Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 16.11.2006, Aktualizacja: Środa, 25.03.2015

Wielcy i niezapomniani: Maria Konopnicka

Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)

Co się kryje pod maską… Matki Polki

Konopnicka to nie tylko okolicznościowe wierszyki ku pokrzepieniu serc. Konopnicka to także, a może przede wszystkim zadziwiająca i pełna sprzeczności biografia silnej kobiety gotowej na wyzwania, która pod maską Matki Polki kryje bardzo współczesne problemy. Wciąż na zbadanie i opracowanie czeka zarówno homoseksualizm pisarki, jak i kwestia jej zaangażowania feministycznego.

- Krzysztof Tomasik -

Maria Konopnicka należy do grona najbardziej znanych, a jednocześnie najbardziej ośmieszonych polskich pisarzy. Choć to przeznaczenie wszystkich obecnych w kanonie lektur szkolnych, autorki "Naszej szkapy" dotyczy szczególnie, bo jej twórczość stała się wręcz synonimem narodowej grafomanii. W leksykonie "Pisarki polskie" Grażyna Borkowska pisze po prostu: "Dziś uchodzi za poetkę drugorzędną." Dorobek Konopnickiej nie ma właściwie obrońców, bo i trudno bronić niektórych wierszy, choćby takiego jak ten:

"A ojciec tuli dziecię w łzach
I żegna krzyża znakiem...
- Synu mój - woła - w ciężkich dniach
Pamiętaj, żeś Polakiem!

Strażnicą nas postawił Bóg
U granic swej krainy,
A twierdzą mu jest każdy próg,
Gdzie polskie ojce, syny..."

Na szczęście Konopnicka to nie tylko okolicznościowe wierszyki ku pokrzepieniu serc, takie jak fragment zamieszczonego wyżej. Jest prekursorką nowoczesnego pisania książek dla dzieci, niewiele brakowało, a byłaby autorką hymnu narodowego, "Rota" konkurowała w tym względzie z Mazurkiem Dąbrowskiego. Konopnicka to także, a może przede wszystkim zadziwiająca i pełna sprzeczności biografia silnej kobiety gotowej na wyzwania, która pod maską Matki Polki kryje bardzo współczesne problemy. Wciąż na zbadanie i opracowanie czeka zarówno homoseksualizm pisarki, jak i kwestia jej zaangażowania feministycznego.

W tworzeniu własnego wizerunku była niezwykle konsekwentna. Maria Szypowska, biografka Konopnickiej przyznaje: "listy pisywała zawsze tak podniosłe, jakby z góry przewidywała, że będą opublikowane". Potem specyficznie pojętej czci strzegły córki: Laura i Zofia. Pierwsza była w 1927 r. autorką listu do "Wiadomości Literackich" patetycznie zatytułowanego "O dobre imię Marii Konopnickiej" w którym nie brakowało zwyczajnych przekłamań, druga już jako staruszka w latach 50. XX wieku dokonywała selekcji materiału paląc te z rodzinnych papierów, które mogły rzucić nieodpowiednie światło na życiorys matki.

Patosu nie zabrakło także w momencie śmierci Konopnickiej, a wszystko doprawione nieodłączonym brązownictwem. Tamtą chwilę wspominał po latach z humorem Tadeusz Boy-Żeleński: "Umarła Konopnicka.. 'Tygodnik Ilustrowany' wysłał do pewnego znakomitego pisarza bawiącego we Włoszech depeszę z prośbą o artykuł o Konopnickiej. Pisarz, który nic jeszcze nie wiedział o śmierci poetki, odpowiedział depeszą: 'Czy umarła? Pięćdziesiąt kop. od wiersza.' Wolff oddepeszował: 'Umarła. Dobrze.' Za czym w kilka dni nadszedł artykuł zaczynający się od słów: 'Jak grom z jasnego nieba spadła hiobowa wieść' etc." Owym pisarzem przebywającym we Włoszech był Kazimierz Przerwa-Tetmajer, a artykuł nosił tutuł "Pieśń i czyn Konopnickiej".

