Wydarzenia, które przeszły do historii jako początek wyzwolenia gejów, zaczęły się tuz przed północą w piątek 27 czerwca 1969 roku, kiedy policja z szóstego okręgu na Manhattanie dokonała rutynowego nalotu na "Stonewall Inn", gejowski bar znajdujący się przy Christopher Street w samym sercu nowojorskiej dzielnicy Greenwich Village. Naloty takie stanowiły zwykłą procedurę lat sześćdziesiątych. Gejowskie bary, często nie mające licencji na sprzedaż alkoholu zamykano, ich bywalców traktowano brutalnie, niekiedy aresztowano, a nazwiska beztrosko drukowano w gazetach rujnując niejedno życie i karierę. Było to po prostu jeszcze jedno ryzyko związane z byciem gejem, a bywalcy takich lokali godzili się z tym, ponieważ nie mieli innego wyjścia, jeżeli chcieli spotykać ludzi sobie podobnych. Większość bywalców Stonewall Inn" byli to robotnicy, emigranci pochodzący z krajów trzeciego świata, zniewieściali mężczyźni i męskie lesbijki - niemal wszyscy pozostali anonimowi dla historii....
W czerwcu 1969 roku, Nowy Jork znajdował się w samym środku kampanii wyborczej, która miała wyłonić nowego burmistrza, a dotychczasowy burmistrz, John Lindsay, który niedawno przegrał prawybory w swej partii, szukał zwiększenia swej popularności jako polityk surowo zwalczający wszelkie "występki". "Stonewall Inn" była trzecim gejowskim lokalem, na który dokonano nalotu w tamtym tygodniu. Uzbrojona w nakaz rewizji policja (lokal nie miał pozwolenia na sprzedaż alkoholu) wkroczyła do baru, zaczęła przepytywać bywalców i kolejno ich wypuszczała. Ale zamiast uciec w noc, prawie dwieście osób, w tym puertorykańscy transwestyci, ulicznicy i kilka męskich lesbijek, zatrzymało się jeszcze na zewnątrz. Kiedy policjanci wyprowadzali kelnera, ochroniarza i trzech transwestytów do wozu policyjnego, tłum zareagował drwiącymi okrzykami. Ostatnia z bywalczyń, męska lesbijka, stawiła opór funkcjonariuszom, którzy próbowali wciągnąć ją do wozu patrolowego. Nagle doszło do wybuchu gniewu. W policjantów zaczęto rzucać kamieniami, butelkami, monetami i odpadami. Kiedy ci wycofali się do baru, tłum wyrwał licznik parkingowy z chodnika i posłużył się nim jako taranem, aby wybić drzwi. Pojawiły się płomienie. Posiłkom policyjnym udało się uwolnić oblężonych kolegów, chociaż czterech z nich zostało rannych. Zamieszki trwały do późna w nocy, wielki tłum wielokrotnie atakował policję, następnie rozpierzchał się w bocznych alejkach i uliczkach, by następnie gromadzić się ponownie.
Rankiem cała ulica była usiana napisami na ścianach. POPIERAJ WŁADZĘ GEJÓW - takie hasło widniało na zabitym deskami oknie Stonewall Inn. Wieczorem ponownie doszło do zamieszek, pożary wybuchały w całej okolicy, a ponad dwa tysiące gejów i lesbijek walczyło z czterystoma uzbrojonymi w pałki policjantami ze specjalnych jednostek porządkowych. Były to, jak pisze historyk John DEmilio, "pierwsze gejowskie zamieszki w historii". A biuletyn gejowski Mattachine Society opisywał to zadziornie "Upuszczona Spinka Słyszana Na Całym Świecie".
Bunt w Stonewall nie miał żadnych dających się wskazać przywódców. Był on działaniem zbiorowym społeczności jednostek zmuszonych przez lata prześladowań do okazania w końcu jawnego oporu. W miesiąc później powstała GAY LIBERATION FRONT (Front Wyzwolenia Gejów), grupa równie bojowa i śmiała, jak stare Mattachine Society działała ostrożne i rozważne. W ciągu roku w całym kraju uformowały się dziesiątki grup wyzwolenia gejów. Tak zaczęła się rewolucja. W przyszłości życie gejów i lesbijek nigdy już nie będzie takie same.
Opracował: Krzysiek geo^ Szymborski