Co zostało ze słynnej akcji?
Dokładnie 7 lat temu zadebiutowała akcja fotograficzna “Niech nas zobaczą”. Niestety, nie pojawiła się wszędzie, gdzie miała być, część billboardów zniszczono, w kilku miejscach planowane wystawy odwołano. A jednak udało się, bo ważniejsze niż samo obejrzenie zdjęć, było zamieszanie i debaty, które udało się dzięki nim rozpocząć. Dziś sama kampania zorganizowana przez Kampanię Przeciw Homofobii obrosła już swoistą legendą.
- Krzysztof Tomasik -
Pomysł był znakomity, choć w sumie dość prosty – sfotografować 30 par: 15 lesbijskich i 15 gejowskich, gdy trzymają się za ręce. Zdjęcia zrobiono w plenerze, a ich autorką była Karolina Breguła. Dwie wybrane pary stały się twarzą kampanii i to je właśnie umieszczano na billboardach czy pocztówkach, całość można było oglądać na wystawach, które planowano w całej Polsce. Chodziło o pokazanie gejów i lesbijek żyjących w Polsce, którzy nie wstydzą się swojej orientacji seksualnej, oczekują równych praw i akceptacji.
Na protesty nie trzeba było długo czekać. “Nasz Dziennik” zapowiadał “Dewiacyjną kampanię”, a potem donosił “Reklama patologii zgodna z dyrektywami UE”, a dowcipny jak zawsze Maciej Rybiński proponował w “Rzeczpospolitej” podobną akcję, tylko z politykami: “Wyobraźmy sobie czas kampanii wyborczej i napisy przy wizerunkach kandydatów: koprofag, fetyszysta, zoofil. Cóż za bogactwo wyboru!”. W tej samej “Rzeczpospolitej” na alarm przed ekspansją homoseksualną bił Piotr Semka, a w “Tygodniku Powszechnym” Józefa Hennelowa pochyliła się nad sprawą pisząc: “organizatorom akcji chodziło tak jasno o zdominowanie bodaj na krótko podświadomości i opinii publicznej, z pełnym zlekceważeniem faktu, że nie każdy sobie tego życzy i nie życzyć sobie ma także prawo”.
Wkrótce zaczęły się problemy z umieszczeniem zdjęć zarówno na billboardach, jak i w galeriach, oblewanie farbą plakatów wiszących kilka metrów nad ziemią, protesty radnych, a nawet prześladowania osób uwiecznionych na zdjęciach. Szczególnie krytykowano wsparcie, którego akcji udzieliła Izabela Jaruga-Nowacka, wówczas Pełnomocniczka ds. Równego Statusu. Sprawa zaczęła wyglądać na tyle groźnie, że powstał “List otwarty w sprawie akcji Niech nas zobaczą” pod którym podpisali się m.in. Kinga Dunin, Jacek Kuroń, Zygmunt Bauman, Maria Janion, Władysław Frasyniuk, Irena Dzierzgowska czy Magdalena Środa.
Jednocześnie na temat “Niech nas zobaczą” trwała burzliwa dyskusja na portalach LGBT i okazało się, że jej przeciwnikami jest także wielu gejów i lesbijek. Pisałem o tym wówczas na IS: “Znowu okazało się, że w naszym środowisku nie brakuje ludzi, którzy sami nigdy niczego nie zrobili, ale zawsze są gotowi do zniechęcania, marudzenia, narzekania i ośmieszania inicjatyw innych: nie tak, nie w tym czasie, nie za te pieniądze, nie w takim towarzystwie, nie tak głośno, nie tak cicho, nie w takim wymiarze, nie tak radykalnie, zbyt ostentacyjnie... itd. Sama akcja przedstawiająca ludzi trzymających się za ręce jest w sumie niezmiernie grzeczna i zapewne nie zwróciłaby niczyjej uwagi gdyby towarzyszyła np. pojawieniu się na rynku nowej gumy do żucia. Ale nie o zdjęcia chodziło, przeciwnicy zobaczyli na nich to co chcieli zobaczyć i spotkali się z własnymi uprzedzeniami, kompleksami i wyobrażeniami o gejach i lesbijkach”.
