W Pieszycach, małym miasteczku w województwie dolnośląskim, ksiądz podczas Mszy Świętej ogłosił z ambony, że w następną niedzielę będą zbierane podpisy pod projektem ustawy Kai Godek "Stop LGBT". Projekt ten zakłada delegalizację Marszy Równości oraz promocji, rozumianej w bardzo szeroki sposób, równości małżeńskiej wraz z adopcją.
Podczas Mszy na której ksiądz informował wiernych i wierne o projekcie prawicowej działaczki, była obecna burmistrzyni Pieszyc,
Dorota Konieczna-Enozel.
Kobiecie nie spodobała się agitacja duchownego na rzecz projektu Godek i przeciwko osobom LGBT. Kobieta relacjonowała tę sytuację na łamach "Gazety Wyborczej":
"Każdy zasługuje na szacunek i Kościół powinien się otwierać na wszystkich, którzy potrzebują wsparcia, a nie zamykać się na nich.
Byłam na nabożeństwie, kiedy ksiądz to mówił. Przygotowuję swoje dziecko do pierwszej komunii i w miejscu, które ma służyć wartościom, usłyszało coś takiego.
Nie mogę być obojętna na takie słowa i na negowanie ludzi tylko dlatego, że inaczej wyglądają lub się zachowują.
Pieszyce to mała, 9-tysięczna gmina i
nie wszyscy tu rozumieją, co to w ogóle jest LGBT. Warto im przypomnieć, że jesteśmy w UE i garściami korzystamy z unijnych dotacji, a jednocześnie nie chcemy przyjmował wartości ważnych dla Wspólnoty. Nawet nie wiem, jak tolerancja wobec LGBT miałyby nam zaszkodzi" - mówiła burmistrzyni.
Kobieta wystosowała apel do mieszkańców i mieszkanek miasta. Na swojej stronie facebookowej napisała: "
z głębokim niepokojem odebrałam apel Kościoła, który zachęca do złożenia w najbliższą niedzielę podpisów pod projektem ustawy popierającym m.in. zakaz organizowania parad równości w Polsce. Kościół, którego fundamentem jest otwartość, miłość i jedność, chce podzielić ludzi i odebrać im prawo do wolności. Nie mogę się na to zgodzić, stąd oświadczam, że mojego podpisu na tej liście na pewno nie znajdziecie i będę prosić, by i Państwo – dobrze się zastanowili, czy taki podpis powinniście złożyć. Każdego dnia jako burmistrz i człowiek rozmawiam, współpracuję z setkami ludzi, nie dzielę ich, nie piętnuję. Widzę w nich wartości i dobro, które możemy razem tworzyć".
W rozmowie z "Gazetą Wyborcza zadeklarowała również: "
nie jestem przeciwniczką Kościoła, ale nie możemy sobie pozwalać, by pokazywać innych jako gorszych. Historia powinna nas czegoś uczyć. Holocaust nie wziął się z niczego" - dodała na koniec Konieczna-Enozel.
(kb)
Kościół, którego fundamentem jest otwartość, miłość i jedność, chce podzielić ludzi i odebrać im prawo do wolności.
No własnie problem w tym, że fundamentem Kościoła nie jest ani miłość, ani otwartość. Kościół GŁOSI te postulaty w celu zrealizowania swoich celów politycznych i na głoszeniu się kończy. Gdyby to był autentyczny fundament owej instytucji, to do zbierania owych podpisów by najzwyczajniej w świecie nie doszło.