Późniejsza Konopnicka przyszła na świat 23 maja 1842 roku jako Maria Stanisława Wasiłowska, drugie z sześciorga dzieci Scholastyny z Turskich i urzędnika Józefa Wasiłowskiego. Ta data rozpoczyna szereg wątpliwości związanych przez lata z jej biografią. Poetka bowiem odmładzała się o kilka lat (od czterech do sześciu), a była w tym na tyle konsekwentna, że o młodszym bracie mówiła jako starszym, natomiast wspomnienie matki, która zmarła, gdy dziewczynka miała dwanaście lat zbywała słowami: "Mało pamiętam matkę". Ta przedwczesna śmierć spowodowała liczne zmiany w egzystencji całej rodziny kierowanej przez wdowca, zbiegła się zresztą z przeprowadzką do Kalisza. "Dom nasz sierocy był prawie zakonnym domem; nie przyjmowano w nim i nie oddawano żadnych wizyt, nie prowadzono żadnych wesołych światowych rozmów, a spacery, na które nas ojciec prowadził, miały za cel zwykły - cmentarz." - wspominała po latach Maria.

Dzieciństwo zakończyło się w wieku dwudziestu lat, wówczas wyszła za starszego o dziesięć lat Jarosława Konopnickiego. Małżeństwo zamieszkało w Bronowie, już w następnym roku przyszedł na świat pierworodny Tadeusz. W ciągu dziesięciu lat dzieci będzie razem ośmioro, dwóch synów umrze niemowlętami. To fakty znane i często w życiorysie Konopnickiej przytaczane, podobnie jak kwestia budzącego się do życia talentu literackiego, który ujawnił się dość późno. Jednak prywatne życie Konopnickiej nie zakończyło się wraz z opublikowaniem w prasie pierwszego wiersza ani nawet pierwszym sukcesem poetyckim, jakim były pochwały samego Henryka Sienkiewicza.

Małżeństwo Konopnickich było ewidentnie niedobrane, wówczas jednak z tak błahego powodu ludzie nie rozstawali się, nie było rozwodów, jedyną możliwość stanowiło unieważnienie małżeństwo co zabierało dużo czasu i pieniędzy. A jednak pod koniec lat 70. XIX w. Konopnicka opuściła męża zabierając szóstkę dzieci. Przeniosła się do Warszawy, gdzie pisaniem i - przede wszystkim - korepetycjami utrzymywała rodzinę. I choć Ludwik Krzywicki nazywał Konopnicką z tamtego okresu "niewiastą mocno kochliwą", a jej nazwisko łączono z wieloma mężcznami, m.in. młodszym o 17 lat dziennikarzem Janem Gadomskim, nie ma żadnej pewności, że dla któregoś ze znajomych miała cieplejsze uczucia. Wiemy natomiast o jednym, który odrzucenie potraktował wyjątkowo poważnie i odebrał sobie życie. Ten zdolny filozof i historyk - Maksymilian Gumplowicz, młodszy od poetki o 22 lata, w chwili śmierci zaledwie trzydziestotrzyletni, zastrzelił się w 1897 r. przed hotelem w Gratzu, gdzie mieszkała Konopnicka. Trudno powiedzieć czy przeżyła szczególnie tą śmierć, prawdopodobnie podobnie jak cała rodzina nie traktowała poważnie zadurzenia Maksia, nawet jego ojciec zbywał miłosną historię słowami: "zadurzył się w starej babie Konopnickiej".

