Taaa... A jak dokładnie to samo napisałem parę miesięcy temu, to mnie zminusowano - a teraz będzie wielkie zdziwienie bo przecież "miały być związki!". Przecież to wynika z prostej arytmetyki sejmowej. Radykalni konserwatyści (PiS), tudzież umiarkowani konserwatyści (PO i PSL) mają w tej chwili w sejmie zdecydowaną przewagę nad lewicą. Poza tym, PO już wystarczająco wkurzyło naród w ostatnim czasie (ACTA, ceny paliw, emerytury) i nawet przy optymistycznym założeniu, że byliby skorzy poprzeć umiarkowaną wersję takiej ustawy - z pewnością nie podejmą ryzyka wywołania kolejnej kontrowersyjnej dyskusji. Słupki sondażowe - rzecz święta.
O jakiej kolaicji mowa? PO&PSL? Czy może RP z kimś innym? Platforma po raz n-ty pokazuje gdzie ma wyborców. To dla mnie fenomen porównywalny do Dutkiewicza we Wrocławiu. Nieudolność paruje z uszu, a ludzie nadal ich popierają.
Rzecz jasna było to do przewidzenia. Koalicja jest za słaba? A od kiedy to Pan Biedroń miał koalicjanta w tej sprawie? PO to nic innego jak wersja LIGHT PIS-u. Więc nie spodziewałbym się po tej partii dążenia do tego typu inicjatyw. Swoją drogą... w tej kadencji mieli bardzo dużo możliwości zaznaczenia potrzeb środowiska i wprowadzania zmian. Sam fakt, że Pan Biedroń i Pani Grodzka dostali się do sejmu wynika z pewnych potrzeb i zmian w naszym kraju. Ale jak zwykle zalecałbym nieco mniej KRZYKU na ulicach a więcej działań ustawodawczych... i może skuteczność byłaby większa.
Czytając tą krótką notkę podniosło mi się ciśnienie.... powoli dochodzę do wniosku, że trzeba zmienić terminologię i zamiast "AKTYWIŚCI", nazywać naszych działaczy "PASYWISTAMI"... neologizm, owszem... ale chyba jak najbardziej adekwatny. Bo jak widzę to rozkładanie rąk i nóg w takich kwestiach chyba idzie w parze...
Swoją drogą... w tej kadencji mieli bardzo dużo możliwości zaznaczenia potrzeb środowiska i wprowadzania zmian. Sam fakt, że Pan Biedroń i Pani Grodzka dostali się do sejmu wynika z pewnych potrzeb i zmian w naszym kraju.
Ale jak zwykle zalecałbym nieco mniej KRZYKU na ulicach a więcej działań ustawodawczych... i może skuteczność byłaby większa.
Czytając tą krótką notkę podniosło mi się ciśnienie.... powoli dochodzę do wniosku, że trzeba zmienić terminologię i zamiast "AKTYWIŚCI", nazywać naszych działaczy "PASYWISTAMI"... neologizm, owszem... ale chyba jak najbardziej adekwatny. Bo jak widzę to rozkładanie rąk i nóg w takich kwestiach chyba idzie w parze...
Wybaczcie za sarkazm i nerwy.