W sierpniu minęła 20 rocznica śmierci Kaliny Jędrusik, jednej z największych gwiazd polskiego kina i telewizji, aktorki, która stała się już legendą. Jeszcze do października można oglądać w warszawskim Instytucie Teatralnym wystawę jej poświęconą. W prasie i Internecie ukazało się wiele wspominających ją artykułów, kanał Kino Polska i Filmoteka Narodowa zaprezentowały przegląd filmów z jej udziałem. Pod koniec ubiegłego roku ukazały się dwie książki próbujące zgłębić ten fenomen. Przy okazji warto przypomnieć dlaczego Jędrusik była nie tylko pierwszą polską seksbombą, ale także idealnym ucieleśnieniem divy gejowskiej. Na wielu polach wyprzedzała rzeczywistość w której przyszło jej żyć, a w biografii Kaliny pojawia się szereg kwestii genderowych. Kluczową rolę odegrała oczywiście seksualność.
W sierpniu minęła 20 rocznica śmierci Kaliny Jędrusik, jednej z największych gwiazd polskiego kina i telewizji, aktorki, która stała się już legendą. Jeszcze do października można oglądać w warszawskim Instytucie Teatralnym wystawę jej poświęconą. W prasie i Internecie ukazało się wiele wspominających ją artykułów, kanał Kino Polska i Filmoteka Narodowa zaprezentowały przegląd filmów z jej udziałem. Pod koniec ubiegłego roku ukazały się dwie książki próbujące zgłębić ten fenomen. Przy okazji warto przypomnieć dlaczego Jędrusik była nie tylko pierwszą polską seksbombą, ale także idealnym ucieleśnieniem divy gejowskiej. Na wielu polach wyprzedzała rzeczywistość w której przyszło jej żyć, a w biografii Kaliny pojawia się szereg kwestii genderowych. Kluczową rolę odegrała oczywiście seksualność.
Najpierw seks
Czytając wspomnienia znajomych poświęcone aktorce można odnieść wrażenie, że nie miała w swoim życiu etapu, kiedy była dzieckiem czy młodą dziewczyną: “Kalina nigdy nie robiła wrażenia, by kiedykolwiek mogła być dziewicą” - pisał po latach Kazimierz Kutz. Ta seksualizacja aktorki typowa dla jej wizerunku dokonywała się także na ekranie, Jędrusik zadebiutowała w znakomitej komedii “Ewa chce spać” (1957), gdzie zagrała Biernacką – mieszkankę hotelu robotniczego, która niezgodnie z przepisami przyjmuje w swoim pokoju mężczyznę. Niewielka rola, w której Kalina jeszcze jako blondynka biega ubrana jedynie w halkę, zastanawiając się, w jaki sposób ukryć kochanka, okazała się typowa dla jej emploi. Erotyzm wnosić będą na ekran także bohaterki jej kolejnych filmów, których charakterystyka mówi wszystko o odtwarzanych postaciach: “zalotna dziennikarka”, “kociak w oknie”, “prostytutka”. Te epizody budowały wizerunek aktorki, ale masową popularność przyniosła jej dynamicznie rozwijająca się wówczas telewizja, główne role w pierwszych spektaklach teatru tv w reżyserii Adama Hanuszkiewicza (“Ondyna”, “Abelard i Heloiza”, “Apollo z Bellac”), a przede wszystkim występy w kultowym Kabarecie Starszych Panów. Pojawiała się tam znienacka, bez związku z bieżącymi wydarzeniami, by zaśpiewać song o miłości: “O Romeo, czy jesteś na dole?”, “Do ciebie szłam”, “S. O. S. (na pomoc ginącej miłości)”, “Utwierdź mnie”. Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski znakomicie potrafili wykorzystać image Jędrusik, pisząc choćby takie piosenki jak “Bo we mnie jest seks” ze słowami: „Bo we mnie jest seks/ Gorący jak samun. Bo we mnie jest seks, Któż oprzeć się ma mu?”
W tej piosence kobiecość zostaje zredukowana jedynie do cielesności i seksualności. Co nie przeszkadza, że utwór się kończy wezwaniem do zauważenia także duszy: “Nikt nie wie, że jest/
Pod seksem i dusza”.