W latach 80. Konopnicka buduje swoją pozycję literacką. Trudno dziś w to uwierzyć, ale od początku była twórczynią kontrowersyjną, atakowaną przede wszystkim ze strony środowisk narodowo-katolickich. Już jej pierwsza książka, trzy sceny dramatyczne o ludziach nauki - "Z przeszłości" (1881) wywołuje prawdziwą burzę, anonimowy autor oceniał w "Przeglądzie Katolickim": "myśl jej jest bezbożna i bluźniercza. Na kruchej podstawie kilku faktów, odpowiednio przeinaczonych w rymach swoich, rzuciła ona w twarz Kościołowi raz jeszcze nędzną zniewagę, jaką tylokrotnie już rzucali nań jego wrogowie. Nowością w tej zniewadze jest nie myśl sama, lecz nowa tylko złość." Dokonania Konopnickiej jako redaktorki naczelnej kobiecego pisma "Świt" w latach 1884-86, jeszcze w 1902 r. katolicka "Rola" będzie oceniać negatywnie: "W 'Świcie' uprawiał się postępowy, czyli pogański liberalizm, z przymieszką żydowszczyzny." Zapewne mało kto byłyby w stanie odgadnąć, że podobne słowa wypowiadano właśnie o działalności Konopnickiej. Tym bardziej, że dziś jedynym tytułem broniącym autorki "Roty", gdy Antoni Pawlak w "Newsweeku" zarzucił jej grafomanię był "Nasz Dziennik"....

Nie przywykliśmy do myślenia o pisarce jako osobie, która była w stanie wygłaszać zaskakujące poglądy. Nawet jeżeli publicznie rzadko się na to zdobywała, jej życie prywatne jest pełne śmiałych decyzji: kariera pisarska, odejscie od męża, lesbijski związek. Podobnie jak inne twórczynie epoki, choćby Maria Rodziewczówna czy serdeczna przyjaciółka Eliza Orzeszkowa, dług za postępowanie społecznie nieakceptowane spłacała tworząc bogobojny wizerunek, zawsze świadoma jak daleko może się posunąć. Nawet prosty obraz matki całkowicie oddanej rodzinie nie wytrzymuje prozy życia. Choć samodzielnie wychowała sześcioro dzieci, a jak refren powtarzała: "Stronnictwem, do którego należę duszą i ciałem, są dzieci moje", także od owych dzieci w pewnym momencie postanowi się uniezależnić, wybierając własny rozwój i potrzeby. Gdy tylko najmłodsza córka została posłana do szkoły, Konopnicka wyniosła się z Warszawy, od tego czasu czasu dzieci będzie odwiedzać, wspomagać finansowo i pisać do nich, ale z bezpiecznej odległości czas dzieląc między Wenecję, Zakopane, Monachium, Kraków i jeszcze kilka miast. Podróże nie ustały nawet, gdy w czynie społecznym podarowano ukochanej wieszczce dworek w Żarnowcu.

Tłumaczeń wyboru przez Konopnicką życia w drodze było wiele, pisano zarówno o represjach politycznych, jak i potrzebie całkowitego usamodzielnienia się. Bez wątpienia nie bez znaczenia były kłopoty i tragedie związane z dziećmi. Najgłośniejsza, a jednocześnie ciągle mało zbadana jest sprawa niezwykle ponoć pięknej Heleny, oskarżonej o szereg kradzieży, popełnionych wyjątkowo przebiegle, która wsławiła się także sfingowaniem własnego samobójstwa, a nawet próbą targnięcia się na życie matki. Dla Konopnickiej, tak zawsze dbałej o dobre imię, szczególnie bolesne musiały być wywoływane publicznie skandale. Przy okazji tej historii dochodzi do głosu kolejna cecha charakteru poetki: konsekwencja. Gdy Helena zostaje uznana za niepoczytalną i przebywa w kolejnych zakładach zamkniętych, matka usuwa ją całkowicie ze swojego serca, nie interesuje się jej losem, w listach odnotowuje jedynie kilka lub kilkanaście rubli, które wysłała na utrzymanie. Innym dramatycznym wydarzeniem był obłęd zięcia, Bolesława Królikowskiego, męża Zofii, niewiele ponad dziesięć lat po ślubie. Wcześniej, w wieku zaledwie 27 lat na zapalenie ślepej kiszki umarł pierwszy syn Tadeusz.

