W Egipcie bez zmian – społeczność LGBTQ musi cały czas mieć się na baczności. Niedawno użytkownicy popularnej aplikacji randkowej Grindr otrzymali ostrzeżenie przed lokalną policją. Ma ona wykorzystywać aplikację do wyłapywania gejów i biseksualnych mężczyzn.
Egipscy policjanci wykorzystują do swoich celów także WhatsApp, Instagram czy Facebooka. Aresztowano już blisko sto pięćdziesiąt osób.
Na egipskich gejów padł blady strach. Tutejsze osoby LGBTQ obawiają się o swoje życie i często przestały opuszczać mieszkania. Wiele z nich desperacko szuka sposobu na opuszczenie kraju – to jednak nie jest wcale łatwe. Działanie policji przypomina sytuację w Czeczenii – niektórzy, po tym jak zostaną aresztowani, są zmuszani skontaktować się ze swoimi znajomymi, by ci również mogli zostać zatrzymani przez funkcjonariuszy. W niektórych przypadkach policjanci konfiskują telefony i sami dzwonią do „podejrzanych” osób.
„Boję się, że jeśli wyjdę ze swojego domu, zostanę zaszlachtowany. Opuszczam dom tylko w samochodzie kogoś zaufanego”, przyznaje jeden z prześladowanych gejów.
Grindr wydał oficjalne oświadczenie, z którego wynika, że twórcy aplikacji potępiają działania policji egipskiej. Rzecznik aplikacji powiedział:
— Nasze serca są blisko naszej społeczności w Egipcie. Grindr zadba o to, by użytkownicy aplikacji posiadali najświeższe dane dotyczącego tego, jak zadbać o bezpieczeństwo. Naciskamy na międzynarodowe organizacje oraz przedstawicieli rządów, by domagali się sprawiedliwości i bezpieczeństwa dla egipskiej społeczności LGBTQ.
Sytuację w Egipcie stale monitorują organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka, w tym Human Rights Watch, która podkreśla, że aplikacje i serwisy jak Grindr czy Instagram nie robią wystarczająco, by pomóc prześladowanym osobom LGBTQ.
„Prześladowania osób LGBT, które dokonują się online, mają swoje konsekwencje także offline. Ich echo odbija się na życiu tych ludzi, a to ma wpływ na ich zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo” – zaznacza Rasha Younes, zajmująca się prawem osób queer w HRW.
Osoby LGBTQ oskarżane są przez egipską policję o „praktykowanie rozpusty” oraz „gwałt” na tradycyjnych wartościach.
(an)
Piątek, 02.10.2020 Elektrowstrząsy, gwałty i policjant na Grindrze, czyli jak Egipt walczy z LGBT
Poniedziałek, 02.03.2026 Między prawem a fatwą. Sytuacja osób LGBT w Iranie
Środa, 21.08.2024 Mężczyzna trafił do więzienia w Katarze, bo korzystał z Grindra. Wypuszczony na wolność, opowiada o 44 dniach spędzonych w arabskim więzieniu
Środa, 22.03.2023 Najbardziej surowa ustawa anty-LGBT na świecie? Tutaj już deklaracja bycia LGBTQ stanie się przestępstwem
Czwartek, 27.01.2022 "Możesz ukryć się nawet w niebie, i tak cię dopadniemy": wyszedł raport o tragicznej sytuacji osób LGBTQ w Afganistanie
Nie myśl sobie, że mnie to też nie wkurza, po prostu inaczej reaguję…
Tak naprawdę to katolicyzm nie mówi, że "nie jesteśmy ludźmi". Nigdzie nie ma nic takiego, ani w Biblii, ani w dokumentach wyprodukowanych przez Kościół. De facto jednak, wynika z nich, że jesteśmy ludźmi drugiego sortu.