Podziwiana i wyklinana
Połowa lat 60. to szczytowy okres popularności aktorki. Była prawdziwą gwiazdą, którą podziwiano, czasami wręcz wielbiono, a jednocześnie obmawiano i nienawidzono. Krążyły legendy o jej licznych romansach, wywoływanych skandalach i używaniu wulgaryzmów. We wspomnieniach tamtego okresu nie brakuje wielkich słów: “Była podziwiana i wyklinana. Szokowała, intrygowała, zachwycała, drażniła. Jak zakazany owoc – równie pociągający, co budzący irracjonalny lęk. Przed nieznanym. I właśnie inność Kaliny stała się źródłem jej legendy, która wciąż rosła” - pisał Maciej Maniewski. Powtarza się też określanie jej nie tylko jako symbolu seksu, ale także ikony kobiecości. Aktorka Renata Dancewicz pytana w wywiadzie, czym jest dla niej kobiecość odpowiadała: “To, czym emanowała Kalina Jędrusik.” Jest to o tyle niezwykłe, że cały image Jędrusik to raczej parodia stereotypowego wyobrażenia kobiecości. Nie tylko ogranicza się on właściwie tylko do seksualności, ale też zostaje całkowicie spreparowany, zagrany. Mocny makijaż, duży dekolt, często peruka, do tego bardzo obcisłe sukienki uwydatniające kształty, wysokie obcasy, przymykanie oczu, niski głos, specyficzny chód – wszystkie te atrybuty zostały doprowadzone do granic możliwości, co sprawia, że całość znajduje się blisko drag queen. Różne są teorie skąd wziął się taki jej wizerunek, niektórzy mówią, że to mąż Stanisław Dygat po jednej z wizyt w USA postanowił z niej zrobić polską Marilyn Monroe. Agnieszka Osiecka mówiła, że ostra seksualność Kaliny to połączenie jej poczucia humoru, talentu komediowego i autentycznej zmysłowości.
Inna niż wszyscy
Bardzo często w opisie Kaliny Jędrusik pojawia się wątek obcości, inności, wyróżniania się z grupy. Sama Kalina mówiła w książce Piotra Gacka: “Szłam ulicą wesoła, roześmiana, w krótkiej spódnicy, z dużym dekoltem – byłam przecież młoda. Taki 'kolorowy ptak', ale wokół mnie fruwały szare, jednakowe ptaki. Takie same jak ja, ale jednak inne. I kiedy kolorowy ptak wyleci z klatki, zostanie natychmiast zadziobany przez szare. Jak w przyrodzie! Nie postępowałam tak, by kogokolwiek szokować. Chciałam czuć się swobodnie, chciałam być sobą. Bardzo wysoko cenię sobie dobre samopoczucie, swobodę i niezależność...” Tekściarka Magda Czapińska wspominała, że jako dziecko mogła oglądać Kabaret Starszych Panów tylko do momentu, gdy pojawiała się Kalina, potem ojciec kazał jej wyjść. Aktorka była postacią przez wielu autentycznie nienawidzoną. Często powtarzany jest przykład listu 20 kobiet z Rybnika, które napisały do telewizji by nie pokazywać pani Jędrusik, bo gorszy ich mężów.
Szczytowym osiągnięciem jeśli chodzi o prezentowanie żarłocznej seksualności była rola w „Ziemi obiecanej” (1974) Andrzeja Wajdy. Była tam Lucy Zuckerową, która jest przyczyną degradacji swego kochanka Karola Borowieckiego (Daniel Olbrychski). W momencie kręcenie filmu Kalina miała 44 lata, jej filmowy mąż - 51, kochanek – 29. Widoczna zaczynała być jej tendencja do tycia, co poprzez typ strojów sprawiało wrażenie, że jej ciało “jakby wylewało się z koronek peniuaru” - jak pisała Elżbieta Ostrowska o pierwszej sekwencji w której pojawia się Lucy. Kluczowe okazały się jednak sceny erotyczne, które zresztą były najbardziej niewygodne dla... PZPR. Andrzej Krajewski dotarł do dokumentów z których wynika, że “Edward Gierek podczas posiedzenia Biura Politycznego oświadczył, że natychmiast pogratulowałby Wajdzie nakręcenia 'Ziemi obiecanej', gdyby ten wyciął z filmu dwie erotyczne sceny.” W obu występuje Kalina Jędrusik, pierwsza w dorożce, gdzie bodaj pierwszy raz w polskim kinie pokazano seks oralny, i druga w salonce pociągu, która po latach została znacznie okrojona, gdy Wajda przemontowywał film, by wprowadzić go ponownie na ekrany. Życzeniu Gierka połowicznie stało się więc zadość dopiero w 2000 r.