Do tej kolekcji brakuje już tylko kłopotów z Laurą, te jednak Konopnicka miała po części na własne życzenie. Najmłodsza córka bardzo wcześnie zaczęła marzyć o karierze aktorki, matka skutecznie się temu przeciwstawiała różnymi sposobami, także szantażem moralnym czego świadectwem choćby taki list z 1890 roku: "Hel.[ena] uwolniona, nowe skandale w Warszawie. Zdaje mi się, że już tylko jednej kropli brakuje, żeby mnie w grób wepchnąć. Strzeż się , Lorko, aby ta kropla z Twojej ręki nie padła." I rzeczywiście, fiołkowooką Laurę udaje się wydać za Stanisława Pytlińskiego, ale pociąg do sceny z czasem wybucha ze zdwojoną siłą, amatorka stara się o angaż w kolejnych teatrach, intrygi matki sprawiają, że zabiegi spalają na panewce. W efekcie Laura rozpoczęła karierę aktorską od występów na prowincji, rozpada się także jej małżeństwo z Pytlińskim. Konopnicka zmuszona była wreszcie zaakceptować decyzję córki, choć jak wyjaśniała w jednym z listów: "aktorkę uważam zawsze za kobietę wyrzekającą się szacunku ludzkiego - za poklask." Plotkowano zresztą o jeszcze innym "kłopocie" związanym z najmłodszym dzieckiem poetki, Irena Krzywicka zanotowała w swojej autobiografii: "Konopnicka i jej córka, piękna Laura, z osobliwym 'felerem', który jej nie pozwalał doprowadzić żadnego stosunku miłosnego do końca."

Wraz z rozstaniem z dziećmi funkcję najważniejszej osoby w życiu Konopnickiej zajmuje młodsza o 19 lat malarka Maria Dulębianka. Poznały się w 1889 roku pozostając przez następne dwadzieścia lat niemal nierozłączne. To postać w biografii Konopnickiej najbardziej przemilczana, pojawia się zupełnie nieoczekiwanie i wchodzi w życie poetki dość gładko, razem podróżują, potem zamieszkają wspólnie w Żarnowcu, Dulębianka bierze nawet udział w zjeździe rodzinnym Konopnickich. W listach do dzieci autorka "Roty" nic nie wyjaśnia ani nie komentuje, po prostu w pewnym momencie z liczby pojedynczej przechodzi na mnogą, pisząc: mamy, myślimy, postanowiłyśmy, zwiedzałyśmy, wyjeżdżamy. Dulębianka, zwana czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami", staje się jej partnerką, opiekunką i obrończynią. Kiedy schodząc ze statku Konopnicka opisuje jak niemal została stratowana przez tłum, dodaje: "Pietrek, blady i mężny, nic się nie bał, tylko mnie bronił". Wydaje się, że dość dobrze przyjęto istnienie Dulębianki, choć nie brakowało plotek i żartów na temat nierozłącznej malarki i poetki. W 1907 roku Konopnicka ostentacyjnie opuściła warszawski zjazd kobiet, którego sama była przewodniczącą. Oficjalnym powodem było nieodpowiednie zachowanie publiczności, która przerywała prelegentkom, w tym także Dulębiance, nieoficjalnie poszło o uszczypliwe uwagi na temat intymnego związku przewodniczącej i jej przyjaciółki.