Dziś już wiadomo, że akcja miała kolosalne znaczenie dla wprowadzenia tematu homoseksualizmu do głównego nurtu i uczynienia z niego kwestii politycznej. Jest jednym z kamieni milowych w historii polskiego ruchu LGBT, obok zakazanych Parad, spacyfikowanego Marszu Równości, projektu ustawy Marii Szyszkowskiej i dyskusji w “Gazecie Wyborczej” zapoczątkowanej tekstami Jacka Kochanowskiego i Zofii Milskiej-Wrzosińskiej. Jednocześnie minęło już tyle lat od samej kampanii, że szczegóły zatarły się i zaczyna się już na nią projektować własne wyobrażenia, np. w wywiadzie z polskimi miśkami zamieszczonym na portalu homiki pojawiło się ubolewanie, że wśród sportretowanych w “Niech nas zobaczą” nie było żadnego misia. Problem w tym, że para miśków została tam zaprezentowana, więc zamiast narzekania dużo efektywniejsze byłoby raczej dotrzeć do przedstawionych tam mężczyzn i uczynić ich honorowymi gośćmi jednego ze zlotów polskich miśków.
Trzeba zresztą przyznać, że wielu spośród uczestników i uczestniczek akcji stała się znana ze swojej działalności na różnych polach. Paweł Leszkowicz i Tomek Kitliński napisali wkrótce książkę “Miłość i demokracja”, Krystian Legierski dał się poznać jako właściciel legendarnego klubu Le Madame, a Yga Kostrzewa i Anna Zawadzka były już wówczas znane jako działaczki, podobnie jak Anna Gruszczyńska i Szymon Niemiec. Jednocześnie samo określenie “Niech nas zobaczą” zaczęło funkcjonować niezależnie od wystawy, stając się przedmiotem wielu żartów internetowych, zostało wykorzystane na okładce jednego z numerów tygodnika “Wprost”, a także literacko przetworzone w powieści Bartosza Żurawieckiego “Trzech panów w łóżku, nie licząc kota (romans pasywny)”. A wszyscy, którzy nie mieli okazji zobaczyć zdjęć 30 par ciągle mają jeszcze możliwość nadrobienia zaległości, wystawa bowiem wciąż bywa pokazywana w różnych miejscach Polski, ostatnio (w lutym) gościła w Lublinie.
Informacja na temat “Niech nas zobaczą”:
Autorka zdjęć: Karolina Breguła
Koordynator: Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii
Współorganizator: Lambda Warszawa
Sponsor: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Patron: Izabela Jaruga-Nowacka, Pełnomocniczka ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, MTV Polska, Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych
Partnerzy: Ambasada Holandii, Ambasada Szwecji, Rzecznik Praw ds. Mniejszości Seksualnych, Klub Utopia.
Strona internetowa: http://niechnaszobacza.queers.pl/
Przykład: idzie sobie dwóch młodych panów w t-shirt-ach i trzymają się za ręce, mijają 2 babcie siedzące na ławce patrzące na nich jak na UFO, w końcu jedna mówi do drugiej: ty widziałaś tak zimno a oni w koszulkach.
Może takie reklamy jakoś by podziałały na polaków
> > Byli czlonkowie i woluntariusze KPH oraz skopiowane przez nich dokumenty twierdza co innego.
> http://www.1procent.kph.org.pl/1procent/media/SprawozdanieFinansoweKPH2008.pdf zapraszam do zapoznania się ze sprawozdaniem finansowym za 2008 rok (lada moment będzie za 2009)
Tak, znamy to - przewidywane prawem absolutne minimum, nie dowodzace niczego ani w te ani we wte. Wszystkie prosby o wieksza transparentnosc sa od lat ignorowane. Na wypadek gdyby to nie bylo oczywiste - brak transparentnosci jest jedna z przyczyn braku zaufania do KPH / FR.
> Ile lat będziemy męczyć jeszcze sprawę Szymona?
Az zostanie wyjasniona.
> Nie było mnie wtedy nawet w Warszawie, a muszę ponosić tego konsekwencje?
Jesli konsekwencja nazywasz publiczne pietnowanie zapisania sie do czegos o czym wiedzialas ze bylo oparte na przestepstwie - tak.
> Dlatego EuroPride może się nie udać?
