Komedia pomyłek, kilka znanych hitów oraz przystojni faceci na szpilkach.
- Mariusz Kurc - Georges (Jacek Bończyk) i Albin (Paweł Tucholski) są parą od lat w życiu prywatnym i zawodowym. Georges prowadzi nocny klub – tytułową „Klatkę wariatek”, w której Albin występuje jako główna gwiazda – Zaza. Tak – gwiazda, nie gwiazdor. Bo Albin jest nie tylko do granic możliwości przegięty, ale przede wszystkim jest transwestytą. Na program „Klatki…” składają się, prócz jego piosenek, popisy apetycznych drag queens. Georges, znacznie mniej przegięty, pełni zaszczytną funkcje konferansjera show. Cały zespół „Klatki…” to jedna wielka rodzina, która jednakowoż zostaje wystawiona na próbę, gdy syn Georgesa… Ach, właśnie! Georges ma 24-letniego syna, Jeana-Michela (Kamil Kula) owoc (bardzo) przelotnego zapomnienia z kobietą. Jean-Michel został wychowany przez Georgesa i Albina, a teraz chce im przedstawić swą narzeczoną (Maria Dejmek). Nie byłby to żaden problem, gdyby nie rodzice dziewczyny – ultrakonserwatywny poseł (Piotr Zelt) ż żoną-szarą myszką u boku (Katarzyna Skrzynecka). Mają właśnie przybyć do „Klatki…” na spotkanie zapoznawcze. Jean-Michel nie chce skandalu, więc prosi swego przybranego ojca-transwestytę Albina o… zniknięcie na czas spotkania. Ale czy ten plan się powiedzie? Jak ukryć nocny klub pełen drag queens?
I am what I am!„Klatka wariatek” czyli „La Cage Aux Folles” to francuska farsa Jeana Poireta z 1973 r., która okazała się nad wyraz nośna. W 1978 r.
powstał na jej kanwie film z Michelem Serraultem i Udo Tognazzi. Stał się takim hitem, że w latach 80. nakręcono jeszcze dwa sequele. Jednocześnie w 1983 r. na podstawie scenariusza „Klatki…” Harvey Fierstein napisał musical. To właśnie z niego pochodzi hit „I am what I am”, jeden z najpopularniejszych gejowskich hymnów. Rozpropagowały go dwie wielkie divy – Gloria Gaynor i Shirley Bassey. W polskiej wersji, w wykonaniu Pawła Tucholskiego (Zaza) nie brzmi tak olśniewająco jak w wersji Bassey, ale OK. Daje radę.
Sukces francuskich filmów i broadwayowskiego musicalu sprowokował w końcu Hollywood: w 1996 r. Mike Nichols („Absolwent”, „Anioły w Ameryce”) wyreżyserował „Klatkę dla ptaków” (niemusicalowa wersja) w gwiazdorskiej obsadzie: Robin Williams, Nathan Lane, Gene Hackman i Dianne Wiest. I to znów okazał się hit.
John Barrowman w „La Cage Aux Folles” jako Zaza
Ramotka na czasie?„Klatka…” ma więc 40-letnią historię, a sam musical obchodzi w tym roku 30-lecie. Jak na Francję, to więc ramotka. Dziś Albin i Georges byliby od 14 lat w związku partnerskim i właśnie szykowaliby się do zawarcia małżeństwa (ustawa ma zostać uchwalona przez francuski parlament w ciągu najbliższych tygodni). Żaden ultrakonserwatywny poseł nie wprawiałby ich w stan paniki.
Ale u nas „Klatka…” jest na czasie. I fajnie, że nawiązuje do polskich realiów. W ultrakonserwatyście łatwo rozpoznajemy cechy współczesnych homofobicznych polityków, którzy co pięć sekund wycierają sobie usta wartościami chrześcijańskimi.
Gdy Georges śpiewa do Albina „Kocham cię”, dostaje burzę braw. Owszem, „Klatka..” jest głównie dla mieszczańskiej heteroseksualnej publiczności, która stara się nadążyć za czasami. Jednak nie zauważyłem żadnych zgrzytających stereotypami odzywek czy reakcji, ani na scenie, ani na widowni. To prosta, ciepła komedia pomyłek z pozytywnym, antyhomofobicznym przesłaniem.
Priscilla by się nie wstydziłaPonarzekać można chyba na scenografię. Wystrój tytułowego nocnego klubu ma swój styl (w tonie nowoczesnym, z dominacją zimnego różu), ale powinien być bardziej „fabulous”. Powinien mienić się kolorami niczym fryzury Nicki Minaj. Wtedy zresztą przemiana wizualna na przyjazd ponurego prawicowca byłaby bardziej widoczna – a tak opiera się w sumie tylko na zamianie koloru różowego na szary. Oraz na postawieniu wielkiego krzyża na eksponowanym miejscu, co akurat jest trafnym puszczeniem oka do polskiej publiczności.
Kostiumy – to samo. Fajne, ale mogłyby być fajniejsze. One są kobiece, a mają być dragqueenowe, czyli odleciane, monstrualne. Kto widział film „Priscilla, królowa pustyni” (Oscar za kostiumy), ten wie, co by mi się marzyło.
