest oczywiście ogrom. Mnie by interesowało np. zbadanie lęku i szczęścia osób z podziałem na okresy: do comingu outu przed samym sobą vs. od coming outu przed samym sobą do deklaratywnego bycia ujawnionym vs. od tego ostatniego do faktycznego ujawnienia się (co zbadałeś już w pracy), ale nie mam bladego pojęcia, jak dotrzeć szczególnie do pierwszej z tych grup...
Oczywiście można iść w każdą stronę, bo temat jako dziedzina nauki wciąż u nas dziewiczy.
Powodzenia w dalszej pracy :-)
Bardzo dziękuję i gratuluję odważnej decyzji. Życzę też dużo szczęścia w nowym, lepszym życiu!
Cały świat? Nie jest to możliwe, chyba że cały świat uznaje się własne otoczenie. Ja nie mam zamiaru nikogo zmuszać czy nakłaniać do ujawniania się. Pokazuję tylko, że osoby w moim rozumieniu ujawnione są szczęśliwsze i cechują się niższym poziomem lęku. Skutków długotrwałego wysokiego poziomu lęku nie będę wspominał z braku miejsca, a i tak bogata literatura polskojęzyczna jest dostępna. Co kto zrobi z tą wiedzą, to jego sprawa, ja akurat postawiłem na bycie szczęśliwym.
indywidualistka24:
Moje badanie było prowadzone w Polsce, brali w nim udział Polacy. A może nie o to Ci chodzi? Jeśli nie, to wytłumacz, proszę.
Pragnę jednocześnie zwrócić uwagę na coś bardzo istotnego. Mówiąc o ujawnieniu się nie mówię o sytuacji, gdy człowiek "lata" z tęczową flagą nad głową. Mówię o zwykłych, codziennych sytuacjach, o tym, co naturalnie wychodzi w rozmowie i podczas kontaktu z innymi ludźmi, co da się przeczytać z gestów względem naszego partnera czy partnerki. Ostatecznie nie przypominam sobie, by moi rodzice oznajmili mi kiedyś, że są heteroseksualni. Ba, nie kojarzę nawet, by którykolwiek z moich heteroseksualnych przyjaciół wziął mnie kiedyś "na stronę", by wyjawić, że jest hetero. Wiem, że są, bo widzę ich związki, widzę, jak żyją, co mówią do swoich drugich połówek, jak się względem siebie zachowują i nie mają powodów, by cokolwiek ukrywać.
Jest wielka różnica pomiędzy pokazywaniem, jak się żyje, a ukrywaniem tych aspektów, które mogą zdradzić obserwatorowi naszą orientację seksualną. Jak się ma pomijanie prawdy do ujawnienia własnej orientacji homoseksualnej? Zostawię to do indywidualnej interpretacji.