Jak z nią walczyć? Bodnar ma pomysł
Ponad 80 proc. naszych rodaków spotkało się z przejawami mowy nienawiści, a prawie 90 proc. uważa, że to jest istotny problem - dowiadujemy się z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej". Ale nie tylko słowa: Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, przedstawia 20 rekomendacji jego biura, by skutecznie z mową nienawiści walczyć. Punkt pierwszy? Nowelizacja Kodeksu karnego także o przesłanki dotyczące LGBT.
Po morderstwie prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, nie ustają komentarze na temat mowy nienawiści w naszym kraju.
"Rzeczpospolita" postanowiła sprawdzić, co na ten temat sądzą nasi rodacy. Z przeprowadzonego przez
IBRiS sondażu dowiadujemy się, że prawie 90 proc. Polek i Polaków uważa mowę nienawiści za istotny problem (67 proc. zdecydowanie tak, 22 proc. raczej tak).
81 proc. deklaruje, że spotkało się z mową nienawiści. Gdzie? Najczęściej w telewizji (26 proc.), w portalach społecznościowych (24 proc.), w serwisach wideo (10 proc.), ale także w prasie i na ulicy (także po 10 proc.).
Co zatem możemy zrobić z mową nienawiści w Polsce? Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, ma konkretne rozwiązania, a dokładnie 20 punktów, podzielonych na bloki tematyczne: zmiany prawa, w tym przede wszystkim "
Nowelizacja przepisów Kodeksu karnego - art. 119 k.k., art. 256 k.k., art. 257 k.k. – pod kątem penalizacji czynów popełnionych wobec innych grup mniejszościowych, narażonych na dyskryminację, w szczególności osób LGBT oraz osób z niepełnosprawnością", z
miany dotyczące walki z mową nienawiści w internecie, zmiany dotyczące świadomości społecznej i prawnej, zmiany związane z działalnością organów władzy publicznej. A więc edukacja i zwiększanie świadomości naszych obywateli i obywatelek, także poprzez zmiany prawa i np. kampanie.
Wszystkie rekomendacje znajdziemy
na stronie na Facebooku RPO.
Czym mowa nienawiści jest? Pamiętajmy, że nie jest nią nawet wulgarna krytyka. To przede wszystkim wypowiedzi nawołujące do nienawiści lub znieważające poszczególne osoby lub grupy osób ze względu na określone cechy, jak narodowość, przynależność etniczna, wyznanie lub bezwyznaniowość, ale także wiek, niepełnosprawność, orientacja seksualna czy tożsamość płciowa.
Zapraszamy Was do udziału w naszej sondzie, jak i do dzielenia się w komentarzach Waszymi doświadczeniami z homofobiczną mową nienawiści w Polsce.
Sonda
Czy w ostatnich 2 latach spotkałeś/-ałaś się z mową nienawiści motywowaną homofobią?
- Tak
-
84,93 %
- Nie
-
13,70 %
- Nie wiem
-
1,37 %
(md)
A wolność słowa jest wtedy, gdy ja krytykuję Twoje."
Na pewno nie.
Ale osobiście skoncentrowałbym się .nie na 'mowie nienawiści', ale na przypadkach przestępstw z nienawiści. Tylko 5% takich przestępstw jest zgłaszanych na policję. Np. w ciągu dwu lat w samym województwie małopolskim popełniono 44.000 przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców. A postępowań karnych było 18 (cytuję za 'Przeglądem' 21-27 stycznia 2019).
W tej chwili władza pisowa ściga np. emerytów za wpisy w Internecie, a nie zauważa, że ojciec dyrektor odczłowieczał Owsiaka już 20 lat temu.
Trzeba znać proporcje!
A wolność słowa jest wtedy, gdy ja krytykuję Twoje."
Ostatnio takie działania podjęła Poczta Polska. Na wewnętrznym portalu pojawił się artykuł, wyrażający opinię dyrekcji, który w nieznacznie tylko zawoalowanej formie straszył odpowiedzialnością karną, za opinie wyrażane przez pracowników na forach społecznościowych, nieprzychylne wobec PP.
Obawiam się więc, że słuszny skądinąd postulat wyczyszczenia przestrzeni publicznej z mowy nienawiści skończy się kolejnym ograniczaniem wolności słowa i krytyki.
Ponadto, o ile łatwo można wytropić i kryminalizować prymitywne wypowiedzi nawołujące do przemocy i mordu, to bardzo trudno będzie udowodnić to samo osobom typu prezesa czy ojca dyrektora, czy filozofa skinów.
Będziemy też mieli do czynienia z kuriozalnymi działaniami, jak np. ostatnia decyzja Trzaskowskiego o zawieszeniu Jarosława Trybusia (przy okazji: autora bdb książki 'Przewodnik po warszawskich blokowiskach'). Ciekaw jestem też czy w razie uchwalenia takiej antynienawistnej ustawy represje dosięgłyby także prof. Staniszkis, za jej ostatni wywiad lub małżonki Pawła Adamowicza.
Mówiąc w skrócie: nie wierzę w skuteczność.
A dodatkowo: nie po to się windowało na piedestał Inkę, Burego, Ognia i Łupaszkę, by teraz głosić i praktykować miłość bliźniego. Tym bardziej, że windowały te persony na piedestał po społu PO i PiS.
Skoro "wszyscy" od lat(jak pokazują sondaże), są przeciwko dyskryminacji, agresji, przemocy i tak dalej,to dlaczego od lat nic się z tym nie robi? Jak tak obserwuje co było 5 lat temu a teraz, to w mentalności Pana Kowalskiego nic się nie zmieniło. Kościół, precz z komuną i peda*. Hasła codzienności z jakimi się spotykam. Owszem są ludzie tolerancyjny, ale to wciąż nie wpłynęło na jakąś większą skalę. A politycy aktualnie przez ten czas nie zrobili nic, co się jeszcze ma stać? By powiedzieć publicznie - tak, środowisko LGBT to też ludzie
Co do reszty, mam zawsze obawy przed legislacyjnym wzmożeniem i próbami naprawiania rzeczywistości restrykcyjnym prawem w reakcji na konkretną tragedię. Tam, skąd pochodzi termin "hate speech", czyli w krajach anglojęzycznych a także w państwach europejskich, które wcześniej zaczęły tę debatę (np. w państwach skandynawskich), tematem numer jeden jest dziś dyskusja: czy karanie za wypowiedzi chroni przed popularyzacją skrajnych idei i przemocą, czy niszczy wolność słowa, staje się narzędziem w ręku dominujących dyskursów i aktualnie rządzących polityków, doprowadzając do powolnego ograniczenia praw nas wszystkich.
Tej, być może jednej z najważniejszych współczesnych debat, ja w Polsce nie widzę wcale. Panuje konsensus co do cenzury jako słusznego rozwiązania. Oczywiście prawica wolałaby nie mówić o "mowie nienawiści" (choć zaczyna ten termin przejmować), ale za to trwa przy konieczności prawnej "ochrony uczuć religijnych". Strona lewicowo-liberalna wolałaby ścigać bigoterię niż obrazę religii, zwłaszcza jeśli mowa o tej chrześcijańskiej. Karać za słowa chcą jednak obie strony.
Rzecz jasna, istnieją wypowiedzi, które łatwo zdefiniować jako przemocowe. Groźby, nawoływanie (wprost!) do pobicia lub zabicia kogoś, negacjonizm. Ich penalizację rozumiem. Kategoria "znieważenia" jest natomiast tak mglista i niejednoznaczna, że może prowadzić do miliona nadużyć.