Dulębianka po związaniu się z Konopnicką w dużej mierze ograniczyła aspiracje twórcze, poświęcając się przede wszystkim działalności feministycznej, walce o prawa kobiet do głosowania i studiowania. W 1908 r. była bohaterką spektakularnej akcji polegającej na wysunięciu jej kandydatury w wyborach do Sejmu Galicyjskiego. Konopnicka, która ją w tym wspierała tak opisywała nerwy ostatnich chwil przed wystąpieniem: "Dulębianka z wypiekami na twarzy, nie je, nie śpi, tylko pakuje w siebie brom, który jej nic nie pomaga". Za to malarka towarzyszyła przy ostatnich chwilach poetki. Była zresztą organizatorką jej gigantycznego pogrzebu w 1910 r. we Lwowie, który przyciągnął tłumy, choć nie obyło się bez skandalu. Kręgi klerykalne zwróciły uwagę, że Konopnicka nie była prawowierną katoliczką, odwołano więc udział duchowieństwa i mowę biskupa Bandurskiego w czasie ostatniej drogi poetki.

8 października minęła kolejna, 102 już rocznica śmierci Marii Konopnickiej. Odpowiedzenie dziś na pytanie kim była i jaka była staje się coraz trudniejsze. Czasem nie jesteśmy w stanie pojąć, że znana ze szkolnych lekcji pisarka to też człowiek, ze słabościami, wadami, namiętnościami. Kiedy w 1963 r. ukazało się pierwsze wydanie biografii "Konopnicka jakiej nie znamy" Marii Szypowskiej, autorka spotkała się z atakiem Towarzystwa im. Marii Konopnickiej, które protestowało przeciwko książce jako "szarpiącej święte imię poetki". A przecież opowieść o samotnej matce, która sama borykała się z wychowaniem dzieci i w kilku przypadkach poniosła klęskę może być ważna i potrzebna także współczesnym czytelniczkom. Siła charakteru niezbędna by przetrwać na warszawskim bruku przyprawiona odrobiną cennego egoizmu, by nie stracić z oczu własnych potrzeb, to także dziś przepis na udane życie. Jednak szczególnie godny przypomnienia wydaje się homoseksualny związek pisarki, mógłby się on stać impulsem do powtórnego zainteresowania się jej twórczością. Na razie pisarstwo Konopnickiej pozostaje powszechnie znane i martwe jednocześnie.

Więcej w książce Krzysztofa Tomasika - "Homobiografie"
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (14)
radek anl malenstwo6 kiy motylek75 psychodrama ewelina16
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (13)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
15.11.2012 20:33 duszka
A ogólnie to co to ma za znaczenie.Była tym kim chciała być i tyle:)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
15.11.2012 17:42 marco
Maria Konopnicka z Dulębianką mieszkała tylko 7 lat, przed śmiercią. Decyzja o wspólnym zamieszkaniu zapadła w chwili kiedy pisarka otrzymała w darze od narodu polskiego dworek w Żarnowcu (1903 rok). Konopnicka na ówczesne czasy była osobą już posuniętą w latach, miała 61 lat, a taki dworek wymagał nie tylko nakładów finansowych ale i pracy fizycznej, stąd decyzja o wspólnym zamieszkaniu obu pań. Maria Dulębiecka była od Konopnickiej 20 lat młodsza i siłą rzeczy sprawniejsza. Nie ma żadnych dowodów na homoseksualizm pisarki.
To trochę jest tak jakbym stwierdził, że prezydent jest często widziany w towarzystwie premiera a więc na 100% łączy ich romans.

