Polska i Węgry powiedziały nie oświadczeniu Rady Unii Europejskiej, dotyczącym m.in. ochrony społeczności LGBTQI. Poszło właśnie o otwarte użycie tego skrótu. Dokument został ostatecznie przyjęty przez 19 państw, ale jako "wnioski prezydencji", mające mniejszą moc prawną. Co zatem znalazło się w dokumencie i jak postawę przedstawicieli Polski i Węgier komentują europejscy politycy?
Rada Unii Europejskiej przedstawiła pod koniec zeszłego tygodnia dokument o nazwie "Wnioski dotyczące równości płci, młodzieży i cyfryzacji", w którym zawarte były m.in. wskazania, jak przeciwdziałać dyskryminacji grup mniejszościowych w sieci, w tym mniejszości seksualnych, określonych w dokumencie jako "osoby LGBTQI". Wywołało to mocny sprzeciw przedstawicieli Polski i Węgier, które to państwa odmówiły przyjęcia dokumentu.
Dokument przedstawiła Malta - w trakcie prezydencji Austrii w Radzie, odbywającej się pod hasłem "Europa, która chroni". Podpisało go ostatecznie 19 państw: Malta, Czechy, Włochy, Francja, Słowenia, Niemcy, Belgia, Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Portugalia, Grecja, Wielka Brytania, Irlandia, Finlandia, Szwecja, Dania, Estonia i Cypr. Po sprzeciwie przedstawicieli Polski i Węgier - Austria zaproponowała, by skrót LGBTQIA zamienić m.in. odniesieniami do "orientacji seksualnej", ale wywołało to złość pozostałych państw.
Holenderski minister ds. Polityki Społecznej i Zatrudnienia, Wouter Koolmees, komentował: "Integracja i równość obywateli LGBTQI należą do podstawowych wartości Unii Europejskiej. To jest granica, której nie przekroczymy. Są to podstawowe wartości, z którymi nie powinien mieć problemów żaden kraj członkowski i cieszę się, że dokument nie został zmieniony, jednak żałuję, że nie byliśmy w stanie go przyjąć jako konkluzji Rady".
Ostatecznie dokument został przyjęty, jako "wnioski prezydencji", mające mniejszą moc prawną.
"To bardzo pocieszające, że większość państw członkowskich zdecydowanie wypowiedziało się, że usuwanie odniesienia do ludzi LGBTQIA jako grupy potrzebującej ochrony jest nie do zaakceptowania" - komentowała szefowa ILGA-Europe, Evelyn Paradis.
Jak donoszą media, reprezentujący Polskę
podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Marcin Zieleniecki, nie chciał komentować sprawy.
To nie pierwszy raz, gdy polski i węgierski rząd stają ramię w ramię, by wykluczyć społeczność LGBT z unijnych dokumentów, dotyczących np. ochrony i przeciwdziałania dyskryminacji.
(md)
Jednak mają trochę wstydu.
Nie dobrali się do stołków, tylko zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Jesteś gorszego sortu (ja też). Taka jest decyzja większości. Demokracja.