Monika Brodka, Julia Marcell, Mela Koteluk, Mary Komasa, Rebeka - nasza polska scena obrodziła w młode piosenkarki, które zaskakują świeżością i ambitnym podejściem do muzyki popowej. I co ciekawe – są uwielbiane przez gejów i lesbijki. Przedstawiamy subiektywny mini-ranking wakacyjny.
5. Mary KomasaSiostrę Jana Komasy, reżysera m.in. „Sali samobójców”, będziecie mogli podziwiać podczas tegorocznego Festiwalu Nowe Horyzonty, gdzie zagra przed samym Billem Laswellem. Muzyczną edukację rozpoczęła w wieku 6 lat, chciała zostać śpiewaczką operową. Muzycznie dokształcała się w Paryżu i Berlinie, nie ukrywa, że inspiruje się Billie Holliday, Milesem Davisem, Jimem Morissonem, Ettą James…
4. RebekaRebeka to Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny. Przyznajemy, że gdy pierwszy raz usłyszeliśmy utwór „Stars” nie mogliśmy uwierzyć, że… to polska muzyka… „Wszystko zaczęło się od bunkra atomowego, gdzie pewnej nocy powstała piosenka „Stars”. Keyboard z komunii przydał się na coś. Płaski bit jak z Ameryki i poszło. Potem były inne piosenki. W 2010 Rebeka rozpoczęła współpracę z utalentowanym producentem, instrumentalistą i kompozytorem Bartoszem Szczęsnym” – dowiadujemy się o duecie z ich facebookowego profilu. Iwona i Bartosz podkreślają, że istotnym elementem ich projektu są wizualizacje oraz „odmienne potraktowanie materiału studyjnego oraz granego na żywo”. Z niecierpliwością czekamy na pierwszą płytę!
3. Mela KotelukNa początku maja ukazała się debiutancka płyta Meli – „Spadochron” i od razu zagościła na dobre w naszych głośnikach! Koteluk nie jest sceniczną debiutantką: śpiewała w chórkach w zespole Scorpions i u Gaby Kulki. Swoją muzykę określa mianem dream pop (tak swoją muzykę określa też Mary Komasa). „Dream pop to umowność, nie należy tego wyrażenia interpretować jeden do jednego. To nie jest pop sensu stricte, ani taka senna baśniowość w bezpośrednim rozumieniu. Dream pop to niesterylne podejście do dźwięków, dużo powietrza w muzyce, słodko-gorzkie linie melodyczne i duże przywiązanie do tekstów, często introspektywnych. Mentalnie zawsze blisko było mi do artystów kojarzonych z tym gatunkiem, mam na myśli Cocteau Twins i Dead Can Dance, i myślę sobie, że ta tożsamość „Spadochronu” jest w taki naturalny sposób naznaczona tą bliskością” – mówiła w wywiadzie dla portalu cgm.pl
2. BrodkaChociaż pochodząca z małej miejscowości koło Żywca Monika Brodka na naszej scenie muzycznej jest od lat, dopiero płytą „Granda” pokazała na co tak naprawdę ją stać. Album zebrał świetne recenzje, a piosenki „Krzyżówka dnia”, czy „W pięciu smakach” grano w największych stacjach radiowych. Pod koniec maja swoją premierę miała EP-ka „LAX”, z której pochodzi piosenka „Varsovie”. Dla nas bomba!
1. Julia MarcellW chwili obecnej to Julia jest dla nas numerem jeden. Jej druga płyta „June” jest naszym zdaniem jedną z najlepszych polskich płyt 2011. Obok takich piosenek jak „Echo”, czy „I wanna get on fire” nie można przejść obojętnie. Julia urodziła się w Olsztynie, nagrywa w Berlinie. W 2007 roku z pomocą fanów uzbierała 50 tys. dolarów na nagranie debiutanckiego albumu „It might like you”. „Chcę tworzyć muzykę, która przetrwa próbę czasu i zainspiruje innych. To jest taki mój ideał, który napędza moje działania i zawsze tli się w tyle głowy. A marzenie na tę chwilę, to wreszcie trasa koncertowa. Taka prawdziwa, dzień po dniu, z pełnym zespołem. Mam nadzieję, że przy okazji polskiego wydania wreszcie się to uda” – mówiła w 2010 roku w rozmowie z portalem ziemianiczyja.pl. I się udało!
W zeszłym tygodniu swoją premierę miał klip do piosenki „I wanna get on fire”:
Co sprawia, że muzyka wyżej wymienionych artystek jak i one same są tak lubiane przez naszą społeczność LGBT? Oryginalność, świeżość, delikatność, wrażliwość? Koniec z mitem o „dyskotekowym guście polskich gejów”?
Czekamy też na Wasze propozycje: chętnie uzupełnimy ranking!Utwory tych artystek możecie usłyszeć w
Radiu Queer.pl!
(md)
I zgadzam się z niezalogowanym Piotrem, że łączenie orientacji seksualnej ze słuchaną muzyką jest ciut nietrafione :)
Posłuchajcie przynajmniej raz trójki, zamiast gówna rmf'u
Nie ma płyty,jest EPka i owszem jest genialna.
Jak na Brodkę przystało!
Brodka - jak najbardziej, uwielbiam jej ostatnia płytę :)
A z resztą się zapoznam, bo wgląda zachęcająco :)