Na początku sierpnia Ameryka (i nie tylko) żyła tym, że szef sieci fast foodów Chick-fil-A opowiedział się przeciwko równości małżeńskiej. Okazało się też, że koncern chętnie dzielił się milionami dolarów z homofobicznymi organizacjami. Przez cały kraj przewinęły się protesty, które zaangażowały także celebrytów i polityków.
http://www.innastrona.pl/newsy/5509/kurczaki-nienawisci-chick-fil-a-protesty/
Jedna z chicagowskich grup adwokackich ogłosiła wczoraj, że szefostwo Chick-fil-A obiecało zaprzestania finansowania homofobicznych organizacji broniących "tradycyjnej rodziny". Firma przypomniała też swoje oświadczenie, w którym zapewnia, że w ich sieci nie ma miejsca na dyskryminację.
To, że ktoś uważa, że małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety, oznacza, że od razu jest homofobem?!
Rany, to już mnie zaczyna przerażać. W takim momentach brzydzę się sobą i autentycznie żal mi, że jestem homo i chcąc, nie chcąc, biorę udział w tym kabarecie.
Gdzie była niby ta dyskryminacja? Może mi ktoś wskazać? Bo nie widzę...