"Dziś jeśli słyszymy o tym, że ktoś chce polować na mniejszości, na homoseksualistów, na Żydów, albo na nie Polaków, albo wyzywa swoją ojczyznę od kondominium niemiecko-rosyjskiego, jeśli ktoś chce ścigać i wsadzać do więzienia kobiety za zabieg in vitro, jeśli ktoś mówi, że kobieta zgwałcona ma obowiązek rodzenia dzieci, jeśli ktoś mówi, że do więzienia trafią ci, którzy nie wierzą w zamach smoleński, to ja dziś, w pięciolecie rządu, chce powiedzieć, że jesteśmy po to, aby te groźby nigdy nie stały się faktem" - powiedział w sobotę premier Donald Tusk na radzie krajowej Platformy Obywatelskiej.
http://bi.gazeta.pl/im/6a/74/c4/z12874858Q.jpg
http://wyborcza.pl/1,75248,12874851,Tusk_ostro_o_PiS_i_narodowcach__dzis_zdrada_jest_narazanie.html
Widzisz, dla mnie (i zapewne dla wielu kobiet) nie jest argumentem, że niechciane poczęcie musi się zwieńczyć porodem, tym samym ważąc na losach wszystkich dookoła: matki, niechcianego dziecka, pewnie i ojca. Łatwo się mówi "kobieto, masz rodzić, nie zabijać", ale wszystkich tzw. "obrońców życia" to życie obchodzi jedynie do porodu, a później mają je gdzieś. To przypomina mi kościelną "troskę": byle urodzić, a później jakoś to będzie. Tylko że to jakoś nikogo już później z tych "mędrców" nie obchodzi i to matka z dzieckiem (tudzież ojcem i szerszą rodziną) borykają się z problemami.
Jako że nie jestem lekarzem i wiem, że aborcja na pewnym etapie ciąży może być niebezpieczna dla kobiety, podzielam zdanie wielu lekarzy, którzy właśnie do tego momentu uważam aborcję za bezpieczną (niektórzy nawet i dłużej). Zwyczajnie nie wchodzę w czyjeś kompetencje. Z drugiej strony wiem - co już należy do moich kompetencji - że im dłuższa ciąża (szczególnie niechciana), tym większa trauma dla kobiety, co jednak nie przekłada się na większe prawdopodobieństwo pokochania niechcianego dziecka. Nie musisz się ze mną zgadzać, tak po prostu jest, to fakt, a co kto robi z faktami, to już o nim świadczy.
Czyli co, istnieje tylko skrajna prawica (narodowcy) i skrajna lewica, zaś pomiędzy nimi nic nie może być? o_O
Zapominasz, że pomiędzy poczęciem, a porodem jest ok. 9 miesięcy ciąży. W czasie, w którym kobieta musi być "inkubatorem" dla dziecka, zmienia się jej ciało (i czasami psychika). To, że po urodzeniu kobieta może oddać dziecko do adopcji nie zmienia faktu, że sama ciąża ma poważny wpływ na jej życie.
don_diego44:
Ale dlatego daje się kobiecie wybór. Nikt jej nie zmusza do aborcji - może jej dokonać, gdy tego chce, gdy uzna, że jest to dla niej prostsze "rozwiązanie". Każąc jej rodzić nie dajesz jej kompletnie żadnego wyboru. Wówczas traktujesz ją właśnie jako inkubator, a nie osobę - jej życie staje się mniej ważne, niż życie dziecka, które ma urodzić.
Również nie jestem fanem aborcji na życzenie; uważam, że powinno to być jakoś uregulowane, by nie doszło do nadużyć. Jednak nie można aborcji zabronić całkowicie. Nie można kazać kobiecie rodzić wbrew jej woli, niezależnie od sytuacji i konsekwencji (patrz: ostatni przypadek Irlandki - Savity Halappanavar), ślepo tylko patrząc, że zabija się (nienarodzone) dziecko.
marcelq:
Nie wiem, jak jest na świecie, jednak w Polsce dziecko zmarłe w wyniku poronienia (nie ważne, w którym okresie ciąży się to stało) jest przez Kościół traktowane jak dziecko zmarłe przed chrztem, i chowane na tych samych zasadach.