Ja też nie. Myślałem raczej o frustracji szefów policji itp. bo jakoś nie sądzę, żeby prezydent zajmował się wymyślaniem takich akcji. Pojedynczy policjanci na pewno też nie. Obstawiam, że takie rzeczy wymyślają komendanci.
O, właśnie to. Myślę, że duży wpływ ma to, co pokazują ludziom social media.
Polska i Węgry. Mamy przecież ciągły wzrost zamożności, i to nie wąskich elit, ale całego społeczeństwa. A jednocześnie regres w tolerancji ze strony instytucji (no bo ze strony społeczeństwa rzeczywiście jest postęp).
Oooo panie. Skąd się biorą tacy zorientowani ludzie, jak Ty? :D (Tu nie ma z mojej strony ironii, to autentyczny komplement. Wolę to wyjaśnić, bo ludzie w dyskusjach Internetowych czasem źle interpretują takie rzeczy)
Nie wiem, jaki to jest dokładnie związek, w tym przypadku. Możliwe, że działa tutaj wiele czynników na raz.
Wiem, ale ja mam pewne obiekcje, co do takiej drogi. Jeśli społeczeństwo nie jest przekonane do równouprawnienia, to nie wydaje mi się, żeby wyroki sądowe wywołały, co do zasady, trwałe zmiany.
Nie. To tylko takie moje "gut feeling". Z tymże:
nie o taką samoocenę mi chodziło. Pewnie powinienem wziąć ją w cudzysłów, bo nie chodziło mi o to, co określa się jako samoocenę w psychologi. A jeśli dobrze rozumiem to w linku, który porzuciłeś, podano badania o takiej właśnie (klasycznej) samoocenie.
Ja miałem na myśli subiektywną opinię o bogactwie i znaczeniu państwa, w którym się mieszka. Stąd moje:
Polska jest jednym z najbogatszych i najbardziej marudnych krajów świata.
Nie przeceniałbym roli religii. To trochę jak, nie przymierzając, przecież gdyby zakazano piłki nożnej, to krewcy kibice znaleźliby sobie inny powód, by biegać po Krakowie z maczetami.
Jak napisałeś, religie są syntetycznym tworem. Służą raczej podtrzymaniu jakiejś struktury społecznej czy hierarchii, która dała im byt, niż same sobą cokolwiek kształtują.
Są religie homofobiczne, ale i wręcz przeciwnie. Czy religia starożytnych Greków nie była pełna wątków homoerotycznych? Wydaje mi się, że homofobia wynikła nie tyle z religii, ile raczej z pewnych tradycji plemiennych lub etnicznych (np. kultura arabska vs islam). W Rzymie spadek tolerancji względem homoseksualizmu raczej był związany z przemianami kulturowymi (rosnący wpływ zasymilowanej w wojsku barbarii) niż religijnymi. W Egipcie, jak i niezliczonych innych państwach, penalizację homoseksualizmu wprowadziły imperia kolonialne, a nie religia.
Swoistym rechotem historii wydaje mi się dziś sytuacja, gdy postkolonialne państwa próbują budować swoją tożsamość na podstawie wartości kolonialnych, które w państwach kolonizujących już dawno przebrzmiały.
Cóż… Jeśli istnieje kolektywny zachód, to sami to sprowadziliśmy.
Ogółem ten sposób „walki z LGBT+” jest całkowicie nieracjonalny, i sugeruje, że atakujący jednak nie kierują się tu jakimś diabolicznym planem, tylko nie radzą sobie ze swoimi emocjami.
Twierdzę, że wyłapanie wszystkich naraz nie byłoby racjonalne, mówimy o milionach osób. Infrastrukturalnie niemożliwe. Wyłapujemy po trochu, robimy z nich przykład, by zastraszyć resztę. Podgrzewamy społeczne emocje, zbieramy wyrazy oburzenia ze środowisk międzynarodowych (patrzcie, jacy my suwerenni!), młyn się kręci, a nie trzeba na to wielkich środków.