Uwazasz ze jesli FR stracila wiarygodnosc i x potencjalnych sponsorow, w wyniku m.in. popelnionego przestepstwa, to ewentualna (czy raczej - bardzo prawdopodobna) porazka EuroPride bedzie wina tych sponsorow ktorym wysylaliscie sygnal za sygnalem ze jestescie kompletnie niewiarygodni?
> poza tym - sam Szymon będzie uczestniczył w EuroPride - ma swój panel w PrideHouse robionym przez KPH, ma mszę w czasie EP i ma grupę która maszeruje podczas parady z transparentami itd..
I uwazasz ze to wymazuje sprawe? Powinien byc wspolorganizatorem, i bylby gdyby nie tamta falszywka.
> skoro Szymon może nam pomóc, dlaczego inni nie mogą?
Nie wiem dlaczego "inni". Wiem dlaczego "wielu" i wlasnie to napisalam.
> > zastanowic sie dlaczego, czy raczej po co, powstal Ceped
> dlatego, żeby można było sprzedawać bilety i gadżety - Fundacja tego nie może..
Zabawne, moja ksiegowa twierdzi co innego. Zakladam ze nie musze dodawac ze gdybym nie ufala jej w bardzo duzym stopniu nie bylaby moja ksiegowa.
http://www.1procent.kph.org.pl/1procent/media/SprawozdanieFinansoweKPH2008.pdf zapraszam do zapoznania się ze sprawozdaniem finansowym za 2008 rok (lada moment będzie za 2009)
Nie. Po prostu nie podoba im sie sposob dzialania FR i KPH, w szczegolnosci nielegalne usuniecie ILGCN z FR na podstawie falszywych dokumentow. Rozpuszczanie plotek o stanie zdrowotnym m.in. Szymona tez nie zostalo odebrane zbyt pozytywnie. Dla osob ktore maja zasady i kregoslup taki stan rzeczy jest nie do przyjecia.
Ile lat będziemy męczyć jeszcze sprawę Szymona? Nie było mnie wtedy nawet w Warszawie, a muszę ponosić tego konsekwencje? Dlatego EuroPride może się nie udać?
poza tym - sam Szymon będzie uczestniczył w EuroPride - ma swój panel w PrideHouse robionym przez KPH, ma mszę w czasie EP i ma grupę która maszeruje podczas parady z transparentami itd..
skoro Szymon może nam pomóc, dlaczego inni nie mogą?
dlatego, żeby można było sprzedawać bilety i gadżety - Fundacja tego nie może..
> Zachęcam Szymona do zrobienia kampanii. Pomogę mu jak tylko będę mogła. KPH nie ma stałego dopływu gotówki na czynsz, a co dopiero na jednorazowe akcje ogólnopolskie.
Byli czlonkowie i woluntariusze KPH oraz skopiowane przez nich dokumenty twierdza co innego.
>Fundacja Równości organizuje EuroPride. Nie ma na niego pieniędzy ponieważ
Nie. Po prostu nie podoba im sie sposob dzialania FR i KPH, w szczegolnosci nielegalne usuniecie ILGCN z FR na podstawie falszywych dokumentow. Rozpuszczanie plotek o stanie zdrowotnym m.in. Szymona tez nie zostalo odebrane zbyt pozytywnie. Dla osob ktore maja zasady i kregoslup taki stan rzeczy jest nie do przyjecia.
Uprzedzam, slyszalam juz kilkanascie roznych wymowek i usprawiedliwien, dokumenty sa do bolu jednoznaczne i wyjasniaja kazda z nich, to wszystko juz bylo przerabiane - od trzech lat FR dziala nielegalnie. Czesc z nich juz Ci pokazywalam, jest wiecej. Wszystko to moge ze szczegolami potwierdzic w sadzie.
Sprawa zostala czesciowo wyciszona, ale wiele osob o niej pamieta, a wiele firm nie da ani grosza FR, KPH i Cepedowi (praca domowa - zastanowic sie dlaczego, czy raczej po co, powstal Ceped) dopoki nie zostanie wyjasniona, zakonczona, a odpowiedzialne za nia osoby nie poniosa odpowiedzialnosci karnej.
> I nie uważam, że NB jest oznaką słabości. Trafia do innych ludzi, czego innego dotyczy i była zrobiona w zupełnie innym czasie. Porównujemy akcję wizerunkową z akcją przeciw mowie nienawiści. 2003 a 2007. Nie do końca możemy coś takiego robić..
