Nowa akcja KPH
17 maja ruszyła nowa akcja Kampanii Przeciw Homofobii, w której młode osoby LGBT mówią o sobie.
- Mariusz Kurc -
KPH zrealizowała pięć kilkuminutowych filmów. Pierwszy z nich jest w sieci od dziś – reszta będzie się ukazywała co tydzień przez najbliższy miesiąc.
Skromne środki, prosty pomysł, ale efekt – niesamowity, bo oto ci, którzy milczeli, zaczynają mówić. Dają sobie prawo głosu. Ich historie zaczynają być słyszalne.
Większość z uczestników/-czek akcji to tegoroczni maturzyści. Opowiadają o swych coming outach, o pierwszych miłościach i o szkolnej homofobii.
Rozmyślanie sam na sam
Patryk mówi, że po coming oucie częściej rozmawia z rodzicami. Wcześniej z nikim nie rozmawiałem o moich uczuciach, zawsze to było rozmyślanie sam na sam.
Oliwia wyjawia swoje największe marzenie: Żebyśmy mogli swobodnie wyrażać nasze uczucia nawet w miejscach publicznych. To jest ciężkie marzenie, boję się, że nie do spełnienia, ale chciałabym mieć żonę, dzieci i normalną rodzinę.
Kamil wspomina szkolną homofobię: Na przerwach ciągle słyszałem za sobą krzyki „ciota”, „pedał”. Jak wracałem do domu, to zamykałem się w swoim pokoju. Ze strony nauczycieli spotkałem się z ignorancją – mówili, że przecież to tylko przezwiska i tylko dzieci się czymś takim przejmują, to przecież nic groźnego.
Drugi Patryk: Byłem strasznie szczęśliwy, kiedy okazało się, ze znalazł się chłopak, który myśli podobnie jak ja i żywi wobec mnie takie uczucia, jak ja wobec niego.
Margo: Chciałabym, by w szkole przedstawiało się różne orientacje seksualne i żeby się mówiło, że żadna nie jest gorsza. (…) Każdy kolejny coming out był łatwiejszy i każdy był ważny, każdej kolejnej grupie znajomych musiałam jakoś powiedzieć. Raz, gdy to powiedziałam, to usłyszałam: „Spoko, ja też”.
„Spoko, ja też” to zresztą tytuł całej serii.
Oto pierwszy film:
W moim liceum
Oglądałem filmy KPH z rosnącym podziwem i wzruszeniem. Patrzyłem na tych młodych ludzi i czułem się, jakbym fizycznie dotknął wielkiej społecznej przemiany.
Do szkoły średniej chodziłem w latach 1988-1992. To było liceum w Koluszkach (15 tys. mieszkańców) pod Łodzią. Czy zdawałem sobie sprawę, że jestem gejem? Oczywiście, choć nie pamiętam, czy znałem już to słowo. Wiedziałem jednak doskonale, że kręcą mnie faceci. Czy próbowałem zrobić coming out? Nawet mi się to nie śniło. Nigdy przez sekundę nawet go nie rozważałem. Całą energię skupiałem za to na tym, jak najlepiej zakamuflować fakt, że jestem homo. Bo nikt nie może odkryć – tego byłem pewien. Marzenie miałem jedno: być hetero.
Homofobia w moim liceum była tak wszechobecna, że… niezauważalna. Naśmiewanie się z „pedałów”, „ciot”, „cweli” było czymś oczywistym, nie podlegało dyskusji. Nie wchodziło w ogóle w zakres dyskusji o byciu tolerancyjnym lub nie. Nie było też mowy o poruszaniu tematu homoseksualności na lekcjach.
„Mieliśmy już jeden taki przypadek”
Minęło dwadzieścia lat i szkoła sama w sobie wydaje się dziś instytucją tak samo skostniałą. Kilka lat temu uczeń jednego z warszawskich gimnazjów przysłał do KPH list. Napisał w nim, że jest prześladowany dlatego, że jest gejem i tego nie ukrywa. Jako działacz KPH spotkałem się z dyrektorką gimnazjum, by porozmawiać o homofobii w jej szkole. Tonem ekspertki powiedziała, że wie, o co chodzi, bo „mieliśmy już jeden taki przypadek parę lat temu”. „Jaki?” – zapytałem. „No, mieliśmy homoseksualistę” – odpowiedziała. Gdy odparłem, że nie jestem tu w sprawie homoseksualizmu, tylko w sprawie homofobii, w jej oczach pojawiła się pustka. Na temat homofobii ani nie miała nic do powiedzenia, ani nie wiedziała, co z nią zrobić. Ba! Nie zdawała sobie sprawy, że w ogóle należy coś z homofobią robić.