No, właśnie. „Priscilla…”, a więc drag queens. Wspominałem je już, ale za mało. Napisze więc dobitnie: w „Klatce wariatek”, oprócz Zazy-Albina, tańczy i śpiewa siedem rewelacyjnych drag queens. Wymieńmy tych tancerzy: Kamil Dominiak, Michał Korzeniowski, Kamil Krupicz, Hubert Podgórski, Patryk Rożniecki, Leszek Stanek, Mirosław Woźniak. Wyglądają szałowo zarówno w mini i na szpilkach jak i w garniturach z podwiniętymi seksownie koszulami. Pięknie się uśmiechają, doskonale tańczą, bez problemu robią szpagaty (i wszelkie ćwiczenia z rozkładaniem nóg To ich występy są najjaśniejszym punktem spektaklu. Takich tancerzy nawet sama Priscilla, królowa pustyni, by się nie powstydziła.
Szkoda tylko, że - zgodnie ze wskazówkami reżysera? - popełniają kiks pomiędzy numerami. Gdy obserwujemy je między występami, zachowują się jak kobiety – to trzpiotki i słodkie idiotki w stanikach również poza sceną. Bez sensu. Ileż komizmu można by wyciągnąć z sytuacji, w których kusząca rusałka sekundę po zejściu ze sceny zamienia się w przemawiającego grubym głosem ziomala!
Gdzie jest w Polsce gejowski musical?Na koniec dwie uwagi innej natury.
Po pierwsze Teatr Komedia ukrywa, jak tylko może, że wystawił spektakl z centralnym gejowskim wątkiem. W oficjalnym materiale promocyjnym czytamy: „Perypetie rodzinne bardzo nietypowej rodziny osadzone w wybuchowym klimacie bohemy artystycznej przekraczającej ramy tradycyjnej struktury społecznej, stają się powodem do niepohamowanego śmiechu i zabawy w najlepszej postaci, ale też pretekstem do refleksji na temat wzajemnego szacunku, zrozumienia i tolerancji oraz powodem do sympatycznych wzruszeń.”
Po drugie, przy okazji premiery „Klatki dla ptaków” ze zdziwieniem zorientowałem się, że w Warszawie stosunkowo rzadko wystawiane są musicale o gejowskiej proweniencji. Słynący właśnie z tego gatunku muzyczny Teatr Roma przygotował „Nędzników”, „Upiór w operze” czy „Taniec wampirów”… Ale „Kabaretu”, „Mamma Mia!”, „Rent” czy „Evity” na razie nie ma. W tej sytuacji może należy się uznanie za odwagę dla Komedii za „Klatkę…” czy dla Och-teatru za niedawną premierę „Rocky Horror Picture Show”?
W każdym razie, jeśli tylko nie będziecie się zbytnio intelektualnie napinać a do tego macie słabość do fajnych facetów tańczących w szpilkach, to wieczór z ”Klatką…” zaliczycie do udanych.
Harvey Fierstein, „Klatka wariatek”, reż. G. Chrapkiewicz, wyk. M. Dejmek, K. Skrzynecka, J. Bończyk, W. Kalarus, K. Kula, R. Ostolski, P. Tucholski, P. Zelt, Tancerze: K. Dominiak, M. Korzeniowski, K. Krupicz, H. Podgórski, P. Rożniecki, L. Stanek, M. Woźniak; premiera: 2.03.2013, Teatr Komedia, Warszawa
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=FSKvi5sB1Po
Więc faceci na szpilkach- idźcie się leczyć. Albo swoje fantazje trzymajcie w sypialni tak jak to robi 90% społeczeństwa niekoniecznie katolickiego i heteroseksualnego. I idź tolerować mężczyzn na obacach gdzie indziej.
leczyć? z czego?
kolejna oświecona, która chce leczyć ludzkie fantazje i upodobania.
to rzekome 90% społeczeństwa nie może patrzeć na facetów w szpilkach z zazdrości.
że ci w szpilach mają więcej jaj i potrafią mieć do siebie i swej seksualności dystans.
a gdzie ma iść ich tolerować? za mur w sejmie?
Natomiast faceci w szpilkach podejrzewam że nie jeden facet po 5 piwach dał by się nabrać.
Więc faceci na szpilkach- idźcie się leczyć. Albo swoje fantazje trzymajcie w sypialni tak jak to robi 90% społeczeństwa niekoniecznie katolickiego i heteroseksualnego. I idź tolerować mężczyzn na obacach gdzie indziej.
Opublikuj to na fronda.pl :-)
Zdobędziesz duży poklask.
Chyba się marnujesz na tym portalu ;-)
A lesbijki na paradzie mogą chodzić w spodniach, czy tylko w sukienkach?
Teraz powinien odezwać się jakiś gej, który stwierdzi że ludzie nie cierpią nas przez lesbijki chodzące w spodniach. Wtedy już chyba nic mnie nie zaskoczy :)
Więc faceci na szpilkach- idźcie się leczyć. Albo swoje fantazje trzymajcie w sypialni tak jak to robi 90% społeczeństwa niekoniecznie katolickiego i heteroseksualnego. I idź tolerować mężczyzn na obacach gdzie indziej.
To już szczyt Twojej błyskotliwości czy uraczysz nas czymś jeszcze durniejszym? :-(