Nie jest to jednorazowy wybryk. Egipscy bezpieczniacy już od wielu lat uderzają w LGBT+, również poprzez łowy na aplikacjach i portalach społecznościowych (nie tylko Grindr). Nie jest to zresztą specyfika wyłącznie Egiptu, wiele państw regionu stosuje analogiczne praktyki.
Trochę się kłócę ze sformułowaniem o „nieradzeniu z emocjami”, bo to tak brzmi trochę jak zbrodnia w afekcie. A mamy do czynienia z działaniem zorganizowanym i systemowym. „Diaboliczny plan” to może za dużo powiedziane, ale „skurwysyństwo średniego szczebla” co najmniej. Za zgodą najwyższych władz.
Nie sądzę, żeby taki as-Sisi (obecny dyktator Egiptu) w ten sposób dawał upust swojej frustracji. Homofobia na niskich szczeblach, bezsensowne okrucieństwo poszczególnych funkcjonariuszy — może. Ale nie oni są decyzyjni w zakresie aprobowania czy organizowania takich akcji. Idąc po hierarchii sprawców przemocy, pewnie będziemy przechodzić od frustratów do cyników.
Można też manipulować intuicyjnie, niekoniecznie trzeba być geniuszem zła. Ono może po prostu wyniknąć „organicznie”.
To nie tylko to, w regionie jest tam ogromny resentyment spowodowany kolonializmem i generalnie odczuwanym „panoszeniem się” Zachodu.
Na potrzeby dyskusji rozumiem „Zachód” jako dawne mocarstwa kolonialne plus USA plus państwa sojusznicze.
Można odbić, że w Egipcie też są bardzo bogaci ludzie. :P
To jest raczej kwestia stosunku poziomu oczekiwań do rzeczywistości. Poziom oczekiwań jest chyba bardziej kształtowany przez obrazy kulturowe, media, (ew. lokalne anegdoty) niż dane statystyczne. Nie, żeby statystyka znowu wyglądała lepiej.
O jakich państwach myślisz?
Dla ścisłości, nie miałem na myśli samego rozwoju (średnio cały świat się rozwija w dłuższym okresie), tylko relatywny poziom rozwoju.
Nie twierdzę, że korelacja to przyczynowość. Gdybym miał spekulować, raczej bym powiedział, że zarówno tolerancja jak i rozwój mają wspólną przyczynę, np. praworządność. Pewnie jest też współzależność typu „bardziej tolerancyjne społeczeństwo może być bardziej otwarte na innowacje, co może przyczynić się do rozwoju”.
Wzmiankuję praworządność, ponieważ w wielu państwach droga do równouprawnienia LGBT prowadzi właśnie przez sądy. Wraz z rozwojem kultury prawnej, rośnie zrozumienie, że z powszechnie afirmowanych zasad równości płci i wolności osobistej musi wynikać również równouprawnienie osób LGBT. Często się to odbywało na drodze odgórnego wymuszenia sądowniczego, a nie na drodze oddolnego nacisku i decyzji politycznej. Wydaje mi się, że outliery, Państwa nie pasujące do reguły, że rozwój i tolerancja współwystępują, często właśnie są autokracjami, bogatymi z zupełnie innych powodów (jak np. eksport ropy).
Czy masz na poparcie tej tezy jakieś źródła? Mi się nie wydaje to prawdopodobne, szukając na szybko znalazłem informacje na temat top 5 i bottom 5 krajów według samooceny [1]:
Top 5: Serbia, Chile, Izrael, Peru, Estonia.
Bottom 5: Japonia, Hongkong, Bangladesz, Czechy, Tajwan.
Nijak mi to nie koreluje się ze stosunkiem do LGBT+.