Jak najbardziej mozemy porownywac reakcje ludzi widzacych te plakaty (co bezposrednio przeklada sie na stosunek do nas), a to Danny swietnie podsumowal w jednym zdaniu.
Chyba tylko najbardziej naiwni uwierza ze to kwestia braku pieniedzy. Pieniadze sa kwestia drugorzedna, sa osoby i firmy ktore bez mrugniecia dalyby pieniadze na akcje firmowana przez kogos wiarygodnego (np. Szymona Niemca), problemem jest brak komunikacji i zaufania srodowisko - orgi.
Zachęcam Szymona do zrobienia kampanii. Pomogę mu jak tylko będę mogła. KPH nie ma stałego dopływu gotówki na czynsz, a co dopiero na jednorazowe akcje ogólnopolskie.
Fundacja Równości organizuje EuroPride. Nie ma na niego pieniędzy ponieważ
"Nienawiść boli" nie była tak dobra jak NNZ, ale JAKAŚ była. Żaden inny org czy osoba ze środowiska nie zrobiła w tym kierunku nic. Zdarzają się lepsze i gorsze pomysły - wiadomo. Ważne, żeby starać się działać w ramach możliwości, które się ma.
I nie uważam, że NB jest oznaką słabości. Trafia do innych ludzi, czego innego dotyczy i była zrobiona w zupełnie innym czasie. Porównujemy akcję wizerunkową z akcją przeciw mowie nienawiści. 2003 a 2007. Nie do końca możemy coś takiego robić..
>Hasło "Niech nas zobaczą" miało w sobie odwagę i wychodziło do przodu podczas gdy "Nienawiść boli" musiało kojarzyć się ze słabością i wycofywaniem się.
>Gdy idę z moim chłopakiem i trzymam go za rękę zawsze mam nadzieję, że w jakiś sposób ośmieli to innych i akcja taka stanie się żywą rzeczywistością naszych ulic.
Bardzo trafne.
(Przepraszam za one-linera, ale tu w sumie nie ma co dodac)
Akcja "Niech nas zobaczą" była dobra i ważna ale następnym krokiem powinno być szersze pokazywanie się nas na co dzień (np. trzymając się za ręce). Nie chodzi o jakieś wybrane jednostki gdzieś daleko na bilbordach ale o nas wszystkich na codzień. Wiem, że nie każdy jest jeszcze na to gotów ale wierzę, że z każdym dniem będzie nas więcej. Gdy idę z moim chłopakiem i trzymam go za rękę zawsze mam nadzieję, że w jakiś sposób ośmieli to innych i akcja taka stanie się żywą rzeczywistością naszych ulic.
kilkanaście tysięcy złotych (niestety nie z grantów, bo nie dają) i z rozkoszą osobiście zajmę się całą resztą dotyczącą kampanii - fotografem/ką, pomysłem, kampanią, billboardami, modelami itd..
Chyba tylko najbardziej naiwni uwierza ze to kwestia braku pieniedzy. Pieniadze sa kwestia drugorzedna, sa osoby i firmy ktore bez mrugniecia dalyby pieniadze na akcje firmowana przez kogos wiarygodnego (np. Szymona Niemca), problemem jest brak komunikacji i zaufania srodowisko - orgi.
Podkreslam - to nie jest kwestia odmowy, niezdecydowania czy "pomyslimy nad tym", do czego KPH oczywiscie ma prawo. Byl odzew "dobra robota, prosimy o powtorke", byly propozycje "jesli bedzie druga edycja wplace X pln", wszystko to zostalo totalnie olane cieplym moczem.
A co dostalismy zamiast tego? Akcje "Nienawisc boli", ktora w porownaniu z "Niech nas zobacza" byla w najlepszym razie slaba (nie spotkalam sie z nawet jedna opinia ze NB byla lepsza od NNZ).
Rowniez wielokrotnie ja i jeszcze X osob pytalismy czy nie mozna by pomyslec o zorganizowaniu drugiej edycji, wszystkie pytania zostaly po prostu calkowicie zignorowane.
kilkanaście tysięcy złotych (niestety nie z grantów, bo nie dają) i z rozkoszą osobiście zajmę się całą resztą dotyczącą kampanii - fotografem/ką, pomysłem, kampanią, billboardami, modelami itd..