Podobnie kwiatki przynosi raport „Lekcja równości” wydany kilka miesięcy temu przez KPH. Można w nim przeczytać między innymi takie wypowiedzi kadry szkolnej:
Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli takie osoby, o jakie pan pyta. Jakbyśmy mieli, to bym
wiedziała. Homofobia nie jest tu problemem – psycholożka, 36 lat.
Albo:
To są tylko gimnazjaliści. Oni nie myślą o seksualności, a kiedy myślą,
to w formie głupich żartów. Oni nie zdają sobie sprawy z własnej
seksualności, bo to nie ten wiek jeszcze jest – nauczycielka, 27 lat.
Owszem, zdarzają się też nauczycielki/e uświadomione i wspaniałe, jak Marianna Pogorzelska, laureatka Hiacynta.
Ale przede wszystkim zmianę postaw można zaobserwować wśród samej młodzieży LGBT – i akcja KPH jest tu najlepszym dowodem.
Wielokrotnie, gdy będąc redaktorem naczelnym „Repliki”, proponuję comingoutowy wywiad danej osobie publicznej, słyszę w odpowiedzi: „jeszcze nie mam na tyle silnej pozycji, by się outować”. Uczestnicy/-czki akcji KPH nie mają żadnej pozycji, to uczniowie. Dopiero wchodzą w dorosłe życie. Dopiero zaczną pracować na swe społeczne pozycje. Ale już wiedzą, że o swoje trzeba zawalczyć, a milczenie oznacza kapitulację w tej walce.
Czy obawiają się nieprzyjemnych konsekwencji? Oczywiście. Ryzykują? Jasne.
Dominik, Kamil (jeden i drugi). Kinga, Margo, Oliwia, Patryk (jeden i drugi) – zrobiliście coś, co jeszcze niedawno było po prostu niemożliwe. Gratuluję wam odwagi!
Główne hasło akcji brzmi: wspieraj swych znajomych i przyjaciół LGBT. Oni mają w życiu trudniej, bo nie dość, że należą do mniejszości, to jeszcze do mniejszości dyskryminowanej.
Filmy KPH z serii „Spoko, ja też” znajdziecie m.in. na stronach queer.pl, kph.org.pl i replika-online.pl
P.S. Gdy kończyłem tekst 16 maja, wybuchła „afera” o to, że w wydanym kilka tygodni temu podręczniku KPH dla nauczycieli o tym, jak rozmawiać w szkole o homofobii, pojawiło się stwierdzenie, że jednym z przejawów dyskryminacji jest polonez podczas studniówki, który tańczą wyłącznie pary różnej płci. „Rzeczpospolita” uznała ten zapis za „kontrowersyjny”. Chodzi przecież jednak nie o to, by likwidować studniówkowy polonez, tylko by dopuścić do niego również pary jednopłciowe. Jaki w tym problem?
„Rzeczpospolita” dziwiła się też, że KPH radzi, by akcentować homoseksualność historycznych postaci (np. Konopnickiej czy Gombrowicza). Sam pamiętam, jak musiałem wkuwać imię i nazwisko ukochanej Mickiewicza – Maryli Wereszczakówny. Dlaczegóż więc młodzież licealna miałaby nie dowiedzieć się na lekcji polskiego, że Maria Konopnicka spędziła 20 lat życia z Marią Dulębianką a Witold Gombrowicz najdłuższy romans w życiu miał z parobkiem Frankiem?
Portal Queer.pl objął akcję swoim patronatem.
Ja tam się cieszę, że ktoś miał odwagę to zrobić bo nie widzę powodu dla którego miałby wciskać kit. :)
Nie musisz wierzyć, to nie kościół. :)