Filmoznawczynie, które analizowały “Ziemię obiecaną” (Bożena Umińska, Maria Kornatowska, Elżbieta Ostrowska) opisując scenę w pociągu zwracały uwagę na jej mizoginistyczny wydźwięk i przesunięcie akcentów antysemickich w stosunku do działa Reymonta (w powieści negatywne oddziaływanie Lucy jest zdecydowanie mniejsze, na czarny charakter kreowany jest raczej Moryc Welt). Badaczki akcentując przede wszystkim odrażający wydźwięk sceny erotycznej nie dodają, że jest ona przy tym także fascynująca. Największa w tym zasługa Kaliny Jędrusik, dzięki której drugoplanowa Lucy stała się jedną z najważniejszych i najciekawszych postaci filmu.
Ostatni etap
Po „Ziemi obiecanej” Jędrusik coraz rzadziej pojawiała się na dużym ekranie. W latach 80. angażowano ją głównie do epizodów, wykorzystywano już stworzony wizerunek. Poza niemieckim mini-serialem “Hotel Polanów” (1980) większą rolę zagrała tylko w pierwszej części koszarowej komedii “C. K. Dezerterzy” (1985), gdzie była burdelmamą. Tuż przed śmiercią wystąpiła w głośnym “Podwójnym życiu Weroniki” (1991) Krzysztofa Kieślowskiego. Za swoisty paradoks można uznać fakt, że aktorce, która twierdziła, że kobieta nie może zostać dyrygentem, bo z batutą wyglądałaby śmiesznie powierzono rolę dyrygentki. Ostatni raz na ekranie pojawiła się w “Ferdydurke” (1991) Jerzego Skolimowskiego. Śmierć 7 sierpnia 1991 r. przypieczętowała tylko legendę, która żyła już własnym życiem. Pojawiły się kolejne teksty jej poświęcone, zrealizowano programy telewizyjne, spektakle teatralne inspirowane jej życiem, Wspomnienia kolejnych osób utrwalały wizerunek, powracała już nie tylko słynna umiejętność przeklinania i otwarte małżeństwo z Dygatem. Zaczęto przypisywać jej coraz pikantniejsze powiedzonka, np.: “Chuj nie musi być duży; wystarczy, żeby był gruby i długi”, także anegdoty stają się odważniejsze, zabawniejsze i coraz.... mniej prawdopodobne. Jedną z nich w swojej książce zapisał Jerzy Gruza: “Przed jakimś kolejnym filmem, pewnie Lalką, Kalina wraca podniecona z lekcji konnej jazdy. - Słuchaj, ten rotmistrz, który mnie uczy, jest wspaniały! Ja muszę robić tak i tak, potem on mi pokazuje, że tak, a ja mu wtedy tak, a on mówi, że nie tak... tylko każe tak... - Kalina wyginała się, jechała jak na koniu, galopowała imitując ruchy z tej lekcji. Dygat długo to obserwował, a później pięknie grasejując spokojnie zapytał: - Kalino, czy jesteś pewna, że ten rotmistrz cię czasem nie pierr...li? - Pewna nie jestem, ale jazda konna jest czymś wspaniałym”.
[...]
A któż miałby zagrać Kalinę? Kandydatek nie widzę.
Jej historia była by bardzo wdzięcznym tematem i inspiracją!
Gdyby mieszkała i pracowała w Ameryce, juz dawno
taki film powstałby ...