Po kolejnej burzy medialnej wywołanej przez Kaję Godek, sztandarową przeciwniczkę aborcji i wszelkich form antykoncepcji, Facebook usunął jej stronę. Godek nie poddawała się, a jej fanpage po raz kolejny odradzał się, aby po chwili podzielić los poprzedniego. Pani Kaju, nic straconego, pocieszamy i polecamy inne strony reklamujące się nazwiskiem "Godek".
Medialny rozgłos zmotywował przeciwniczki i przeciwników Godek do notorycznych odwiedzin na jej facebookowej stronie i zgłaszania publikowanych przez nią postów. Ostatecznie administracja portalu zdecydowała się na usunięcie fanpage'u "Kaja Urszula Godek".
Z komentarzy zamieszczanych na kilku stronach śledzących działania znanej antyaborcjonistki w mediach społecznościowych można wywnioskować, że Godek próbowała wyruszyć z nowym fanpagem, jednak szybko podzielił on los poprzedniego.
Panią Godek, która również na naszym portalu stała się bohaterką wielu artykułów, pocieszamy i polecamy kilka innych stron reklamujących się jej nazwiskiem. Pierwszą z nich jest "Czy Kaja Godek już spadła z rowerka?", jej administracja zajmuje się śledzeniem losów stron zakładanych przez tytułową bohaterkę. Metaforyczne "spaść z rowerka" oznacza tutaj nic innego jak właśnie usunięcie strony przez administrację Facebooka. Jak dowiadujemy się z postu zamieszczonego na kilkanaście minut przed publikacją artykułu - pani Godek spadła z rowerka po raz kolejny.
Dwie pozostałe podlinkowane strony nie cieszą się tak dużą ilością polubień, a ich aktywność zakończyła się na opublikowaniu kilku postów, jednak zasłużyły na naszą uwagę ze względu na chwytliwe nazwy. Są to "Kaja Godek ukradła mi miodek" oraz "Kaja Godek - Antykoncepcja".
(red)
Czwartek, 23.09.2021 "Stop LGBT" znowu w Sejmie - projekt Kai Godek skierowany do pierwszego czytania
Poniedziałek, 18.01.2021 Facebookowy bot obrażał osoby LGBT. "Ohyda, naprawdę ich nienawidzę"
Piątek, 22.02.2019 Kelnerka nie dostała napiwku, bo "jest pedałem" i nagrała filmik z odpowiedzią
Środa, 21.03.2018 Olejnik do Godek: pani fundacja dyskryminuje osoby homoseksualne
Środa, 17.08.2016 Obroń Damiana i Mateusza przed hejtem na Facebooku
Wchodząc do domu Facebook, zaakceptowała, to że gospodarz nie życzy sobie srania na środku salonu. Nie zastosowała się do reguł gospodarza, więc ją wyrzucił z własnego domu.
Ty też masz prawo wyrzucić gości jeśli nie uszanują Twoich zasad odnośnie defekacji.
Facebook przywrócił profil Kai Godek, co oznacza, że zarzuty "srania w salonie" okazały się nieprawdziwe. Jak zwykle.
Ja wiem. Konfederacja to banda bolszewików, a nie libertarianie na jakich się czasem próbują malować.
Tutaj kolejny przykład: https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/prawa-kobiet/gwalcic(...)/1ygcvm2
A tak poza tym, Facebook to nie jest żaden "salon", tylko [cenzura].
Jakieś przykłady tej dyskryminacji?
Konserwa już nieraz obrażała się na "żydowskiego" fejsbuka. Mieli bojkotować i zakładać swojego. I co? Nie mogą zrobić swojej własnej stronki i w ramach zemsty zakazać wstępu Zuckerbergowi?
Wchodząc do domu Facebook, zaakceptowała, to że gospodarz nie życzy sobie srania na środku salonu. Nie zastosowała się do reguł gospodarza, więc ją wyrzucił z własnego domu.
Ty też masz prawo wyrzucić gości jeśli nie uszanują Twoich zasad odnośnie defekacji.
Wszystko fajnie, tyle że są na Facebooku inne profile, które srają tak, że konie wyścigowe mogłyby im pozazdrościć, a mimo to Facebook nic z tym nie robi, a znając ich to pewnie jeszcze zwiększają tego smrodu zasięgi. Tak więc sranie samo w sobie Facebookowi nie przeszkadza, tylko to, KTO sra. A to już jest dyskryminacja.
A tak poza tym, Facebook to nie jest żaden "salon", tylko [cenzura].
Ci tępi "wolnościowcy" chcieli zakazać w moim mieście manifestacji, tylko dlatego, że była sprzeczna z ich poglądami (bo LGBT).
Wchodząc do domu Facebook, zaakceptowała, to że gospodarz nie życzy sobie srania na środku salonu. Nie zastosowała się do reguł gospodarza, więc ją wyrzucił z własnego domu.
Ty też masz prawo wyrzucić gości jeśli nie uszanują Twoich zasad odnośnie defekacji.
We własnym domu.
FB to prywatna firma i nie musi świadczyć usług każdemu.
Drukarz z Łodzi też nie musiał.
Właśnie, to mnie zawsze bawi, jak Korwiny-Mikke i jemu podobni sami się zachowują jak najgorsi bolszewicy, krzycząc przy tym "wolność".