,,Rota" - nie została zaś hymnem ze względu na słowa:
,Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił"
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.11.2012 12:45 eks
Konopnicka była bi, a Dulebianka 100% les (znane są szczegółowo poprzednie związki tej ostatniej z innymi kobietami). O co tyle krzyku?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.11.2012 21:34 ofiara CENZURY
Rzeczowy wpis z informacją, że Konopnicka mieszkała i podróżowała nie tylko z Dulębianką, ale i jej matką został ocenzurowany. Z cenzurą walczyła całe życie Konopnicka. Natomiast wyssana z palca maryśka u wieszcza widnieje pod nickiem loli1mmz... Dlaczego? Prawda historyczna nie jest popularna? Kłamstwo (w tamtych czasach i szerokościach geograficznych jeśli się odurzano, to były to zupełnie inne substancje, a ich nazwy są w podręcznikach akademickich) lepiej się sprzedaje od ironii, którą trzeba zrozumieć, trzeba zmusić się do myślenia, a ono wszak boli! Jeśli jesteście otwarci, jak się reklamujecie, to oba moje wpisy w całości powinny być zamieszczone, bo opieram się na wiedzy zaczerpniętej z książek, na które powołuje się autor artykułu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.11.2012 11:58 stara polonistka
Autorka "Roty" lesbijką, ciekawe, czy np. Sienkiewicz, Reymont, Prus czy inny pisarz przyjaźniący się z mężczyznami toteż homoseksualiści?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
31.10.2012 13:04 lola1mmz
homoseksualizm istnieje tak długo jak człowiek. może komuś nie w smak, że autorka "roty" była lesbijką, ale tak mówią fakty. a za czasu naszych babć ludzie potrzeby uczuciowe i seksualne mieli identyczne jak dziś, tylko inna była mentalność i tematu oficjalnie nie było. takie rzeczy traktowano jak zboczenie, dlatego nie ujawniano ich publicznie. ja doszłam do źródeł, które mówią, że adam mickiewicz palił marihuanę i też nie każdemu podoba się to odkrycie...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.10.2012 14:04 polonista
Ważne są źródła. Listy Konopnickiej są szczere, odsłania się w nich całkowicie. Szypowska pisze wyraźnie, że Konopnicka nazywana była - ze względu na stałe towarzystwo adorujących ją panów - mężczyźniarą. A ze zjazdu z Dulębianką wyszły, bo nie mogły znieść propagandowych haseł m.in. Zofii Nałkowskiej o prostytutkach. Obie (Konopnicka i Dulębianka) stały bowiem na stanowisku, że pomóc upadłym kobietom można tylko po ich zejściu z niemoralnej drogi. Młodzieży warto dodać, że w tamtych czasach, jak zresztą jest i dziś, kobiety przyjaźniły się ze sobą, pisały do siebie czułe listy, czasem dzieliły trudy życia i nie miało to nic wspólnego z homeseksualizmem. Zapytajcie waszych babć.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.12.2006 21:17 andy
koncówka trąca niemalże o Charlesa Baudelaire'a, prawidzwy turpizm.

link do wiersza:
http://pl.wikisource.org/wiki/Prze%C5%9Bliczna_Maud
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.12.2006 19:15 Iwona
Przeczytajcie jej wiersz Przesliczna Maud zdebiejecie,choc tez i grafomania.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
22.11.2006 6:28 andy
znaczenie ma bardzo duże, zwłaszcza że dość popularny jest u nas pogląd, że homoseksualizm jest modą ostatnich lat, importowaną z zepsutego zachodu. Poza tym pozwoliłby to spojrzeć na Konopnicką w innym świetle, jako człowieka z krwi i kości, nie tylko autorkę szkolnych ramot.
cytuj zgłoś 1 0
  • 1
  • 2
Krzysztof Tomasik
Autor
Krzysztof Tomasik
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
TAGIWięcej
historia historia lgbt kultura maria dulębianka maria konopnicka
Powiązane
Obraz Piątek, 15.10.2021 Rok 2022 został wybrany przez sejm rokiem patronki nieheteronormatywnej. Kim jest ta osoba? Obraz Piątek, 16.05.2014 Pierwszy nagi mężczyzna Obraz Poniedziałek, 27.10.2025 "Historie odzyskane. Queer na Dolnym Śląsku" - zapraszamy na wystawę do Wrocławia Obraz Czwartek, 11.08.2022 Seks dla rozrywki, dzieci z laboratorium, ataki gejów na policjantów - Co znajdziemy w podręczniku HiT? Obraz Wtorek, 10.05.2022 Podcast o polskiej historii LGBTQ+: Jest 1996 rok, pierwsze co wpisuję w przeglądarkę, to oczywiście "gej"
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności