W zeszły piątek premierę miał nowy film z udziałem Kevina Spaceya - pierwszy, jaki wyszedł po oskarżeniach Anthony'ego Rappa i innych osób na temat molestowania seksualnego, jakiego w przeszłości dopuścił się aktor. Pomimo nadziei dystrybutora filmu, że obecność Spaceya nie będzie miała negatywnego wpływu na sukces "Billionaire Boys Club", film w dzień premiery zarobił jedynie 126 dolarów, a przez cały weekend - 425 dolarów.
W zeszłym roku Kevin Spacey został oskarżony przez aktora Anthony'ego Rappa o molestowanie seksualne - mężczyzna podał, że Spacey dokonał ataku na tle seksualnym kiedy Rapp miał zaledwie 14 lat, a sam Spacey - 26. Mnóstwo innych osób wyznało później, że również były ofiarami krzywdzącego zachowania aktora. Porażka nowego filmu ze Spaceyem nie powinna zatem szczególnie dziwić.
Po wyjściu na jaw oskarżeń wobec aktora,
Spacey został zwolniony z roli w hitowym serialu Netfliksa "House of Cards". W zeszły piątek premierę miał nowy film z udziałem aktora - "Billionaire Boys Club", w którym Spacey wcielił się w rolę oszusta-geja.
Film okazał się klapą -
w pierwszy dzień po wejściu do kin zarobił zaledwie... 126 dolarów, a przez cały pierwszy weekend - 425 dolarów. Dla porównania - film "Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy" z rekordowym sukcesem w dzień premiery zarobił
ponad 119 milionów dolarów.
Na początku lata dystrybutor "Billionaire Boys Club" - Vertical Entertainment - wyznał, że ma nadzieję, że obecność Spaceya w filmie nie będzie miała negatywnego wpływu na jego sukces: "
Mamy nadzieję, że te niepokojące zarzuty dotyczące zachowania jednej osoby - które nie były publicznie znane kiedy kręcono film prawie dwa i pół roku temu i [dotyczą] osoby, która wciela się w małą, drugoplanową rolę w 'Billionaire Boys Club' - nie położą się cieniem na premierze filmu".
Pomimo obecności w filmie znanych młodych aktorów i aktorek, takich jak Ansel Elgort, Emma Roberts, Taron Egerton czy Billie Lourd, filmowi nie udało się odnieść sukcesu. Oprócz klęski w box office, "Billionaire Boys Club" uzyskał do tej pory zaledwie 13% na podstawie recenzji na znanym amerykańskim portalu Rotten Tomatoes.
(ab)