Natomiast na poparcie tezy o korelacji między rozwojem a tolerancją istnieją badania, korelacja ponoć wychodzi +0.71. [2]
[1] https://more-selfesteem.com/self-esteem-around-the-world/
[2] https://www.pewresearch.org/global/2020/06/25/global-divi(...)ersists/
Będę się upierał, że jednak głupota - wyłapywanie wszystkich po kolei jest mało efektywną metodą, i wszyscy jeszcze nie złapani zostali w ten sposób ostrzeżeni.
Ogółem ten sposób „walki z LGBT+” jest całkowicie nieracjonalny, i sugeruje, że atakujący jednak nie kierują się tu jakimś diabolicznym planem, tylko nie radzą sobie ze swoimi emocjami.
Także, w dobie internetu i mass mediów, w sytuacji, gdy umowny „zachód” wyróżnił się afirmacją równouprawnienia osób LGBTQ, sprzeciw wobec tego staje się jednym z atrakcyjnych budulców dla alternatywnej kontrtożsamości. Trudno narzekać na zachodni dobrobyt. Poszczuć na LGBTQ czy bezbożników dużo łatwiej. Podobne ruchy widzimy m.in. w Rosji czy innych państwach Afryki.
Będę się upierał, że to nie jest jakaś przemyślana, sprytna manipulacja, tylko frustracja:
1. Istnieje przekonanie, że musimy być bogaci (skąd w ogóle przekonanie, że są mniej warci, z tego powodu?)
2. Istnieje przekonanie, że jesteśmy biedni, a Zachód bogaty („Zachód” czyli kto? Np. w USA są olbrzymie nierówności majątkowe)
3. Jest to dla nas przykre i nie umiemy się z tym pogodzić.
4. Dotychczasowe próby poprawy sytuacji nie dają zadowalających rezultatów.
5. Odruchowo chcemy marudzić na USA, ale Trudno narzekać na zachodni dobrobyt.
6. Krytykujemy Zachód za „rozpustę” (taki whataboutism)
7. Żeby uniknąć tej samej krytyki, „walczymy z rozpustą”
Są kraje, które stają się coraz bardziej homofobiczne, mimo tego, że się rozwijają. Korelacja to nie przyczynowość. Stawiam tezę, że kluczowy nie jest faktyczny poziom rozwoju, a samoocena. Jest ona skorelowana z poziomem rozwoju, ale to nie to samo. Widać to na przykładzie Polski, gdzie wielu ludzi (zwłaszcza starszych) wciąż jęczy jaka to Polska nie jest biedna i na peryferiach. Ten sposób myślenia pięknie wychodził przy dyskusjach o uchodźcach (potem okazała się, że jak trzeba przyjąć uchodźców z Ukrainy, to jednak się da).
Polska jest jednym z najbogatszych i najbardziej marudnych krajów świata.
Jak chcą zakazać Grindra to czemu chociaż nie zablokują go u dostawców Internetu?
Celem ataku są osoby LGBTQ, nie aplikacja. To nie głupota, to zło. Niestety, wiedzą co robią.
Uniwersalne pytanie, skąd się bierze bigoteria, homofobia? Wydaje mi się, że jest to po prostu jeden z mechanizmów manipulacji społeczeństwem: poszczuć większość na mniejszość. Splata się to z patriarchatem i pewną uzasadnianą religią wizją społeczeństwa.
Także, w dobie internetu i mass mediów, w sytuacji, gdy umowny „zachód” wyróżnił się afirmacją równouprawnienia osób LGBTQ, sprzeciw wobec tego staje się jednym z atrakcyjnych budulców dla alternatywnej kontrtożsamości. Trudno narzekać na zachodni dobrobyt. Poszczuć na LGBTQ czy bezbożników dużo łatwiej. Podobne ruchy widzimy m.in. w Rosji czy innych państwach Afryki.
Mogę tylko mieć nadzieję, że wiatr historii ostatecznie stanie po naszej stronie.
Chodzi właśnie o odwrócenie uwagi od poważnych problemów. Obecnie prześladowania LGBTQ są mocno skorelowane z niskim poziomem rozwoju społecznego.